„Nauka Chrystusa pozostanie w Kościele”. Białoruscy katolicy o zmianie swojego zwierzchnika

Od wczoraj Kościołem na Białorusi nie kieruje już zasłużony i represjonowany abp Tadeusz Kondrusiewicz – metropolita przeszedł na zasłużoną emeryturę. Na jego miejsce Watykan powołał bpa Kazimierza Wielikosielca, również uważanego za niezłomnego. Biełsat zapytał katolików z Grodna, co myślą o tej zmianie.

To, że abp Tadeusz Kondrusiewicz ustąpi z funkcji przewodniczącego Episkopatu Białorusi było do przewidzenia. Metropolita wspominał o tym jeszcze przebywając na wygnaniu, w Polsce. Tajemnicą pozostawało, kogo papież Franciszek mianuje na jego następcę.

Zmiana dokonała się wczoraj i już wieczorem media, wierni i zainteresowani polityką Białorusini poznawali biografię dotychczasowego biskupa pińskiego Kazimierza Wielikosielca, mianowanego przez Watykan administratorem apostolskim sede vacante archidiecezji mińsko-mohylewskiej. (administrator apostolski – urząd w Kościele Katolickim, jest nim duchowny, któremu papież powierzył zarząd nad administracją kościelną lub diecezją, nie mianując go biskupem ordynariuszem, przyp. red. )

Biskup doświadczony przez los

Biskup Kazimierz Wielikosielec. Zdjęcie: catholic.by

W internecie pojawiła się masa komentarzy odnośnie nominacji. Co oczywiste, poruszają one nie tylko religijny, ale też polityczny sens decyzji papieża. Białorusini twierdzą, że nowy przywódca białoruskiego Kościoła nie będzie dla władz prezentem.

– Z chytrze obmyślanej operacji przeciwko metropolicie Tadeuszowi Kondrusiewiczowi wyszła nieoczekiwana i nieprzyjemna niespodzianka – napisał na Facebooku dziennikarz Gazety Wyborczej i działacz Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut.

Według niego biskup Wielikosielec to człowiek o twardym charakterze i “nie będzie tańczył, jak mu zagrają”. Także wielu internautów uważa, że bp Wielokosielec nie będzie dla Alaksandra Łukaszenki “łatwym orzechem” i nie da się zgryźć.

W tym kontekście przywoływana jest anegdota z czasu, gdy przyszły biskup był proboszczem w Brześciu. Miał wtedy chodzić do władz miejskich, by uzyskać zgodę na oświetlenie krzyży. Urzędnik odpowiedział mu, że zgadza się o ile Kościół będzie płacił za oświetlenie części placu Lenina. Wtedy biskup miał mu odpowiedzieć, że gdy plac Lenina zostanie placem Chrystusa, to wtedy Kościół będzie płacił za światło na całym placu, a na do tego czasu niech to robi miasto.

Biskup Wielikosielec: chciał być lekarzem, zbudował cztery kościoły

Rzeczywiście biografia hierarchy robi wrażenie, a jego nieustępliwość została wykuta przez ciężkie czasy jego młodości. Urodził się pod sam koniec II wojny światowej – 5 maja 1945 roku, jest więc tylko o pół roku młodszy od odchodzącego na emeryturę abp Kondrusiewicza. Pochodzi z rodziny silnie wierzącej, choć od najbliższego kościoła, w Kobryniu, dzieliło ją 60 kilometrów. Gdy miał 10 lat na pierwszą komunię świętą ojciec zawiózł go tam rowerem.

Młody Wielokosielec pracował w Wilnie jako spawacz i szykował się do studiów medycznych. Chodził wtedy na msze święte, w tym odprawiane przez jego rówieśnika Kondrusiewicza. Gdy Kazimierz wstąpił ostatecznie do tajnego seminarium duchownego, Tadeusz pożyczał mu prawie niedostępną w ZSRR katolicką literaturę. Wtedy też przyszli biskupi zaprzyjaźnili się.

Kompromisowa nominacja?

W kontrze do opinii Poczobuta niektóre białoruskie media uważają, że rezygnacja Kondrusiewicza i nominacja Wielikosielca to kompromis pomiędzy Watykanem i białoruskim reżimem. Przemawia za tym fakt, że gdyby Stolica Apostolska nie szła na ustępstwa, władze nie zgodziły by się na powrót metropolity na Białoruś.

Kondrusiewicz mógłby zostać na wygraniu przez lata. A nie wiadomo, jak długo Kościół Katolicki zniósł by kierowanie nim zza granicy i jak zareagowali by na to wierni, którzy przez cztery miesiące modlili się o powrót metropolity.

Media: ustąpienie arcybiskupa ceną za potępienie przemocy

“W niebezpiecznych czasach Kondrusiewicz nie odszedł od nauki Jezusa”

Do do wiernych z Grodna, to wiadomość o następcy metropolity rozniosła się wśród nich błyskawicznie. Informacji o biskupie szukali w internecie, oglądali jego kazania na YouTube.

Pani Stanisława z żalem w głosie mówi nam, że odejście abp Kondrusiewicza jest dla niego bardzo krzywdzące. Według kobiety nikt nie ma wątpliwości, że hierarcha był prześladowany za swoją nieobojętność na brutalne działania reżimu. Wygnanie było karą za zabranie głosu – twierdzi grodnianka.

Wierna przypomina, że był on pierwszym białoruskim biskupem po okresie komunistycznych represji. W 1989 roku diecezję mińską powierzył mu święty Jan Paweł II, co dla grodnian jest szczególnie symboliczne.

Kondrusiewicza uważa ona za jednego ze sprawców odrodzenia Kościoła na Białorusi. Przypomina, że włożył wiele trudu w otwarcie Grodzieńskiego Seminarium Duchownego, a pod jego kierownictwem w kraju ponownie otwarto około 100 kościołów. Przyczynił się też w wydanie po białorusku ksiąg liturgicznych, co umożliwiło pełne przejście Kościoła na język białoruski.

Abp Tadeusz Kondrusiewicz kończy 75 lat. Papież przyjął jego rezygnację z posady przewodniczącego Episkopatu

Pani Stanisława oglądała w internecie celebrowaną przez niego Pasterkę – dopiero w Wigilię metropolicie pozwolono wjechać do ojczyzny. Według niej widać było, że duchowny ma jeszcze dość siły i energii, by kontynuować swoje dzieło, ale jego los wybrał kto inny.

– On wyglądał na bardzo smutnego – mówi z żalem w głosie kobieta. – Ale na zawsze już zostanie w historii Kościoła, bo w najgorszym czasie nie odszedł od nauki Jezusa.

Pani Marysia mówi z szacunkiem i nadzieją o następcy metropolity. Kobieta kilka razy była w kościołach Pińska i diecezji pińskiej. Na własne oczy widziała, jak zarządza nimi biskup Wielikosielski. Według niej, hierarchami Kościoła nie zostają ludzie przypadkowi.

– Tam nawet w kościele nie wszystko jest takie ugłaskane, jak w Grodnie, ale panuje prawdziwie religijna atmosfera – twierdzi kobieta.

Grodzieńska katoliczka wątpi, by zmiana hierarchy wniosła jakieś zmiany w życie Kościoła na Białorusi. Pani Marysia jest przekonana, że choć prześladowanie Kondrusiewicza było dla wspólnoty trudnym doświadczeniem, to pozycja Kościoła wobec działań reżimu jest jasna i niezmienna.

– Nauka Jezusa zostanie w naszym Kościele i nie można tego zmienić, nawet zmieniając hierarchów – z pewnością w głosie mówi nasza rozmówczyni.

Abp Kondrusiewicz: Ludzie się zmieniają, a Kościół pozostaje

mk,pj/belsat.eu

Wiadomości