Nauczycielka groziła uczniowi ławką. Wstawił się za nią sam Łukaszenka


Nauczycielka zagroziła uczniowi rozprawą. Łukaszenka przywrócił ją do pracy. Kadr z filmiku nagranego przez ucznia. Zdj. Gomel.today

Nauczycielka klas pierwszych w jednej z homelskich szkól wyleciała z pracy, gdy w Sieci pojawił się filmik, na którym straszy jednego z uczniów, że go uderzy go ławką. Decyzję lokalnych władz w trybie natychmiastowym odwołał jednak białoruski prezydent.

11 września br. Ludmiła Czacwiartkowa była na zastępstwie na lekcji rosyjskiego w jednej z klas czwartych szkoły nr 15 w Homlu. Jeden z uczniów nagrał, jak groziła 9-letniemu uczniowi wymachując mu nad głową ławką.

– Trzasnę, a potem zobaczymy co będzie. Pójdę do więzienia. A tobie się ch*j stanie – krzyczała.

56-letnią nauczycielkę wkrótce zwolniono, jednak o sprawie dowiedział się osobiście Alaksandr Łukaszenka. Polecił on władzom obwodu homelskiego przywrócić nauczycielkę do pracy i przenieść dyrektora szkoły. Łukaszenka, który z wykształcenia sam jest nauczycielem historii, zareagował na sprawę wyjątkowo emocjonalnie.

– Ja bym na miejscu tej nauczycielki łeb ukręcił temu szczeniakowi – powiedział.

Białoruski prezydent zrugał również gubernatora obwodu Hienadzia Saławiowa, mówiąc, że „kula mu przeleciała koło ucha”. Jak tłumaczył, na razie nie odwoła go za niesłuszne zwolnienie nauczycielki, bo ten został mianowany na swoje stanowisko niedawno. Stwierdził, że w białoruskim systemie szkolnym panuje bałagan i trzeba zaprowadzić porządek. Przypomniał w tym kontekście zabójstwo nauczycielki przez ucznia w szkole w Stołpcach, w lutym br.

Maksymalny wymiar kary dla ucznia, który zabił kolegę i nauczycielkę

– Wszystko się od tego zaczyna – od znęcania się nad nauczycielami. I to wszystko nagrywają na kamerę i wstawiają do internetu. I to w czwartej klasie – emocjonował się prezydent.

Łukaszenka za jeden z elementów deprawacji dzieci nazwał telefony komórkowe, które odciągają dzieci od zajęć.

– Przestają myśleć. Liczyć już nie umieją, tabliczki mnożenia nie znają, bo taki otwiera sobie telefon i tam mnoży. Albo szuka odpowiedzi na pytania. To niesłychane. U mnie, syn prezydenta ani razu telefonu do szkoły nie wziął – mówił Łukaszenka.

Konsekwencje nie ominęły też niesfornego ucznia. Jak podaje portal TUT.by, został razem z ojcem wezwany do stawienia się na komisariacie w celu złożenia wyjaśnień przed inspektorem ds. nieletnich. Z kolei przeciwko zwolnieniu dyrektor szkoły zaprotestowało dziś około 30 rodziców uczniów, którzy zebrali się pod szkołą.

Sprawa zwolnionej i przywrócenia do pracy nauczycielki podzieliła białoruskie społeczeństwo. Wielu komentatorów i internautów, a nawet rodzice dzieci uczęszczających do homelskiej szkoły wręcz ją wsparło, pisząc, że dzieciom na Białorusi brakuje dyscypliny.

jb/belsat.eu wg Belta.by, Gomel.today, Tut.by

Zobacz też
Komentarze