Najemnik z tzw. DRL odsiaduje wyrok na Białorusi. Ale nie za to, że walczył w Donbasie


Dźmitryj Makarewicz. Zdjęcie z serwisu społecznościowego, obecnie usunięte.

Kiedy Dźmitryj Makarewicz przyjechał do kraju, żeby wymienić dowód tożsamości, zatrzymano go za „czyn chuligański”. I za chuligaństwo skazano na 1,5 roku więzienia. Odpowiedzialności za zakazane przez białoruskie prawo najemnictwo udało mu się uniknąć.

O tym, że 25-letni obecnie „Makar” (taki miał pseudonim w formacjach zbrojnych separatystów) walczył po stronie tzw. Donieckiej Republiki Ludowej, było wiadomo od 2015 roku. Razem z innym Białorusinem, Siarhiejem Sawiczem (ps. „Biełyj”) zaciągnął się w Donbasie do oddziału „Sparta”, wkrótce po demobilizacji z białoruskiej armii. On i Sawicz odbyli tam służbę w elitarnej 5. brygadzie specnazu w Marinej Horce pod Mińskiem.

W „Sparcie” doceniono ich umiejętności i skierowano do kompanii rozpoznania. Obaj trafili do jednego plutonu. Według danych ukraińskiej bazy „Mirotworec”, w grudniu 2016 r. pod Pieskami Makarewicz został ranny. Kiedy udało nam się z nim skontaktować latem 2017 r. potwierdził, że „wyjechał z DRL” i przebywa pod Rostowem, skąd wybiera się do Moskwy. Najprawdopodobniej właśnie w Rosji rehabilitował się po odniesionej kontuzji.

Dźmitryj Makarewicz. Zdjęcie z serwisu społecznościowego, obecnie usunięte.

Później, od stryjecznego brata Makarewicza dowiedzieliśmy się, że wiosną 2018 r. przyjechał on na Białoruś:

– Bardzo mocno kulał, miał problemy z nogą po odniesieniu rany. Chyba to mina wybuchła… Zdążyliśmy się zobaczyć, a po kilku dniach jego matka powiedziała, że Dzimę zatrzymała milicja.

Matka zapewnia z kolei, że jej syn nigdy z nikim nie walczył, w Donbasie założył nową rodzinę (przed wyjazdem się rozwiódł) i nie ma nic wspólnego z separatystami. Do więzienia na Białorusi też trafił przez przypadek – wstawił się tylko za kolegą, co milicja i sąd uznały za bójkę.

Z artykułu „chuligaństwo” skazano go na półtora roku kolonii poprawczej.

– Zostało mu 10 miesięcy odsiadki. Odsiedzi, wyjdzie na wolność i będzie razem ze mną, będzie mieszkać na Białorusi. On się zmienił, planuje pogodzić się z żoną – zapewnia matka.

Jeżeli wyjdzie bez postawienia mu nowych zarzutów, to będzie mógł mówić o sporym szczęściu lub łaskawości białoruskiego wymiaru sprawiedliwości. Uniknie bowiem odpowiedzialności za „udział w formacjach zbrojnych lub konfliktach zbrojnych” za granicą, co na Białorusi jest karane.

A dowody na ten udział są: sam Makarewicz chwalił się zdjęciami z bronią i symboliką „Sparty”, doskonale pamiętają go też inni bojownicy, walczący po stronie separatystów.

«Я ведаў, што выйду на свабоду пасля суду», – беларус-баевік ДНР, асуджаны на 2 гады хатняй хіміі

Kaciaryna Andrejewa, cez/belsat.eu

 

Zobacz też
Komentarze