Nadija Sawczenko ogłosiła głodówkę w… ukraińskim areszcie

Foto

Nadija Sawczenko znowu przed sądem. Tym razem ukraińskim. Źródło: ukrinform

Kiedy cztery lata temu Rosjanie porwali Nadiję Sawczenko na Donbasie, stała się ukraińską bohaterką narodową. Dziś jest wrogiem Ukrainy i kolaborantką.

Wczoraj na profilu Nadii Sawczenko na Facebooku pojawił się krótki film z oświadczeniem. Deputowana ukraińskiego parlamentu i bohaterka narodowa stoi w szklanej klatce dla oskarżonych w sądzie i ogłasza, że zaczyna tzw. suchą głodówkę. Czyli nie będzie przyjmować nie tylko pokarmów, ale i wody. Nadija Sawczenko od 22 marca znajduje się w areszcie. Parlament pozbawił ją immunitetu, a prokuratura oskarża o przygotowanie zamachów terrorystycznych i planowanie zabójstwa, m.in. prezydenta Petra Poroszenki i deputowanych.

Sawczenko zaczyna protest, gdyż chce kandydować w wyborach prezydenckich 31 marca przyszłego roku. Tymczasem sąd nie zgadza się na wypuszczenie jej z aresztu i dopełnienie przedwyborczych formalności.

Nadzieja Ukrainy

Świat usłyszał o Nadii Sawczenko w czerwcu 2014 r. Kiedy zaczęły się walki z prorosyjskimi tzw. separatystami na Donbasie Sawczenko, była wojskowa, zgłosiła się do ochotniczego batalionu „Ajdar”. W trakcie walk koło Gorłowki otoczył ją i porwał oddział separatystów. Przez kilka dni nie wiadomo było co z nią się dzieje. A potem rosyjskie władze ujawniły, że przebywa w areszcie w Woroneżu, w Rosji. Rosjanie oskarżali ją, że nakierowała ogień artyleryjski na rosyjskich dziennikarzy. W rezultacie dziennikarze zginęli. Zarzucali jej zbrodnię wojenną, za którą groziło wiele lat łagrów.

Sawczenko szybko stała się symbolem. Dla Ukraińców symbolem niesprawiedliwej, rosyjskiej agresji. Dla Rosjan zbrodniczych działań kijowskiej junty, jak mówiła rosyjska propaganda. W czasie procesu w rosyjskich sądach demonstracyjnie mówiła po ukraińsku, śpiewała hymn i zakładała koszulki z tryzubem. Ogłosiła głodówkę protestacyjną. Ukraińcy widzieli w hardej Nadii nadzieję i symbol walki z Rosją.

Kiedy siedziała w rosyjskim więzieniu o jej wolność walczyła cała Ukraina. Źródło: unian.net

Na Ukrainie stała się postacią tak popularną i uwielbianą, że o jej względy zaczęli rywalizować politycy. Do Sawczenko listy pisał prezydent Poroszenko. Prezydent przyjmował jej siostrę i mamę. A rywalka Poroszenki, Julia Tymoszenko wpisała Nadiję na listę wyborczą swojej partii, Batkiwszczyny. Sawczenko została deputowaną ukraińskiego parlamentu siedząc w rosyjskim więzieniu.

Między Kijowem i Moskwą trwały targi i dyplomatyczna batalia o uwolnienie Sawczenko. Dla prezydenta Ukrainy to była kwestia honorowa. Dla Władimira Putina również, bo chciał upokorzyć Poroszenkę. Ostatecznie Rosjanie skazali Sawczenko na 22 lata łagru. W maju 2016r. na mocy prawa łaski, Putin zgodził się na wymianę jej na dwóch pojmanych na Donbasie przez Ukraińców rosyjskich żołnierzy specnazu. Nadija Sawczenko wróciła do Kijowa prezydenckim samolotem Poroszenki, witana jak bohaterka. Prezydent dał jej odznaczenie i tytuł Bohatera Ukrainy. A ona zaczęła serię awantur.

Był bohater, jest wróg

Po powrocie Sawczenko zaczęła się zachowywać w nieprzewidywalny sposób. Obrażała całą ukraińską klasę polityczną. W tym Poroszenkę i swoją patronkę, Julię Tymoszenko. Zdarzało jej się przyjść na posiedzenia parlamentu boso. Zdarzało się nie przychodzić wcale i nie interesować pracą deputowanej. Co gorsze zaczęła wygłaszać w mediach tyrady o potrzebie pojednania i porozumienia z separatystami z Donbasu. Pojechała do Mińska spotkać się z liderami separatystycznych republik Aleksandrem Zacharczenko i Igorem Płotnickim. Po powrocie chwaliła separatystów. Jeździła do Doniecka i Ługańska. Julia Tymoszenko zrozumiała, że zrobiła błąd biorąc nieprzewidywalną Sawczenko do partii i usunęła bohaterkę z Batkiwszczyny.

– Sawczenko kompletnie roztrwoniła swój polityczny kapitał, stała się dziwaczką i radykałem, a Ukraińcy przestali ją rozumieć i zobaczyli, że nie radzi sobie w polityce i wnosi chaos – mówi Wołodymyr Fesenko, politolog z Kijowa, i dodaje – Dziś jest jednym z wielu czynników destabilizujących scenę polityczną.

W parlamencie słynęła z niestandardowych zachowań. Źródło: 24tv.ua

W marcu pojawiły się pierwsze informacje o spisku w którym uczestniczyła Sawczenko. Niedawna bohaterka narodowa wniosła do rady najwyższej (ukraiński parlament) trzy granaty i pistolet. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) ujawniła później, że Sawczenko planowała przeprowadzić w parlamencie zamach terrorystyczny. I działała w zmowie z byłym generałem Wołodymyrem Rubanem. Były wojskowy zasłynął z negocjowania wymian jeńców między Ukraińcami a separatystami. Często jeździł do Doniecka i miał doskonałe relacje z separatystami i Rosjanami. Nie krył również swoich poglądów i sympatyzował z separatystami.

Samozwańczy generał aresztowany przed zamachem na prezydenta Ukrainy

Tuż przed wybuchem afery z Sawczenko ukraińskie służby zatrzymały Rubana na próbie wwiezienia z Doniecka potężnego arsenału: materiałów wybuchowych, karabinu snajperskiego, moździerzy i amunicji. Generał, razem z Sawczenko i grupą zwolenników, na zlecenie separatystów z Doniecka mieli przeprowadzić serię zamachów terrorystycznych. M.in. na parlament, rząd i prezydenta. Celem była totalna destabilizacja państwa i nowa rewolucja.

– Bardzo trudno wyjaśnić światu, który stał murem za nią, że oto bohaterka stała się wrogiem Ukrainy – powiedział prokurator generalny Jurij Łucenko.

Poroszenko powiedział, że odbierze jej tytuł Bohatera Ukrainy, jeśli zarzuty się potwierdzą. Sawczenko opowiadała zaś na konferencjach prasowych, że przecież większość Ukraińców chciałaby wysadzić parlament. Sprawa była jednak poważna. Straciła immunitet, a potem była aresztowana. W ukraińskich mediach pojawiły się spekulacje, że to Rosjanie namieszali w głowie Sawczenko zawsze znanej z emocjonalnego zachowania. Że mogli nawet używać jakiś środków farmakologicznych. I przeszła na ich stronę. Często jednak bywa tak, że bohaterowie wojenni nie sprawdzają się w polityce. I przypadek upadku Nadii Sawczenko to potwierdza.

Podpisane dwadzieścia cztery lata temu memorandum z Budapesztu nie chroni Ukrainy

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze