Ponad 160 zatrzymanych. Na Białorusi strajki i protesty

Z Białorusi napływają informacje o protestach w pojedynczych zakładach pracy i na uczelniach. W Mińsku odbywają się demonstracje emerytów i studentów. Na razie nie ma mowy o całkowitym zatrzymaniu produkcji w konkretnej fabryce.

Relacja na żywo:

Trudno też, na podstawie często sprzecznych i fragmentarycznych informacji ocenić, jaka jest skala strajków i protestów. Komitet strajkowy kopalni Biełaruskalij poinformował na przykład, że strajkuje 40 osób, ale po południu ma się odbyć wiec, w czasie którego będą podjęte dalsze decyzje. W całej firmie pracuje ponad 16,5 tys. osób.

Pracownicy zakładów przysyłają zdjęcia ze swoich działów, na których widać stojące maszyny bądź też robotników wznoszących okrzyki. W niektórych miejscach odbywają się rozmowy kierownictwa z pracownikami. Robotnicy omawiają na zebraniach, czy dołączyć do strajku, czy nie. Tak na przykład wyglądał poranek w fabryce AGD Atlant w Mińsku.

Sprzeczne informacje docierają z GrodnoAzotu. Wg kierownictwa, fabryka działa, jak zwykle. Rano przed zakładem doszło do zatrzymań. Robotnicy twierdzą, że zatrzymano około stu osób, część to pracownicy GrodnoAzotu, a część to osoby, które przyszły wesprzeć strajkujących. Teraz są stopniowo wypuszczani na wolność.

Funkcjonariusze z więźniarkami pojawili się też przed innymi fabrykami w całym kraju.

Manifestowała też część studentów co najmniej 9 mińskich uczelni. Zbierali się w korytarzach i na podwórkach swoich uniwersytetów, bili brawa i krzyczeli: Strajk! Dołącz do nas! Niech żyje Białoruś!

Przez pewien czas studenci blokowali ulicę Leningradzką w centrum Mińska. Funkcjonariusze użyli siły.

Protest studentów w Mińsku, zdj.: Agata Kwiatkowska/Biełsat

Potem studenci dołączyli do manifestujących w centrum Mińska emerytów. Razem protestuje tam około 1,5 tysiąca osób.

Marsz studentów i emerytów, zdj.: Agata Kwiatkowska, Biełsat

Formalnie marsz emerytów zakończył się koło 16.00 czasu mińskiego (14.00 warszawskiego). Część manifestantów zostało jednak na placu Jakuba Kołasa. Mają nadzieję, że wieczorem dołączą do nich ci, którzy wyjdą z pracy.

Marsz w Mińsku, zdj.: Wot-tak

Siłą rozpędzono łańcuch solidarności koło Parku Wysokich Technologii, gdzie swoje siedziby mają firmy z branży IT. W manifestacji miało wziąć udział około tysiąca osób. Po interwencji milicji, część demonstrantów wróciła na miejsce protestu.

Ogółem, według Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna, w całym kraju jest już ponad 160 zatrzymanych.

Władze w Mińsku i kierownictwo zakładów pracy twierdzą, że nie ma żadnych strajków i protestów. Ministerstwo Edukacji przyznało, że dochodzi do “punktowych” manifestacji.

Protest w Mińsku, zdj.: Agata Kwiatkowska, Biełsat

Dzisiejsze manifestacje to efekt apelu Swiatłany Cichanouskiej, która dała Alaksandrowi Łukaszence czas do niedzieli 25 października na rezygnację ze stanowiska.

Opozycjonistka nazywa Strajk Narodowy “kolejnym krokiem Białorusinów do wolności, powstrzymania przemocy i nowych wyborów”.

– Strajk państwowych przedsiębiorstw to narzędzie ekonomicznego nacisku. A strajk prywatnych firm, to przejaw solidarności, który jest równie ważny – podkreśla.

Swiatłana Cichanouskaja zaznaczyła, że pracownicy takich gigantów, jak: Naftan, GrodnoAzot, czy Mińska Fabryka Samochodów (MAZ), Biełaruskalij “ryzykują własną wolnością dla wolności naszego kraju”.

Cichanouskaja zapowiada strajk od poniedziałku

pp/belsat.eu

Wiadomości