„Myślałam, że umrę”. Białorusinka opowiedziała o brutalnym zgwałceniu jej przez funkcjonariuszy

Historia Białorusinki, który padła ofiarą przemocy milicji, ukazała się w szwedzkim czasopiśmie ETC. Artykuł zatytułowano „«Zgwałcili mnie pałkami» – prawda o okrutnej wojnie Łukaszenki z działaczami opozycji”. To opowieść kobiety, która została brutalnie zgwałcona milicyjnymi pałkami podczas pobytu w areszcie. Tekst opublikowano w języku angielskim, a bohaterka dostarczyła redakcji dokumenty medyczne potwierdzające prawdziwość jej historii.

W publikacji nie podano prawdziwego imienia i nazwiska dziewczyny ani daty i konkretnego miejsca zdarzenia, ale z historii wynika, że zatrzymano ją podczas jednego z niedzielnych marszy, już po pierwszej fali przemocy z 9-11 sierpnia. Bohaterka podkreśla, że dzieli się swoją historią, by mógł ją usłyszeć cały świat.

– Szczegóły jej historii są tak drastyczne, tak surrealistyczne i tak zagmatwane, że musiałem poprosić ją o okazanie dokumentacji medycznej. Nie chciało się wierzyć, że to prawda. Dostałem od niej dokumentację i po jej przetłumaczeniu byłem już pewien, że historia nie jest koloryzowana – pisze dziennikarz Andreas Gustavsson.

Tortury i rozpacz bliskich. Co się dzieje w białoruskich aresztach

Następnie dziennikarz przytoczył opinię ginekologa specjalizującego się w rekonstrukcji uszkodzonych narządów płciowych. Lekarz stwierdził, że obrażenia, jakich doznała Kryścina, są typowe dla ofiar żyjących w strefach konfliktu zbrojnego – takich, gdzie przemoc seksualna jest stosowana w celu terroryzowania cywilów, jak na przykład w Demokratycznej Republice Konga. Według niego Kryścina będzie potrzebowała operacji, a po niej będzie musiała odbyć długą rehabilitację.

– Straciła kontrolę nad jelitami, wszystko po prostu z niej wycieka. Nie wie, czy kiedykolwiek będzie mogła mieć dzieci. Zostało jej tylko pięć zębów – napisano w artykule. – Przed oczami wciąż widzi zniszczony stół, na którym ją położono. Najpierw na brzuchu, potem na plecach. Nie może wymazać z pamięci pustych oczu funkcjonariuszy w czarnych kominiarkach. (…) Głos człowieka zmienia się po tym, jak kilkoma uderzeniami w twarz z całej siły wybito 25 zębów.

Zatrzymano ją i zamknięto w milicyjnej więźniarce wraz z dwiema przyjaciółkami. W klatkach we wnętrzu pojazdu byli już wtedy inni aresztowani. Ją bito, innych kopano.

– To nie było dla niej zaskoczeniem. (…) W porównaniu z Kryściną jej koleżanki wyszły z tego cało – opuściły areszt bez większych obrażeń. Kryścina miała mniej szczęścia. Z więzienia wyszła z krwotokiem wewnętrznym i tak silnym bólem, jakiego nigdy dotąd nie odczuwała.

Porwali bieliznę, straszyli zbiorowym gwałtem. Mieszkanka Mińska opowiada o swoim pobycie w areszcie

Sceny przemocy opisywane przez dziewczynę są naprawdę straszne.

– Pamięta, że cela, czy też gabinet przesłuchań mierzył około pięć na pięć metrów, pomieszczenie oświetlały zawieszone na suficie świetlówki. Nie było żadnych okien. Gdy drzwi się zamknęły, zaczęli ją gwałcić. (…) Początkowo myślała, że będą bić ją po plecach, może po nogach. Ale zamiast tego, ściągnęli jej bieliznę. Na zmianę traciła i odzyskiwała przytomność. Obudziła się, gdy funkcjonariusze wybili jej zęby. Widziała je na podłodze – białe plamy w czerwonej kałuży krwi.

Kryścinę z aresztu odebrali bliscy, jeszcze na Białorusi przeszła operację. Mówi, że chce zrobić wszystko, co w jej mocy, aby przyczynić się do upadku reżimu Łukaszenki. Wyjechała z Białorusi do Szwecji.

Jak wyjaśnia dziennikarz, który przygotował ten sensacyjny tekst, artykuł opublikowano w języku angielskim, aby więcej osób mogło przeczytać historię Kryściny.

Białoruskie MSW: nie było żadnej przemocy

W raporcie organizacji obrony praw człowieka Human Rights Watch znalazły się informacje o tym, że protestujący przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki byli gwałceni pałkami w radiowozie przez funkcjonariuszy OMON-u. Wiadomo o kilku takich przypadkach. Ofiarami gwałtów byli również mężczyźni.

„Traktowali nas jak bydło na ubój”. Monologi ofiar białoruskiego OMON-u

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oświadczyło, że wszystkie doniesienia o gwałtach dokonanych przez milicjantów były fałszywe.

– Mogę z całą pewnością powiedzieć, że nie potwierdzono ani jednego przypadku zgwałcenia przez funkcjonariuszy – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych Hienadź Kazakiewicz. – Nie można nikogo zgwałcić w milicyjnej więźniarce.

W listopadzie podczas spotkania ze studentami przewodnicząca Rady Republiki (wyższej izby białoruskiego parlamenetu) Natalla Kaczanawa, również skomentowała doniesienia o gwałtach dokonanych na protestujących przez milicjantów.

– To nieprawda! Nic takiego nie miało miejsca. Oficjalnie mogę powiedzieć, że rozmawiałam osobiście z ministrem zdrowia Karanikiem, z wiceministrem Piniewiczem i z wiceminister Bohdan – z każdym z nich rozmawiałam osobiście, oddzielnie. Nie odnotowano ani jednego przypadku gwałtu, pęknięcia macicy ani niczego podobnego. Ani jednego – powiedziała Kaczanawa.

Dziennikarka Biełsatu pobita przez strażniczkę. Trafiła do szpitala

IK, ksz/ belsat.eu

Zdjęcie na okładce: Jorge Silva / Reuters / Forum

Wiadomości