„Mury” – dokument o aresztowanych podczas protestów i ich rodzinach WIDEO

W nocy z 13 na 14 sierpnia białoruskie areszty zaczęli opuszczać pierwsi zatrzymani podczas powyborczych protestów. Pod murami czekały na nich setki osób. Białoruski reżyser Andrej Kuciła był świadkiem tych dramatycznych scen.

Wychodzą przez więzienną bramę i opowiadają o przerażających rzeczach, których tam doświadczyli. Wieści o tym, co dzieje się za murami białoruskich aresztów i więzień, momentalnie rozprzestrzeniają się w internecie na cały świat. Reżyser Andrej Kuciła w swoim najnowszym filmie Mury pokazuje jednak emocje nie samych ofiar milicyjnej przemocy, ale ich bliskich.

– Pod murami stoi matka. Ma około 35 lat. Patrzy w zakratowane okna i krzyczy: „Naścia, mama tu jest! Naścia!”

Czekając pod więzieniem, krewni i przyjaciele aresztowanych trwają w specyficznym stanie, będącym mieszanką niepewności, zagubienia i nadziei. Autor wyłuskuje z tłumu pojedyncze twarze i przysłuchuje się rozmowom pełnym bólu, niezgody i rozpaczy.

– Zatrzymali syna, a rodzice pojechali pod komisariat, żeby wyjaśnić, może zapłacić mandat. Rodzice przyjechali, ojciec został w samochodzie obok komisariatu, a żona weszła. Długo jej nie było, mąż poszedł sprawdzić i też nie wyszedł. Dziś nikt nie wie, gdzie oni są, nie ma żadnej informacji.

W trakcie powyborczych protestów na Białorusi zatrzymano około 7 tysięcy osób. Stosowano wobec nich przemoc i tortury. Kilka osób poniosło śmierć, a los kilkudziesięciu nie jest znany do dziś.

Psycholog torturowanych: tysiące Białorusinów cierpią na stres pourazowy WYWIAD

Andrej Kuciła jest uznanym białoruskim reżyserem. Jego filmy otrzymały dziesiątki nagród na prestiżowych, międzynarodowych festiwalach. Z Biełsatem współpracuje od 2009 roku.

Mury, reż Andrej Kuciła, 2020, Białoruś.

Wiadomości