„Muchy osobno, kotlety osobno”, czy 90. gubernia? O co chodzi w integracji Białorusi z Rosją


Dokładnie dziś mija 20. rocznica podpisania umowy o powołaniu Państwa Związkowego Białorusi i Rosji. Właśnie z jej okazji w Moskwie zaplanowano posiedzenie jego Wysokiej Rady Państwowej. Miano na nim podpisać pakiet „map drogowych” regulujących zasady i tempo dalszej integracji. Belsat.eu przypomina, od czego ta integracja się zaczynała i dlaczego Mińsk i Moskwa poróżniły się co do jej realizacji.

Dokument założycielski

Umowę o powołaniu Państwa Związkowego 8 grudnia 1999 r. podpisali w Moskwie Borys Jelcyn i Alaksandr Łukaszenka. W jej 1. punkcie zaznaczono, że powstanie tego tworu „oznacza nowy etap w procesie jednoczenia narodów dwóch krajów w demokratyczne państwo prawa”. W tym celu miano utworzyć Wysoką Radę Państwową, wspólny parlament, rząd, sąd i Izbę Obrachunkową. Powinna zjawić się też wspólna waluta wraz ze wspólnym centrum emisyjnym oraz konstytucja.

Alaksandr Łukaszenka i Borys Jelcyn. Zdj. president.gov.by

Umowa z 8 grudnia była kontynuacją procesów integracyjnych, które rozpoczęły się po dojściu Alaksandra Łukaszenki do władzy. W 1995 roku podpisano Umowę o Przyjaźni, Dobrosąsiedztwie i Współpracy., w 1996 r. – Umowę o Wspólnocie Federacji Rosyjskiej i Białorusi, w 1997 – Umowę Związkową, a w 1998 r. – Deklarację o dalszym zjednoczeniu.

Wśród celów Państwa Związkowego wymieniano prowadzenie wspólnej polityki zagranicznej i obronnej oraz utworzenie wspólnego systemu prawnego i obszaru ekonomicznego. Konkretnych terminów zbudowania Państwa Związkowego w dokumencie nie wskazano. Mieli je określić przywódcy Rosji i Białorusi. A ponieważ sama Umowa była bezterminowa, można było uznać, że i państwo można było budować w nieskończoność.

Państwo Związkowe po jakimś czasie zamieniło się w porzucony plac budowy. W pierwszych latach XXI wieku integrację białorusko-rosyjską zastąpiła integracja euroazjatycka – w ramach Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Projekt zbudowania Państwa Związkowego został de facto zamrożony. Sytuacja zmieniła się pod koniec 2018 roku, po tak zwanym „ultimatum Miedwiediewa”. Na posiedzeniu rad ministrów obu państw premier Rosji Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że Białoruś może liczyć na wsparcie gospodarcze Moskwy jedynie w przypadku realizacji umowy o utworzeniu Państwa Związkowego z 8 grudnia 1999 roku. Z formuły tej Kreml nie zrezygnował do tej pory.

Premierzy Białorusi i Rosji: Siarhiej Rumas i Dmitrij Miedwiediew na rozmowach w Moskwie. Zdj. Dmitry Astakhov/TASS/Forum

Państwo Związkowe to koniec niepodległej Białorusi?

Tekst umowy nie mówi o tym wprost. Co więcej, artykuły 3. i 6. bazują na zasadach dobrowolnej i suwerennej równości państw-uczestników. Gwarantują też Białorusi i Rosji zachowanie suwerenności, niepodległości, niepodzielności terytorialnej, ustroju państwowego, konstytucji, flagi, herbu i przedstawicielstwa w ONZ. Równocześnie Państwo Związkowe też ma swój herb, flagę, hymn i inne atrybuty państwowości (art. 10.).

Jednak umowa zakłada prowadzenie uzgodnionej polityki zagranicznej i obronnej, utworzenie ponadnarodowych organów, wspólnej przestrzeni gospodarczej, wspólnej polityki podatkowej, cenowej, kredytowej i pieniężnej, połączenie systemów transportowych i energetycznych, wspólnej polityki handlowej i celnej, wspólnego prawa inwestycyjnego, wspólnej polityki granicznej, wspólnych banków danych. Zakłada też funkcjonowanie Sił Zbrojnych Białorusi i Zachodniego Okręgu Wojskowego Rosji jako jednej regionalnej grupy wojsk.

W takim razie umowa oznacza utratę suwerenności w kluczowych kwestiach. Zachowanie własnych symboli państwowych, konstytucji i przedstawicielstwa w ONZ nie gwarantuje jeszcze niepodległości i suwerenności. To wszystko miała też Białoruska Socjalistyczna Republika Radziecka, a prawdziwą niepodległości Białoruś uzyskała dopiero w 1991 roku.

Czy przez 20 lat Białoruś i Rosja zbliżyły się do realizacji umowy?

Tak. Choć obecnie białoruskie władze podkreślają, że „mapy drogowe”, które 7 grudnia miały zostać podpisane w Soczi, dotyczą jedynie kwestii gospodarczych i nie naruszają niepodległości państwa, to początkowo mówiono o wspólnej konstytucji i wspólnej walucie.

Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin, rok 2003. Zdj. president.gov.by

W latach 2005-2007 na najwyższym szczeblu rozpatrywano możliwość przyjęcia Aktu Konstytucyjnego Państwa Związkowego. Istniała nawet białorusko-rosyjska komisja ds. opracowania dokumentu. Media pisały o tym, że po uchwaleniu wspólnej konstytucji prezydentem Państwa Związkowego miałby zostać Władimir Putin, a Alaksandr Łukaszenka będzie kierował pracami parlamentu. Nie doszło do tego jednak – Moskwa i Mińsk miały różne wizje wspólnej ustawy zasadniczej. Łukaszenka obwiniał o wszystko Rosję.

– Kierownictwo Rosji mówi, że za dużo uprawnień oddajemy związkowym organom władzy, które mają powstać. Mówi, że to zrodzi jakieś sprzeczności. W związku z tym proponuje przyjąć przez referendum Akt Konstytucyjny, który będzie słabszy od Umowy – powiedział dziennikarzom w 2006 roku prezydent Białorusi.

Co prawda, referenda nie odbyły się, a kwestia ustawy zasadniczej została zdjęta z porządku obrad.

Fiasko w Soczi, kolejne podejście w Petersburgu?

W tym czasie bardzo aktywnie rozpatrywano kwestię wprowadzenia wspólnej waluty. Już w listopadzie 2000 roku Putin i Łukaszenka podpisali umowę „O wprowadzeniu wspólnej jednostki pieniężnej i utworzeniu wspólnego centrum emisyjnego Państwa Związkowego”. Planowano, że od 1 stycznia 2005 roku jako wspólna waluta będzie wykorzystywany rubel rosyjski, a od 1 stycznia 2008 roku do użycia wejdzie wspólna waluta Państwa Związkowego.

Jednak strony nie porozumiały się co do wspólnego centrum emisji pieniędzy. Moskwa nie zgodziła się na utworzenie związkowego banku centralnego na zasadach 50 do 50. Z kolei Mińsk uzależnił kwestię waluty od przyjęcia konstytucji.

Alaksandr Łukaszenka i i Władimir Putin. Zdj. president.gov.by

W tym czasie bardzo aktywnie rozpatrywano kwestię wprowadzenia wspólnej waluty. Już w listopadzie 2000 roku Putin i Łukaszenka podpisali umowę „O wprowadzeniu wspólnej jednostki pieniężnej i utworzeniu wspólnego centrum emisyjnego Państwa Związkowego”. Planowano, że od 1 stycznia 2005 roku jako wspólna waluta będzie wykorzystywany rubel rosyjski, a od 1 stycznia 2008 roku do użycia wejdzie wspólna waluta Państwa Związkowego.

Jednak strony nie porozumiały się co do wspólnego centrum emisji pieniędzy. Moskwa nie zgodziła się na utworzenie związkowego banku centralnego na zasadach 50 do 50. Z kolei Mińsk uzależnił kwestię waluty od przyjęcia konstytucji.

W 2007 roku w wywiadzie dla niemieckiego Die Welt Łukaszenka oświadczył, że na Białorusi „od razu zrozumiano, że utrata waluty narodowej oznacza utratę niepodległości”.

– I wtedy powiedzieliśmy: nie jesteśmy przeciwni walucie, ale rozwiążmy wszystkie kwestie na raz. Przyjmijmy konstytucję, w której będzie zapisane, jaka waluta itd. [Konstytucja] zostanie przyjęta w referendum, tego nie da się uniknąć. Powiedzieli nam: nie, konstytucja osobno, nie jesteśmy na to gotowi, a co do waluty, to przyjmujcie.

Putin i Łukaszenka rozmawiali dziś 5,5 godziny. Spotkają się znów – za dwa tygodnie

W ostatnich latach oficjalni przedstawiciele Białorusi i Rosji wielokrotnie mówili o braku niezbędnych warunków dla wprowadzenia wspólnej waluty. Przy czym z samej idei Łukaszenka publicznie nie odżegnał się. W tym roku, podczas spotkania z dziennikarzami 1 marca, wspomniał niedawną rozmowę z Putinem, podczas której zgodzili się, by wspólne centrum emisji pieniądza znajdowało się w Petersburgu.

– Nie będzie to rosyjski czy białoruski rubel. To będzie nasz wspólny rubel, jeśli tylko będzie – powiedział prezydent Białorusi.

Czy poglądy Mińska i Moskwy na Państwo Związkowe są różne?

Moskwa zawsze była za unią, w której Rosja będzie dominować. Czyli de facto za przyłączeniem Białorusi do Rosji. Putin tłumaczył to faktem, że gospodarka Białorusi jest równa tylko 3 proc. rosyjskiej, więc równoprawna integracja byłaby niesprawiedliwa.

Latem 2002 roku Putin zaproponował Łukaszence, by przeprowadzić wspólne referendum w maju 2003 roku, wybory do wspólnego parlamentu w grudniu 2003, a w 2004 wybory prezydenta Państwa Związkowego. Chodziło o połączenie na podstawie konstytucji Federacji Rosyjskiej, więc Białoruś miałaby zostać po prostu jednym z regionów federacji. Mińsk kategorycznie nie zgodził się na taką koncepcję.

Alaksandr Łukaszenka i Władimir Putin. Zdj. president.gov.by

– Proponują nam federacyjny ustrój naszego związku. Innymi słowami: mamy zostać 90. gubernią Federacji Rosyjskiej. Wyraźnie na to opowiadamy: żadnym Krajem Północno-Zachodnim czy Północno-Wschodnim innego państwa nie będziemy. Jesteśmy suwerennym, niepodległym państwem ze wszystkimi cechami państwa. Jesteśmy gotowi budować związek, ale jedynie na równoprawnych zasadach – oświadczył wtedy Łukaszenka.

Wtedy też, latem 2002 roku, Putin zaproponował Łukaszence alternatywny wariant integracji – według modelu Unii Europejskiej. Jednak także ten wariant białoruskiego przywódcy nie zadowolił. Łukaszenka wielokrotnie mówił potem publicznie, że za przykład związku uważa Związek Radziecki. Umowa z utworzeniu ZSRR z 1922 roku rzeczywiście nie zakładała przyłączenia innych republik do Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, a połączenie ich w nową strukturę. Ale w rzeczywistości Związek Radziecki nigdy nie był równoprawny – o wszystkim decydowano w Moskwie.

– O doświadczeniach Związku Radzieckiego mówiłem zgodnie z prawdą. Dlatego, że prezydent Rosji proponował związek podobny do Unii Europejskiej. Coś przypominającego Unię Węgla i Stali z lat 40. i 50. w Europie. To nie jest nam potrzebne. Mamy doświadczenie ścisłej współpracy w ramach Związku Radzieckiego. I to doświadczenie trzeba wykorzystać… Jeszcze raz podkreślam – mamy swoją historię. W Imperium Rosyjskim, a potem w ZSRR żyliśmy razem. Wykorzystajmy najpierw swoje doświadczenia, ze swojej historii – podkreślił białoruski przywódca.

Łukaszenka w Moskwie: Prosimy tylko o równe warunki

Na wewnętrzną sprzeczność koncepcji Łukaszenki (jak w ZSRR, ale przy tym równoprawnie) w 2002 roku zwrócił uwagę Putin.

– Nasi partnerzy muszą ustalić, czego chcą. Często słyszymy, że chcieliby czegoś przypominającego Związek Radziecki. Ale po co pisać wtedy w projekcie konstytucji, że to będzie suwerenne państwo, ze swoim terytorium, prawem weta we wszystkich kwestiach i tak dalej?

Swoją słynną frazę „muchy oddzielnie, kotlety oddzielnie”, Putin w 2002 roku wypowiedział właśnie w kontekście integracji białorusko-rosyjskiej.

Jak mają wyglądać organy władzy Państwa Związkowego?

Już w „Umowie o utworzeniu Państwa Związkowego” jest mowa o sześciu wspólnych organach – Najwyższej Radzie Państwa, Radzie Ministrów, Stałym Komitecie Państwa Związkowego, parlamencie, sądzie i izbie obrachunkowej. Pierwsze trzy organy już urzędują.

Prezydenci i premierzy Rosji i Białorusi podczas posiedzenia Wysokiej Rady Państwowej Państwa Związkowego, 2018 r. Zdj. president.gov.by

Głównym organem Państwa Związkowego jest Najwyższa Rada Państwa, której przewodniczącym na zasadzie rotacji jest jeden z prezydentów (chyba, że Mińsk i Moskwa umówią się inaczej). Obecnie Radą kieruje Łukaszenka. Rada wyznacza prezesa związkowej rady ministrów, którym na zasadzie rotacji może być premier Białorusi lub Rosji.

Do tej pory nie powołano pełnowartościowego parlamentu związkowego (obraduje jedynie białorusko-rosyjskie Zgromadzenie Parlamentarne). Zgodnie z umową z 1999 roku, parlament związkowy ma się składać z dwóch izb, wybieranych na czteroletnie kadencje – Izby Związku i Izby Reprezentantów. W Izbie Związku oba państwa miałyby równą liczbę senatorów – po 36 osób.

Do Izby Reprezentantów weszliby posłowie wybrani do parlamentów państwowych, którzy zbieraliby się doraźnie i nie otrzymywaliby za to dodatkowych pieniędzy. Związkowa Izba Przedstawicieli ma się składać z 75 deputowanych z Rosji i jedynie 28 z Białorusi (art. 39.), którzy wybierani są z parlamentów narodowych poprzez głosowanie. Deputowani są zatrudnieni w parlamencie i nie mogą mieć innego miejsca pracy.

Rosyjska ruletka Łukaszenki, czyli integracyjna gra o przetrwanie

Nie istnieją też wspólny sąd i izba kontroli. W sądzie powinno zasiadać 9 sędziów, zatwierdzonych przez parlament na wniosek Najwyższej Rady Państwa. W sądzie nie powinno być więcej, niż 5 obywateli jednego państwa członkowskiego, a decyzje miałyby zapadać większością 2/3 głosów.

Zgodnie z umowa izba obrachunkowa (odpowiednik Najwyższej Izby Kontroli) miałaby się składać z 11 członków, także zatwierdzonych przez parlament. W organie tym nie powinno być więcej niż 7 obywateli jednego państwa.

Czy można opuścić Państwo Związkowe?

Tak. Artykuł 67. zakłada możliwość wyjścia Białorusi lub Rosji z Państwa Związkowego. W tym celu w jednym z państw trzeba przeprowadzić referendum. Jeśli naród wybierze unieważnienie umowy, przestanie ona obowiązywać po 1,5 roku.

Łukaszenka o integracji z Rosją: Na cholerę komuś taki związek?

Ihar Iljasz, pj,cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze