Można krytykować repertuar grodzieńskich kin. Studentka wywalczyła to w sądzie


Weranika Wielb. Zdj. Wasil Małczanau/Biełsat

Regionalny dystrybutor filmowy przegrał z młodą dziennikarką, która napisała, że „w mieście nie ma czego oglądać”.

Przedsiębiorstwo Kinawideaprakat broniło atrakcyjności swojego repertuaru przez kilka miesięcy. Jego dyrekcji nie spodobał się artykuł studentki-praktykantki Weraniki Wielb, który opublikował portal informacyjny hrodna.life. W dziale „Opinie” dziewczyna wypowiedziała się dość krytycznie na temat oferty grodzieńskich kin.

– Grodno to wystarczająco duże miasto, aby byli tu ludzie o różnych gustach. A grodzieński dystrybutor nie interesuje się niczym innym oprócz rozreklamowanego kina z Hollywood – napisała Weranika.

I właśnie za tę krytykę dyrektor Kinawideaprakatu Juryj Alaksiej pozwał autorkę oraz portal do sądu. Mimo deklarowanej przez redakcję gotowości do zawarcia ugody i chęci opublikowania tekstu, który uwzględniłby stanowisko dystrybutora.

Czytajcie więcej:

Ekspertyza lingwistyczna przeprowadzona przez biegłych wykazała, że większość sformułowań użytych w tekście nosiła subiektywny charakter, a więc nie można było oceniać ich treści faktycznej. Tam, gdzie udało się to zrobić, stwierdzono, że sformułowanie nie było obraźliwe.

Przedstawicieli redakcji bronił Aleh Ahiejeu, prawnik oraz członek niezależnego Białoruskiego Zjednoczenia Dziennikarzy.

Weranika Wielb i prawnik Aleh Ahiejeu

– Wolność słowa odnosi się do takich swobód, bez których niemożliwe jest funkcjonowanie żadnego społeczeństwa. I to na ile rozwinięte i wolne są media, na ile są niezależne od państwa pokazuje, na ile rozwinięte jest społeczeństwo. Zawsze wzywamy wszystkie instytucje państwowe do obrony tej swobody i gdy to możliwe, do obrony dziennikarzy – mówił podczas posiedzenia sądu Ahiejeu.

Dziś Sąd Gospodarczy w Grodnie uznał pozew Kinawideaprakatu za bezzasadny. Postanowienie to tak ucieszyło szefa i redaktora naczelnego portalu hrodna.life Alaksieja Szotę, że postanowił on zaprzestać ogłoszonego przez siebie bojkotu kin i… kupił bilet na „Gwiezdne Wojny”. Jak żartował, również po to, aby wspomóc finansowo przegraną stronę, która będzie musiała teraz pokryć koszty procesowe.

Redaktor naczelny Hrodna.life Alaksiej Szota

– Cieszę się, że wszystko się skończyło. Dlatego, że wydaje mi się, że to była jakaś bzdura – komentowała wyrok Weranika Wielb.

Tyle tylko, że miała dla niej poważne konsekwencje. Uczelnia nie zaliczyła jej praktyki, podczas której młoda dziennikarka napisała swoją recenzję.

Paulina Walisz, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze