Moskwa będzie walczyć o ukraińskie cerkwie, bo chodzi o wpływy polityczne


Petro Poroszenko sondażowy skok zawdzięcza sukcesowi zjednoczenia cerkwi, czyli tomosowi. Źródło: Forum/REUTERS/Valentyn Ogirenko

Prawosławna Cerkiew Ukrainy otrzymała tomos, czyli autokefalię. Teraz dopiero zacznie się wojna z Moskwą o rząd dusz na Ukrainie.

Wczoraj specjalnym samolotem ze Stambułu przyleciał do Kijowa tomos, czyli postanowienie patriarchy Konstantynopola Bartłomieja o nadaniu ukraińskiej Cerkwi autokefalii. Tomos, ręcznie i misternie kaligrafowany przez mnicha z góry Atos, wystawiony jest w soborze Sofijskim w Kijowie. To formalne przypieczętowanie procesu, o który hierarchowie Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego i władze Ukrainy zabiegały od czterech lat.

Autokefalia ukraińskiej Cerkwi oznacza jednak coś więcej niż tylko uniezależnienie się struktury cerkiewnej od hierarchii z Moskwy. Jest dla Ukrainy symbolicznym przypieczętowaniem trwającego od rewolucji na kijowskim Majdanie procesu wyrywania się spod rosyjskich wpływów. Tak, jak po rewolucji Moskwa wyrwała Kijowowi część terytorium kraju (Krym i separatystyczny Donbas), tak teraz również spróbuje wyrwać przynajmniej część cerkiewnej struktury. Zrobi to korzystając z wsparcia wciąż silnego, prorosyjskiego lobby lojalnego wobec moskiewskiego patriarchatu.

Prawosławny oligarcha

Ledwo tomos przybył do Kijowa, a już dzisiaj Wadym Nowynśkyj, szef frakcji Blok Opozycyjny w ukraińskim parlamencie, wyraził z tego powodu dezaprobatę. Wezwał, by nie popierać ustawy o przechodzeniu parafii na łono nowej Cerkwi Prawosławnej Ukrainy. Nowynśkyj nazywany jest „prawosławnym oligarchą”, gdyż wspiera finansowo Ukraińską Cerkiew Prawosławną Patriarchatu Moskiewskiego i jest demonstracyjnie religijny. W Kijowie mówi się, że oligarcha jest pod dużym wpływem swojej bardzo religijnej żony, Marii.

Oligarcha wspiera finansowo struktury patriarchatu moskiewskiego na Ukrainie i finansuje m.in. słynną Ławrę Peczerską w Kijowie, jedno z centrów prawosławia związanego z MP. Ma majątek wyceniany na 3-4 mld. USD i aktywa w Rosji i na Ukrainie. Swoje pierwsze poważne kroki w biznesie stawiał w Petersburgu. Według wielu mediów w latach 90. w Petersburgu bardzo zbliżył się z biznesowym otoczeniem Władimira Putina.

Wadym Nowynśkyj (w środku) w otoczeniu hierarchów patriarchatu moskiewskiego i polityków Bloku Opozycyjnego. Źródło: korrespondent.net

Dziś Nowynśkyj jest kluczowym politykiem dawnego obozu Wiktora Janukowycza, który skupia się obecnie w otwarcie prorosyjskiej partii Blok Opozycyjny. Miliarder jest partnerem biznesowym Rinata Achmetowa, innego oligarchy, uznawanego za sponsora ruchu separatystycznego na początku wojny na Donbasie. Jednak Achmetow już po rewolucji zaczął dogadywać się z obozem Poroszenki i wspierać nową, ukraińską władzę. Nowynśkyj, choć jest przewodniczącym parlamentarnej frakcji, zasłynął torpedowaniem reform i jest zajadłym przeciwnikiem zrywania związków z Rosją.

– Znaczącą część interesów prowadzi w Rosji, w tym z ludźmi z bliskiego otoczenia Władimira Putina, jest Rosjaninem, a jednocześnie zasiada w ukraińskim parlamencie – mówi Biełsatowi Mykoła Kniażycki, deputowany z frakcji Frontu Narodowego i tłumaczy – To nie jest normalna sytuacja, kiedy ścigamy za prorosyjską propagandę, a jeden ze sponsorów tej propagandy jest ważnym politykiem i biznesmenem.

Wadym Nowynśkyj urodził się w Rosji i są takie miesiące, że więcej czasu spędza w rodzinnym Petersburgu, niż w Kijowie. Obywatelem Ukrainy jest zresztą od niedawna. W 2012 r. paszport z tryzubem dał mu Wiktor Janukowycz na wniosek… Petra Poroszenki, ówczesnego ministra gospodarki w rządzie Mykoły Azarowa. Dziś Nowynśkyj i Poroszenko stoją po przeciwnych stronach barykady. Prezydent buduje popularność na ostrym zwalczaniu rosyjskich wpływów, a „prawosławny oligarcha” przeciwnie. Zajmuje się ratowaniem wpływów Moskwy nad Dnieprem.

Poroszenko górą

Petro Poroszenko od czterech lat intensywnie pracował nad uzyskaniem autokefalii dla ukraińskiej Cerkwi. Zaprzągł do działań hierarchię kijowskiego patriarchatu, ukraińską dyplomację, a nawet byłego prezydenta Wiktora Juszczenkę i liderów ukraińskiej diaspory w USA i Kanadzie.

– Dla Poroszenki tomos jest największym sukcesem, kluczowym w jego kampanii wyborczej przed marcowymi wyborami – mówi Biełsatowi Wołodymyr Fesenko, kijowski politolog i dodaje – Żaden polityk nie zbuduje dziś na Ukrainie popularności na hasłach utrzymania wpływów Moskwy, także w Cerkwi.

Ale oligarchom i politykom takim, jak Nowynśkyj nie chodzi o zwycięstwo prorosyjskiego kandydata w wyborach prezydenckich. Ich celem jest utrzymanie przy życiu, zwłaszcza na wschodzie i południu Ukrainy, wpływów prorosyjskich partii i organizacji. I umacnianie poczucia, że władza w Kijowie gnębi Ukraińców mówiących po rosyjsku i przywiązanych do rosyjskiej kultury.

– Takie emocje niestety są wciąż obecne, a awantura o cerkwie może je wzmacniać – mówi Fesenko.

Grupa deputowanych Bloku Opozycyjnego z Nowynśkym na czele już zadeklarowała, że będzie bronić cerkwi moskiewskiego patriarchatu przed „zaborem”, czyli przejmowaniem ich przez nową prawosławną Cerkiew Ukrainy. Jeszcze w grudniu pojawiały się przecież elektryzujące plotki, że duchowni będą się barykadować w klasztorach i cerkwiach i bronić ich. Albo, że ukraińscy nacjonaliści szykują się do ataków na Ławrę Peczerską.

Do niczego takiego nie doszło, a emocje podgrzewała głównie rosyjska propaganda. W ostatnich tygodniach newralgiczne świątynie dostały zresztą wzmocnioną ochronę policji. W rosyjskiej telewizji nie ma jednak dnia bez straszenia wizją wojny religijnej na Ukrainie. A to świadczy tylko o tym, jak bolesną porażką dla Władimira Putina było uniezależnienie się ukraińskiej Cerkwi.

Czy sobór zjednoczeniowy ukraińskiej Cerkwi wzmocni Poroszenkę?

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze