Morderstwo milicjanta pod Mohylewem okazało się samobójstwem?


W ubiegły czwartek Białoruś wstrząsnęła informacja o tajemniczej śmierci 22-letniego funkcjonariusza drogówki. Według pierwszych informacji Jauhien Patapowicz miał być zaciągnięty do czarnej wołgi przez trojkę Romów i zastrzelony.

Władze potraktowały śmierć funckjonariusza niezwykle poważnie. Śledztwo w sprawie zabójstwa Jauhiena Patapowicza wszczął najważniejszy organ śledczy w kraju – Komitet Śledczy pod osobistym nadzorem jego szefa.

Przeprowadzono również nalot na zamieszkaną przez Cyganów wieś Czapajeuka pod Mohylewem. Zatrzymano kilkunastu mężczyzn w związku z „cygańskim śladem” zabójstwa. Ofiara miała bowiem przed śmiercią wysłać informację o kierowanej przez Romów wołdze na rosyjskich numerach.

„Zaczystka” w Czapajeuce. Białoruscy Cyganie na celowniku milicji

Dziś podczas konferencji prasowej Maksima Swiryda, naczelnika wydziału kryminalnego MSW, oraz Jauhiena Archirawa, naczelnika głównego wydziału śledczego Komitetu Śledczego, wersji zabójstwa została odrzucona. Jako główną wersję założono samobójstwo milicjanta. Nie potwierdziły się zatem wstępne informacje ani o czarnej wołdze, ani o cygańskim śladzie zabójstwa.

Białoruski milicjant porwany i zastrzelony pod Mohylewem

Według Archirawa Potapowicz jeszcze w kwietniu miał dokonać próby samobójczej. O swoich myślach samobójczych miał też informować przyjaciół. Podczas spotkania z dziennikarzami przedstawiciele MSW i Komitetu Śledczego nie odnieśli się w ogóle do faktów, które przeczyły ich tezie. Oficjalnie milicjant miał zabić się strzałem w głowę ze swojej broni służbowej. Milicja wcześniej jednak opublikowała zdjęcie ciała zabitego. Widać na nim, że ofiara ma zdjęte spodnie, ranę w okolicach podbrzusza, i kajdanki założone na jeden z nadgarstków. Dodatkowo nie wyjaśniono, dlaczego milicjant miał przy sobie kilka wiązanek drewna opałowego i płyn do rozpałki.

Tłumaczenie tych faktów pojawiło się na profilu komunikatora Telegram Komitetu Śledczego dopiero po konferencji prasowej. Milicjant miał wysłać powiadomienie Viberem o czarnej wołdze i Cyganach, po to by milicja przyjechała jak najszybciej na miejsce samobójstwa. Mężczyzna był bez spodni, bo wcześniej spalił je przy użyciu rozpałki. Zdaniem Komitetu Śledczego krew spłynęła na podbrzusze z rany postrzałowej głowy.

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze