Mołdawia: zwolennicy prezydent-elekt protestują w Kiszyniowie

Protest na rzecz przyspieszonych wyborów, wyrażający zarazem sprzeciw wobec polityki obecnego prezydenta i sterowanych przez niego sił w parlamencie rozpoczął się dziś w stolicy kraju. Do udziału w nim wezwała prezydent-elekt i szereg mołdawskich partii.

– Dodon jest gorszy niż Covid – mówili przedstawiciele partii opozycyjnych, cytowani przez portal Newsmaker.md.

Zdaniem prezydnet-elekt Mai Sandu i jej zwolenników, polityka wciąż urzędującego prezydenta Igora Dodona i wspierających go sił jest tak zła, że konieczny jest protest, nawet w warunkach epidemii.

Do udziału w niedzielnej demonstracji wezwała obywateli Maia Sandu, liderka partii Działania i Solidarności a jej apel poparło kilka partii politycznych.

Mołdawia: po zwycięstwie Sandu socjaliści odbierają prezydentowi uprawnienia

Głównym postulatem uczestników protestu, którzy zebrali się przed południem w centrum Kiszyniowa, jest doprowadzenie do przyspieszonych wyborów do parlamentu, który obecnie jest kontrolowany przez socjalistów Dodona (formalnie nie stoi on na czele partii, gdyż pełni urząd prezydenta) w koalicji z partią Szor i deputowanymi – „migrantami”.

Zwolennicy rozpisania przyspieszonych wyborów argumentują, że ze względu na zawirowania polityczne i migracje posłów obecny parlament nie odzwierciedla wyników wyborów z 2019 r.

Bezpośrednim impulsem do zwołania protestu było to, że w czwartek większość parlamentarna w pośpiechu przegłosowała, naruszając szereg procedur, ustawy budżetowe i odebrała prezydentowi kontrolę nad służbami specjalnymi. Ponadto socjaliści wnieśli do parlamentu ustawy, które nadają pół-oficjalny status językowi rosyjskiemu oraz zezwalają na retransmisję rosyjskich telewizji.

Sandu nazwała ustawę o służbach „uzurpacją władzy”, a jej partia zapowiedziała zaskarżenie uchwalonych ustaw. W czwartek odbył się w Kiszyniowie duży protest zwolenników Sandu.

Według analityków działania Dodona i socjalistów były do przewidzenia, a obecny prezydent, który 24 grudnia odchodzi z urzędu walczy w ten sposób o swoją pozycję, m.in. próbując przekonać do siebie swoich kolegów z partii, którzy wkrótce będą wybierać na zjeździe swojego lidera.

Ponadto, jak uważają eksperci, działania Dodona mogą mieć na celu zademonstrowanie Moskwie, z którą jako prezydent pozostawał w bliskich relacjach, że wciąż może być adwokatem jej interesów w mołdawskiej polityce.

Pierwszy krok na zachód: Maia Sandu prezydentem Mołdawii

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości