Mińsk: Zatrzymanie lekarzy sparaliżowało klinikę kardiologii. 80. dzień białoruskich protestów

Podczas żywego łańcucha solidarności milicja zatrzymała siedmiu specjalistów z mińskiej kliniki kardiologicznej.

Lekarze wyszli wyrazić swoją solidarność z protestującymi na prospekt Dzierżyńskiego w Mińsku. Według TUT.BY w akcji wzięło udział 20-25 pracowników Centrum Badań Kardiologicznych. Kiedy przyjechały milicyjne mikrobusy, część z nich ukryła się w przejściu podziemnym, jednak siedmiu medyków zostało zatrzymanych. Wśród nich specjalista oddziału radiologiczno-operacyjnego Aleh Pałanecki, jeden z głównych specjalistów w szpitalu.

Wśród zatrzymanych jest także kardiochirurg, anestezjolodzy i inni specjaliści, bez których praca oddziału rentgenowskiej chirurgii wewnątrznaczyniowej została sparaliżowana. Lekarze zostali ostatecznie wypuszczeni z posterunku milicji – postawiono im zarzuty udziału w nielegalnej demonstracji.

Lekarze z Republikańskiego Centrum Traumatologii i Ortopedii w Mińsku rano również utworzyli łańcuch solidarności. Jednak nie doszło do zatrzymań.

Pracownicy Republikańskiego Centrum Traumatologii i Ortopedii w Mińsku solidaryzowali się ze strajkującymi pracownikami w zakładach państwowych. Zdj. od czytelnika

Trwa protest studentów Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego. Na terenie Państwowego Uniwersytetu Lingwistycznego w Mińsku rozpoczął się marsz dużej grupy studentów i wykładowców. Zastrajkowało 35 pracowników Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Informatyki. Niektórzy nie przychodzą do pracy, inni rozmawiają na zajęciach na tematy ogólne. Inni wydają polecenie zrobienie zadań i siedzą w ciszy — informuje Euroradio. Przed wejściem do uczelni protestują również studenci Akademii Sztuk Pięknych.

Bliscy zatrzymanych lekarzy czekają przed komisariatem na ich wypuszczenie. Zdj. Belsat.eu

Białoruski koncern Biełnaftachim dementuje informacje o strajku w zakładzie Azot-Grodno. Firma działa normalnie, wszystkie procesy technologiczne są normalne – powiedział dziś rzecznik koncernu Alaksandr Ciszczanka. Według niego pojawiające informacje o wygaszeniu pieców w przedsiębiorstwie są prowokacją. Jak donosi Radio Swaboda, członkowie komitetu strajkowego są wzywani pojedynczo na „rozmowy” z kierownictwem. W spotkaniu biorą udział ludzie spoza zakładu, którzy grożą odpowiedzialnością karną za strajk. Wezwani otrzymali propozycje odejścia z pracy na własne życzenia, które odrzucili.

„W związku z wezwaniami do strajków Alaksandr Łukaszenka zażądał wydalenia protestujących uczniów oraz zwolnienia nauczycieli, lekarzy, nauczycieli i strajkujących robotników. Za bezcelowe uważa przekonywanie ich do swoich racji.

Łukaszenka: to wojna terrorystyczna

– W najlepszym razie zepchniemy ich do nory, z której później wyjdą – dodał.

Pracowników Grodzieńskiego Instytutu Badawczo-Projektowego Przemysłu Azotowego i Produktów Syntezy Organicznej, którzy wczoraj wzięli udział w akcji solidarności ze strajkującymi, zostali busami przewiezieni do lokalnej siedziby MSW. Miał za tym stać główny inżynier instytutu Maksim Chylou, który kierował swoich podwładnych do autobusu pod nadzorem milicji.

Pracownicy mińskiego zakładu produkującego urządzenia telekomunikacyjne Integrał poinformowali o zwolnieniach uczestników strajku. 26 października w przedsiębiorstwie strajkowało kilkunastu pracowników.

– Wczoraj na teren zakładu wyszło nieco ponad 10 osób. Zostali spisani przez pracowników ochrony przedsiębiorstwa. Dziś rano zablokowano ich przepustki. Niektórzy otrzymali reprymendę. Na wewnętrznym czacie Integrała pojawiła się informacja o zwolnieniu dwóch osób. Dziś strajk się nie odbywa – powiedział pracownik przedsiębiorstwa radiu Svaboda.

Do kierownictwa wzywani są pracownicy oczyszczalni ścieków w Horkach, którzy podpisali apel przeciwko przemocy, bezprawiu i oszustwom wyborczym.

Do strajku przyłączyli się dwaj jedyni reżyserzy Grodzieńskiego Teatru Dramatycznego Hienadź Muszpert i Siarhej Kurylenka. Wiadomo, że odmówili podpisania dokumentu o odejściu z pracy na swoją prośbę. W teatrze odwołano próby i przedstawienia.

Pracownicy głównego biura operatora komórkowego MTS ponownie wyszli się na akcję solidarności w Mińsku. W przeciwieństwie do innego operatora telefonii komórkowej A1, gdzie szefostwo firmy opowiedziało się swobodą wyrażania poglądów, dyrektor MTS obiecał rozprawić się ze swoimi protestującymi.

Pracownicy A1 na akacji solidarności z strajkującymi w przedsiębiorstwie Azot-Grodno. Zdj. Belsat.eu

W niedzielę skończył się termin ultimatum, jakie białoruskim władzom postawiła Swiatłana Cichanouskaja. Liderka opozycji zapowiedziała, że w poniedziałek w kraju rozpocznie się strajk generalny, jeśli do niedzieli włącznie Alaksandr Łukaszenka nie spełni trzech żądań: ma on ogłosić swoją dymisję, doprowadzić do całkowitego zaprzestania przemocy na ulicach i do zwolnienia wszystkich więźniów politycznych.

Wieczorem Swiatłana Cichanouskaja podsumowała drugi dzień strajku.

– Wiem, że dziś pracownicy Mińskiej Fabryki Traktorów (MTZ) , Mińskich Zakładów Samochodowych (MAZ) , Mińskich Zakładów Ciągników Kołowych (MZKC) i zakładów Integrał spotkali się z karami dyscyplinarnymi. Z MZKC zwolniono jednego z liderów strajku Alaksandra Łaurynowicza i to nie jedyny przypadek represji przeciwko aktywistom. Ale mimo nacisków i gróźb, zakłady i przedsiębiorstwa kontynuują strajk – napisała na swoim kanale w Telegramie.

Jak stwierdziła Cichanouskaja, wszystkie te próby wywierania presji „są tymczasowe”.

– Oni chcą, żebyście bali się o waszą przyszłość dlatego, że boją się o swoją jeszcze bardziej – zapewniła.

jb, cez/belsat.eu/pl wg svaboda.org, tut.by

Wiadomości