Mińsk: milicja wyłapuje wracających z marszu

Masowe zatrzymania Mińsku rozpoczęły się dopiero wieczorem. Funkcjonariusze polowali na rozchodzących się uczestników protestu w stolicy Białorusi, który trwał około pięciu godzin. Wzięło w nim udział co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób.

Do zatrzymań doszło przy stacji metra Uruczcza, znajdującej się kilka kilometrów od centrum, w północno-wschodniej części Mińska. Z relacji mediów, m.in. niezależnego portalu TUT.by, wynika, że przy wejściach do tej stacji funkcjonariusze wyłapywali rozchodzących się uczestników protestu.Demonstranci dotarli tam ok. godz. 19 (18 cz.pol.) z centrum miasta, gdzie protest rozpoczął się ok. godz. 14. W poszukiwaniu uczestników marszu milicja wdarła się m.in. do restauracji Doda Pizza.Jego uczestnicy wyrażali poparcie dla byłej kandydatki opozycji w wyborach prezydenckich Swiatłany Cichanouskiej. Niedzielny marsz był zapowiadany jako symboliczna inauguracja jej prezydentury. Wielu uczestników miało jej zdjęcia i papierowe korony. Było to nawiązanie do niezapowiedzianego i przeprowadzonego w środę potajemnie zaprzysiężenia Alaksandra Łukaszenki na kolejną kadencję prezydencką.
Zamaskowani mężczyźni z pałkami niosą uczestnika marszu. Mińsk, 27 września 2020 r. Zdjęcie: Alisa Hanczar/belsat.eu

Podobnie jak w poprzednich tygodniach, protestowi towarzyszyły zatrzymania i interwencje struktur siłowych, które w niedzielę rano licznie rozlokowano w mieście. Oprócz funkcjonariuszy, którzy tradycyjnie już byli w nieoznakowanych uniformach i kominiarkach, do miasta przywieziono duże ilości sprzętu do rozpędzania demonstracji, więźniarek, milicyjnych autobusów. Centrum miasta zostało praktycznie zablokowane przez milicję. Na żądanie władz wyłączono internet mobilny.

Na liście centrum praw człowieka Wiasna są już nazwiska ponad 100 osób zatrzymanych w Mińsku, a także w Grodnie, Brześciu, Witebsku, Mohylewie, Homlu, Salihorsku, Mołodecznie, Żodzinie i innych miastach.

Grodno: polowanie na dziennikarzy i odbicie zatrzymanych

Ok. godz. 18 czasu białoruskiego MSW informowało o zatrzymaniu ok. 200 osób w czasie niedzielnych protestów w całym kraju. Rzeczniczka mińskiej milicji poinformowała, że tylko w stolicy na komendy trafiło 140 osób.

Rzeczniczka MSW Wolha Czamadanawa potwierdziła w rozmowie z agencją Interfax-Zachód, że w niektórych miejscowościach stosowano środki specjalne. Wcześniej pojawiła się informacja m.in. o użyciu gazu łzawiącego w Homlu i strzelających tam w powietrze funkcjonariuszach.

Czemadanawa nie potwierdziła jednak informacji o zastosowaniu przez struktury siłowe granatów hukowych, o którym, powołując się na świadków, pisały media niezależne.

Z relacji w mediach i sieciach społecznościowych wynika, że milicja działała wyjątkowo brutalnie m.in. w Grodnie i Homlu.

Homel: gaz i strzały w powietrze podczas “narodowego zaprzysiężenia” Cichanouskiej

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości