Mińsk: „Marsz Nowej Białorusi” NA ŻYWO

Tydzień po „Marszu Wolności”, na którym w stolicy Białorusi zebrało się nawet pół miliona przeciwników Alaksandra Łukaszenki, znów wezwano do demonstracji przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich. Na apel odpowiedziały też inne białoruskie miasta.

Tym razem już po godzinie na Placu Niepodległości w centrum miasta zgromadziło się ponad 100 tys. osób. Hasła rozpoczętego o 14.00 (13.00 czasu polskiego) „Marszu Nowej Białorusi” były takie same jak te, pod którymi odbył się protest sprzed tygodnia. To uwolnienie więźniów politycznych i wszystkich zatrzymanych w czasie protestów, dymisja prezydenta Alaksandra Łukaszenki oraz przeprowadzenie nowych wyborów. Jak dowiedział się Biełsat, podczas marszu oczekiwane jest ważne oświadczenie zjednoczonego sztabu opozycji.

Marsz połączonych sił demokratycznych w Mińsku: największa demonstracja w historii kraju WIDEO

Do dzisiejszej akcji aktywnie mobilizowały się też władze i struktury siłowe. Łukaszenka jeszcze wczoraj ostrzegł przed kontynuacją protestów:

– Sobota i niedziela to czas na zastanowienie się, a od poniedziałku niech się nie obrażają. Władza powinna być władzą – zagroził występując w Grodnie na wiecu poparcia dla siebie samego.

Łukaszenka w Grodnie straszy Kresami Wschodnimi

Mimo jego słów, że bardziej zdecydowanych działań władz należy oczekiwać od jutra, od rana w Mińsku obserwowano ruchy milicyjnych i wojskowych pojazdów zmierzających ze swoich baz w stronę centrum miasta. Wśród nich były więźniarki, samochody z armatkami wodnymi oraz ciężarówki wiozące zasieki z drutu kolczastego.

Maryja Kalesnikawa z Rady Koordynacyjnej przed otoczonym drutem kolczastym obeliskiem. Mińsk, Białoruś, 23 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/vot-tak.tv/belsat.eu

Wkrótce okazało się, do czego mają zostać wykorzystane te ostatnie: wojsko rozpięło je wokół obelisku Mińsk Miasto-Bohater, przy którym zamierzali zebrać się demonstranci. O tym, że wojsko weźmie „pod swoją ochronę miejsca pamięci” zapowiedział dziś sam minister obrony Wiktar Chrenin.

– Jeżeli będzie naruszony porządek i spokój, wtedy będziecie mieć do czynienia nie z milicją, a z armią – ostrzegł.

Pod obeliskiem wystawiono też posterunki żołnierzy uzbrojonych w długą broń. Zatrzymali oni dziennikarza portalu TUT.BY, który próbował sfotografować pomnik. Niedługo później został on jednak wypuszczony. Prawnicy podkreślali, że wojsko na Białorusi może zatrzymywać cywilów jedynie w czasie stanu wojennego.

MON straszy demonstrantów użyciem wojska

W centrum stolicy niektóre budynki zostały ogrodzone. OMON w kamizelkach kuloodpornych odgrodził m.in. dostęp do budynków Administracji Prezydenta w centrum miasta. Zablokowano również dostęp do Pałacu Republiki na Placu Październikowym i innych budynków. Jeszcze w sobotę pojawiła się nieoficjalna informacja o możliwych ograniczeniach wjazdu do miasta w ramach milicyjnej operacji „Filtr”.

Media oficjalne ostrzegały o możliwych prowokacjach, a w Mińsku oraz innych miastach kraju aktywnie rozklejane były od kilku dni ogłoszenia z ostrzeżeniami przed konsekwencjami grożącymi za udział w „masowych zamieszkach”. Ich anonimowi autorzy przypominali, że grozi za to nawet 8 lat pozbawienia wolności.

Zdj. belsat.eu

– Cała odpowiedzialność spoczywa na was – głosiły ostrzeżenia. – Zostańcie w domu! Przekonajcie swoje dzieci i bliskich wam ludzi, aby nie brali udziału w podobnych przedsięwzięciach!

Mimo to Mińsk zalały niespotykane wcześniej tłumy z biało-czerwono-białą białoruską symboliką narodową i transparentami. Wielotysięczne kolumny demonstrantów ciągnęły do centrum z przedmieść i stacji metra. Protestujący poruszali się chodnikami, stając na czerwonym świetle. Na ulicach widać było też kolumny rowerów i samochodów z flagami narodowymi.

Ludzie zachęcali się wzajemnie okrzykami “Niech żyje Białoruś!”, “Wierzymy! Możemy! Zwyciężymy!”. Tłum skanduje też hasła skierowane do prezydenta: “Odejdź!” “Wolność dla więźniów politycznych!”, “Nie zapomnimy!” i “Trybunał!”.

Wielotysięczny tłum przed budynkami rządowymi na Placu Niepodległości w Mińsku. 23 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu/vot-tak.tv

Według różnych źródeł o godzinie 16.00 czasu białoruskiego w centrum zgromadziło się 200 tysięcy osób. Zwarty tłum stał w promieniu ponad kilometra od Placu Niepodległości.

Korespondenci Biełsatu i współpracującego z nami Radia Swaboda pytali uczestników akcji, czy wierzą z zmiany, skoro przez dwa tygodnie protestów władze nie ustąpiły. Cytujemy część odpowiedzi:

– Zmiany już nastały, bo Białorusini się obudzili i zrozumieli, że są narodem z własną historią i symbolami – powiedziała starsza kobieta.

– Wierzymy w zmiany. Z każdym dniem jest nas coraz więcej. Władze muszą ustąpić – stwierdził mężczyzna w średnim wieku.

– Ja wierzę, że prezydent Łukaszenka, który zawsze zapewniał, że kocha swój naród, zrozumie nas i ustąpi. Po 26 latach powinien się już zmęczyć i pójść na emeryturę – stwierdziła młoda kobieta.

– Każdy protest to maraton. Wygrywa ten, kto najdłużej wytrzyma. A Białorusini to wytrwali ludzie – dodał z optymizmem towarzyszący jej mężczyzna.

Uczestnicy marszu biją brawo ratowniczkom pracującym na Placu Niepodległości. 23 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu/vot-tak.tv

W tłumie widać było ludzi w mundurach białoruskich i sowieckich wojsk. To rezerwiści i weterani wojny w Afganistanie, a także likwidatorzy następstw katastrofy czarnobylskiej. Naszym korespondentom mówili, że w ten sposób byli żołnierze chcą pokazać armii, by stała po stronie narodu.

„Jesteśmy przeciwni przemocy i dyktatorom”. Mińsk, 23.08.2020 r. Zdjęcie: belsat.eu

19 sierpnia minister obrony narodowej generał Wiktar Chrenin zapowiedział dowództwu białoruskich Sił Zbrojnych, że w kraju może dojść do wojny domowej, na którą wojskowi muszą być gotowi. Zapowiedział, że w razie potrzeby armia będzie musiała strzelać do obywateli.

“Oskarżą mnie o ludobójstwo”. Minister obrony Białorusi szykuje oficerów na wojnę domową

Uczestnicy protestów często podkreślają, że pierwszy raz są na jakiejkolwiek demonstracji. Swój udział w Marszu Nowej Białorusi uważają za patriotyczny obowiązek. Ludzie zachwycali się ogromem tłumu, panującymi w nim pozytywnymi emocjami i pokojowym przebiegiem akcji.

Jednak większość zapytanych już wcześniej brała udział w protestach i akcjach solidarności z zatrzymanymi, które trwają od 9 sierpnia.

Biało-czerwono-biała kolumna w centrum Mińska. Jej końca nie widać. Zdjęcie wysłane przez czytelnika

Wielu pytanych o Alaksandra Łukaszenkę uczestników marszu uważa, że białoruski przywódca jest przerażony skalą protestu.

– Boimy się, co z tego będzie, bo on jest gotowy na wszystko. Ale mamy nadzieję na jedyne logiczne rozwiązane sytuacji. Czyli ustąpienie prezydenta, który nie ma legitymizacji społeczeństwa – powiedziała kobieta w średnim wieku.

Jednak inni uważają, że rządzącego od 26 lat dyktatora “nie obalą piosenki i klaskanie w dłonie”. Nadzieję na zmiany w państwie widzą w przewrocie pałacowym. Według wielu osób, jedynie przejście armii na stronę demonstrantów może zmienić sytuację.

Demonstrowanie biało-czerwono-białej flagi jeszcze niedawno mogło zakończyć się w areszcie. Teraz obserwujemy powrót białoruskich symboli narodowych. Zdjęcie: 23 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu/vot-tak.tv

W niektórych miejscach białoruskiej stolicy zabrakło internetu mobilnego, co utrudniało transmisję telewizyjną. Niezależne media mówiły o możliwym zagłuszaniu sygnału przez służby.

Mijający nasze ekipy demonstranci dziękowali Biełsatowi za obecność i relacjonowanie wydarzeń na Białorusi.

Szpaler OMONu i wojsk wewnętrznych MSW wokół obelisku Mińsk Miasto Bohater. Za nimi żołnierze Sił Zbrojnych z kałasznikowami na plecach. Mińsk, 23 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/vot-tak.tv/belsat.eu

Demonstranci skierowali się potem w kierunku Pałacu Niepodległości, gdzie miał przebywać prezydent Alaksandr Łukaszenka. Według blogera NEXTA, służby przygotowały się do ewakuacji głowy państwa. Na plac Godła i Flagi Państowej przed pałacem ściągnięto siły milicji i wojsk MSW. Na nagraniach w internecie widać było transporter opancerzony.

Mińsk: Tłum idzie pod pałac Łukaszenki

Maszerującej kolumnie drogę przeciął gruby kordon OMONu i wojsk wewnętrznych. Potem został on wzmocniony przez armatki wodne i samochody z zamontowanymi na przodzie kratami.

Prezydencki śmigłowiec nad Pałacem Niepodległości. Mińsk, 23 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Iryna Arachouskaja/belsat.eu

Na teren rezydencji przyleciał prezydencki śmigłowiec, który niedługo później wzbił się w powietrze.

Protest przed Pałacem Niepodległości (prezydenckim) również przebiegał pokojowo. Przed kordonem służb uklękła kobieta z ikoną Matki Boskiej Ostrobramskiej.

– Każdego dnia! – skandowali demonstranci, zapowiadając codzienne protesty przed pałacem.

Potem większość zgromadzonych pomaszerowała w odwrotnym kierunku.

Przed godziną 20 kanał biura prasowego Alaksandra Łukaszenki w Telegramie udostępnił nagranie białoruskiego prezydenta wysiadającego ze śmigłowca z automatem Kałasznikowa. Łukaszenka maił na sobie kamizelkę kuloodporną. W tym czasie przed Pałacem Niepodległości nie było już prawie demonstrantów.

Łukaszenka przyleciał do protestujących z automatem

Potem na Telegramie pojawiło się też nagranie białoruskiego przywódcy wychodzącego z automatem przed pałac. Podziękował tam mundurowym broniącym go przed pokojowymi demonstrantami.

Około godziny 21 czasu białoruskiego Plac Niepodległości był pusty. Marsz Nowej Białorusi od początku do końca przebiegał pokojowo i udało się ustrzec prowokacji.

 

Relacja jest aktualizowana

***

Pokojowe demonstracje odbywają się także w mniejszych i większych miastach na całej Białorusi. Ich przebieg relacjonujemy na żywo w oddzielnym materiale.

15. dzień protestów w regionach Białorusi

cez, pj/belsat.eu

Wiadomości