Milicja przeszukała redakcje największych białoruskich mediów prywatnych – 4 osoby zatrzymane


Funkcjonariusze rano wkroczyli do siedzib największego niepaństwowego portalu TUT.by oraz najstarszej niezależnej agencji informacyjnej BiełaPAN.

Relacja na żywo na Belsat.eu:

Milicja podejrzewa pracowników redakcji, że nielegalnie korzystali z materiałów państwowej agencji BiełTA. Ten dość błahy powód stał się przyczyną zablokowania kilku pięter w budynku Omega Tower na ul. Dzierżyńskiego w Mińsku, gdzie mieści się redakcja najstarszego i największego prywatnego portalu na Białorusi TUT.by. Śledczy interesuje się pomieszczeniami redakcji i księgowości.

O przeszukaniu pierwsza poinformowała na swoim profilu FB Julia Czarniauskaja, żona właściciela portalu TUT.by Juryja Zisera. Podkreśliła, że to pierwsze przeszukanie w ciągu 20 lat działania portalu. Juryj Ziser w rozmowie z Biełsatem podkreślił, że dzisiejsza akcja Komitetu Śledczego była dla niego i dla redakcji sprawą całkowicie nieoczekiwaną i praktycznie sparaliżowała dziś pracę portalu.

O przeszukaniu swojej redakcji poinformowali belsat.eu również pracownicy jedynej niezależnej na Białorusi agencji informacyjnej BiełaPAN. Niedawno na celownik śledczych trafił szef agencji Aleś Lipaj, oskarżony o oszustwa podatkowe.

Czytajcie więcej:

Komitet Śledczy: zatrzymano 3 osoby

Strona internetowa Komitetu Śledczego Białorusi – organu zajmującego się prowadzeniem najważniejszych śledztw w kraju informuje, że chodzi o naruszenie zasad płatnej subskrypcji serwisu państwowej agencji informacyjnej Biełta. Dziennikarze mediów niezależnych mieli w nielegalny sposób uzyskać dostęp do płatnych materiałów agencji w latach 2017-2018, czym „narazili ją na znaczne straty”. Na liście zatrzymanych znaleźli się Maryja Zołatawa – redaktor naczelny portalu TUT.by oraz szefowa działu informacji Hanna Kaltyhina. Zatrzymano też dziennikarkę Biełapanu Taccianę Karawienkową. Według niepotwierdzonych informacji do aresztu trafiła również szefowa oddziału korespondentów specjalnych TUT.by Uljana Babajed.

Polsko-białoruski dziennikarz Andrzej Poczobut uważa, że jest to nieprzypadkowy pokaz siły białoruskich władz w stosunku do niezależnych mediów:

– Przeszukanie w TUT.by pokazuje, że nagonka na Biełsat, blogerów itd, to nie ekscesy władzy, a dominujący wektor. Nie będę przewidywał, co z tego będzie. Może się to skończyć tak jak z Lipajem (szefem Biełapanu, którego sprawa utknęła w martwym punkcie – belsat.eu), a może i nie. W każdym razie władza demonstruje, że tak jak uprzednio trzyma społeczeństwo za gardło i dowolnym momencie może ograniczyć dostęp tlenu. Oczywiście nie do końca, ale żeby po prostu pacjent nie zapomniał, kto tu jest najważniejszy. A wy mówicie: liberalizacja i liberalizacja. Pieresterojki nie będzie panowie optymiści, nie ma co na nią liczyć – napisał Poczobut na swoim profilu FB.

W ciągu ostatnich dwóch lat ofiarą największych prześladowań mediów na Białorusi przez padali dziennikarze Biełsatu. Są oni regularnie skazywani na ogromne kary za pracę bez akredytacji. W ub. roku dziennikarze Biełsatu otrzymali kary na sumę ponad 92 tys. zł. W tym roku ogólna suma może być jeszcze większa, bo w tylko pierwszym półroczu kary wyniosły 86,8 tys. zł. Dziennikarze są skazywani za złamanie prawa prasowego poprzez pracę dla medium nieposiadającego akredytacji. Tymczasem białoruskie władze od lat nie udzielają jej Biełsatowi, jako powód podając, że działa on bez akredytacji.

Czytajcie więcej:

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze