Mieszkańcy Hajnówki upamiętnili ofiary pacyfikacji sprzed 73 lat


Zdj. Michał Kalina/Twitter

W Hajnówce odbyły się społeczne uroczystości upamiętniające ofiary pacyfikacji w 1946 r. kilku wsi z okolic Bielska Podlaskiego, dokonanej przez oddział podziemia niepodległościowego pod dowództwem Romualda Rajsa „Burego”.

Uroczystość to inicjatywa społeczników i mieszkańców. Jest odpowiedzią na zorganizowany dziś przez środowiska narodowe w tym mieście marsz z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Marsz, organizowany od czterech lat m.in. przez ONR, od początku wzbudza w Hajnówce emocje, bo upamiętnia m.in. właśnie kpt. Romualda Rajsa, a ofiary pacyfikacji z 1946 r., podobnie jak duża część mieszkańców Hajnówki, były osobami prawosławnymi pochodzenia białoruskiego.

W ramach akcji „Wiecznaja Pamiać”/Wieczna Pamięć”, która była też organizowana przed rokiem, przy pomniku poświęconym ofiarom wojen, przemocy i represji, usytuowanym w pobliżu Urzędu Miasta w Hajnówce, odczytane zostały nazwiska ofiar pacyfikacji, modlono się w ich intencji i zapalono znicze.

Wcześniej modlitwa za zmarłych (panichida) została odmówiona w hajnowskiej cerkwi Jana Chrzciciela. Nad ulicą w pobliżu urzędu zawisł baner ze słowami „Trzeba skończyć z tą nienawiścią”, nawiązującymi do wypowiedzi dominikanina o. Ludwika Wiśniewskiego z pogrzebu zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Przemawiająca w imieniu organizatorów uroczystości Alina Krutel mówiła – nawiązując do rocznicy pacyfikacji – że to „trudny czas”.

– I nie chodzi o to, że to bolesna rana, zbrodnia wymierzona w naszych przodków. Każdy naród ma takie rany w swojej historii i każdy naród powinien móc je w spokoju opłakać i o nich pamiętać, bo to część naszej tożsamości – mówiła przy pomniku.

Podkreślała, że „zadaniem każdej społeczności, oprócz pamiętania, jest też zrozumienie i przebaczenie, by przeszłość nie dzieliła, nie tworzyła wrogości na przyszłość”. „Od lat próbujemy to robić, dlatego, choć rocznica pacyfikacji zawsze jest smutna, nauczyliśmy się przeżywać ją spokojnie i godnie” – mówiła Krutel.

– Trudno nam jednak znieść to, że od kilku lat co roku, w lutym, z całej Polski przyjeżdżają do nas ci, którzy z niejasnych dla nas powodów chcą nas obrażać, znieważają pamięć naszych przodków, maszerują przez Hajnówkę i powiewają sztandarami z wizerunkiem tego, który mordował naszych rodziców, nasze babcie, naszych dziadków – powiedziała.

Według szacunków policji w spotkaniu przy pomniku wzięło udział około stu osób. Wśród mieszkańców było widać m.in. burmistrza Hajnówki, polityków SLD, Partii Razem i Platformy Obywatelskiej, byli też aktywiści ruchu Obywatele RP, część z białymi różami w rękach.

Na skwerze Dymitra Wasilewskiego, gdzie zorganizowano uroczystości, można oglądać w sobotę wystawę, która powstała w ramach projektu „Nasza Pamięć” Białoruskiego Towarzystwa Historycznego i Fundacji Kamunikat.org, o historii powojennych stosunków polsko-białoruskich w Podlaskiem. Wystawa dokumentuje miejsca pamięci ofiar pacyfikacji w 1946 r. białoruskich wsi Zanie, Zaleszany, Końcowizna, Szpaki i Wólka Wygonowska.

cez/belsat.eu wg PAP

Zobacz też
Komentarze