Mężczyzna pobity do nieprzytomności przez funkcjonariuszy w maskach

31-letni Raman Bandarenka zwrócił uwagę osobom, które odcinały białe i czerwone wstążki tworzące biało-czerwono-biały sztandar. Symbolu antyprezydenckich protestów. Prawdopodobnie byli to funkcjonariusze organów ścigania.

Do incydentu doszło na mińskim podwórku znanym, jako plac Zmian. Ostatnie zdanie, które napisał w jednym z komunikatorów internetowych do znajomych z podwórka brzmiało: Wychodzę. Później został pobity przez mężczyzn w cywilu i w kominiarkach.

Fundacja BY_help: władze blokują konta bankowe ofiar represji

Jak poinformowała mińska milicja, jej funkcjonariusze przyjechali na miejsce i znaleźli pobitego mężczyznę, wezwali karetkę, która go odwiozła do szpitala. Wg mieszkańców podwórka, sytuacja była inna: mężczyzna został brutalnie zatrzymany, a następnie pobity w samochodzie przez nieznanych mundurowych w cywilu, którzy w końcu zamiast na komisariat zawieźli go do szpitala.

Raman Bandarenka. Zdj.: portal społecznościowych

Obecnie Raman Bandarenka znajduje się na oddziale neurochirurgii. Według lekarzy, jego stan jest bardzo ciężki, nie reaguje na otoczenie. W diagnozie czytamy o uszkodzeniu mózgu i krwiakach na głowie. Kilka godzin trwała operacja. Lekarze powiedzieli rodzinie, że szansa na przeżycie wynosi 1 do 1000.

Sytuację skomentowała opozycjonistka Swiatłana Cichanouskaja.

– Po tym, co mu zrobiono, Raman może umrzeć. Mamy nadzieję na poprawę. Ale rozumiemy, że ta krew jest na rękach reżimu, który próbuje ratować swoje istnienie kosztem życia Białorusinów – podkreśliła.

Mińska milicja twierdzi, że sprawę bada.

– Niektórzy obywatele, aby przekazać osobistą opinię na temat swojej pozycji politycznej otaczającym ich osobom, wywieszają, rysują, naklejają niepaństwowe symbole na elewacjach budynków, miejskich konstrukcjach, prywatnych samochodach itp. Inni, nieobojętni obywatele, próbują przywrócić porządek i zapobiec naruszeniom. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zajmuje się konsekwencjami takich konfliktów, czasami bardzo godnymi ubolewania – czytamy w komunikacie resortu.

Tak wyglądał plac Zmian przed interwencją funkcjonariuszy w cywilu, zdj.: FB PP

Plac Zmian to podwórko na jednym z mińskich blokowisk, gdzie regularnie odbywają się koncerty i spotkania mieszkańców okolicznych bloków. To tam znajdował się mural, na którym przedstawiono dwóch dźwiękowców, którzy w czasie jednej z imprez zorganizowanych przez władze włączyli utwór Wiktora Coja “[Chcę] zmian!”. Jest on nieformalnym hymnem antyprezydenckich protestów.

pp/belsat.eu wg Tut.by

Wiadomości