Dwie godziny trwał w Mińsku Marsz Kobiet Pracujących

Na dzień przed końcem postawionego Łukaszence ultimatum, w centrum Mińska zwołano Marsz Kobiet Pracujących. Według Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna, milicja zatrzymała co najmniej 10 uczestniczek.

Anonimowi organizatorzy demonstracji przypominali, by tym razem przyszły z plakatami i atrybutami swoich profesji.

– Wyjdźmy swoimi brygadami! I pokażmy, co straci państwo, które nie chce nas słuchać. Gdy 26 października przerwiemy swoją pracę, kto będzie piekł wasz chleb i was strzygł? Kto będzie rezerwować wasze wycieczki, sprzedawać żywność, montować maszyny, uczyć wasze dzieci, tworzyć leki? – wezwali w internecie organizatorzy.

„Jestem śpiewaczką i oddaję głos wolnej Białorusi”. Marsz Kobiet Pracujących, Mińsk, 24 października 2020 r. Zdjęcie: TK/belsat.eu

Demonstracja zaczęła się o godzinie 14 (13 czasu warszawskiego) na skwerze Simona Bolivara w centrum Mińska. W szczytowym momencie, według agencji Biełapan, wzięło w niej udział 300 – 400 osób – od młodych kobiet do emerytek. Krzyczały: To nasze miasto! Odejdź! Nie podamy się!

Zobacz galerię zdjęć z Marszu Kobiet Pracujących:

Jutro upływa termin Ludowego Ultimatum postawionego Łukaszence przez Swiatłanę Cichanouską. Liderka opozycji zapowiedziała, że jeśli do niedzieli nie odda on władzy, nie wypuści więźniów politycznych i nie przerwie milicyjnej przemocy, w poniedziałek rozpocznie się ogólnanarodowy strajk. Ultimatum poparła część środowisk zawodowych.

Białoruscy artyści dołączą do ogólnonarodowego strajku WIDEO

Maszerując w stronę placu Zwycięstwa mieszkanki Mińska skandują „Zabastowka!” czyli „Strajk!”.

pp/pj/belsat.eu

Wiadomości