Marsz Honoru w Mińsku NA ŻYWO

O 13.00 czasu warszawskiego (14.00 mińskiego) w białoruskiej stolicy rozpoczął się “Marsz Honoru”. W mieście widać dodatkowe siły milicji. Dochodzi do pierwszych zatrzymań.

Uczestnicy podkreślają, że to jubileuszowy marsz – minęły dwa miesiące od sfałszowanych wyborów prezydenckich i pierwszych masowych protestów.

Zaplanowana trasa marszu prowadzi od Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej przez areszt KGB aż do aresztu przy ul. Wołodarskiego. W ten sposób jego uczestnicy chcą wyrazić solidarność z więźniami politycznymi.

Do pierwszych brutalnych zatrzymań doszło w okolicach Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Zatrzymania w Mińsku, zdj.: nn.by

Początkowo zatrzymywano też dziennikarzy: Biełsatu, agencji Biełapan, portalu Nowy Czas oraz TASS. Zostali oni przewiezieni na komisariat “w celu sprawdzenia dokumentów”. Część z nich wyszła już na wolność.

Nasz redakcyjny kolega Zmicier Mickiewicz został oskarżony o niepodporządkowanie się poleceniom funkcjonariuszy, którzy go zatrzymywali. Nasz kolejny korespondent Zmicier Kazakiewicz został zatrzymany w Witebsku.

Zatrzymywane były też zupełnie przypadkowe osoby, na przykład rowerzysta jadący centrum miasta.

Od rana w Mińsku widać wzmocnione siły milicji i wojska. Do miasta przywieziono ciężki sprzęt służący do pacyfikacji demonstracji. Ogrodzono główne place oraz okolice Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Nie działają też niektóre centra handlowe. Tradycyjnie, częściowo wyłączono internet.

Pod obeliskiem Mińsk Miasto-Bohater mimo deszczu zebrało się około tysiąca osób. Milicja wykorzystała przeciwko nim gaz pieprzowy i armatki wodne. Natarcie OMONu zostało wyhamowane, gdy pojazdy specjalne natknęły się na korek utworzony przez demonstrantów.

Świadkowie informowali też o użyciu przez milicję granatu hukowego.

Potem słychać było kolejną eksplozję. Pojawiła się informacja, że to saperzy zdetonowali niewybuch granatu hukowego. Na miejsce przyjechała też karetka.

Są pierwsi ranni. Na starym mieście mężczyznę uderzono w twarz pałką. Pod obeliskiem wezwano pomoc do człowieka postrzelonego gumową kulą. Wiadomo też o przechodniu, którego milicjant uderzył kolbą strzelby w głowę.

Rannym pomagają wolontariusze z Czerwonego Krzyża, z których kilku zostało zatrzymanych i przewiezionych na komendę dzielnicy Centralny Rajon. Nasza korespondentka poinformowała też o przyjeździe trzech karetek reanimacyjnych.

Po szturmie sił porządkowych demonstranci rozeszli się po podwórkach, gdzie ścigali ich OMONowcy i żołnierze wojsk wewnętrznych. Potem wrócili na ulicę.

Milicja oficjalnie potwierdziła użycie armatek wodnych. Także dziś używają one zabarwionej wody, która ma umożliwić służbom identyfikację uczestników demonstracji. Polewani są jednak także przypadkowi przechodnie. Mundurowi używają też broni palnej – strzelali do tłumu z gumowych kul. Na wideo widać, jak żołnierze wojsk wewnętrznych podczas zatrzymania na ulicy Zybickiej grożą ludziom bronią.

Milicja ostrzega przez głośniki o możliwości użycia siły, jeśli ludzie się nie rozejdą.

Dziennikarka Biełsatu mówi, że na miejscu są też pojazdy Rubież – pickupy Ford z ekranami do rozdzielania kolumny demonstrantów na części. Po raz pierwszy przeciwko protestującym wykorzystano dziś karabinki do paintballa.

Czytelnicy przesłali nam nagranie kolumny wojskowych ciężarówek zablokowanych w korku utworzonym najpewniej przez zwolenników zmian politycznych na Białorusi.

Przed stacją metra Puszkinskaja demonstranci świętowali przepędzenie „tajniaków”. Po tym, jak zamaskowani mężczyźni z pałkami zaatakowali protestujących i zabrali kilka osób do nieoznakowanego busa, w kierunku samochodu poleciały ciężkie przedmioty. W maszynie wybito okno, po czym „tajniacy” odjechali.

Białorusini stawiali też opór w innych miejscach stolicy. Na ulicy Zaslauskiej młodzi mężczyźni przegonili trzech żołnierzy wojsk wewnętrznych. Jeden z demonstrantów miał w rękach drzewiec od flagi lub rurę PCV.

Media informują, że działaniami zamaskowanych funkcjonariuszy w cywilnych ubraniach znów kieruje pułkownik Mikałaj Karpiankou, szef Głównego Wydziału do Walki z Przestępczością Zorganizowaną MSW. Ten sam, który wcześniej podczas pacyfikacji protestów rozbił witrynę kawiarni na starym mieście.

Ostatni bastion Łukaszenki. Jak “kryminalni” stali się głównym narzędziem represji?

Bardzo brutalne działania milicji uniemożliwiły demonstrantom utworzyć jednej kolumny. W kierunku centrum miasta maszerowały wielotysięczne grupy, którym nie udało się jednak spotkać. Tak wyglądało przejście zwolenników zmian przez ulicę Kalwaryjską.

Marsz Honoru zakończył się około godziny 17 czasu białoruskiego. Uczestnicy rozeszli się po podwórkach, gdzie także dochodziło do zatrzymań i pobić przez milicję.

Protesty odbywają się dziś w całym kraju. Do brutalnych pacyfikacji doszło też w Witebsku, Grodnie, Brześciu i Lidzie. Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” zna nazwiska 180 zatrzymanych – wśród nich jest wielu dziennikarzy.

Marsz kobiet w Mińsku i 20 miastach świata

pp,pj/belsat.eu

Wiadomości