„Mad Max” po białorusku: walki samochodowe pod Grodnem

fotoreportaż

W ekstremalnych zawodach w pyle i upale starło się 12 kierowców – z Grodna, Pińska, Słonimia i Baranowicz.

Auta, aktualnie przypominające szalone pojazdy z kultowego filmu, bardzo odbiegały od fabrycznych modeli, którymi niegdyś były. A były np. wołgą z lat 60. lub renault-25. Silniki, wnętrza oraz niepowtarzalny tuning to przeważnie wytwór niepohamowanej fantazji kierowcy i mechaników.

– Co tu zostało z renault? – zapytał prowadzący imprezę jednego z uczestników. – No… Nazwa. I właściciel – odpowiedział jeden z „gladiatorów”.

W każdej rundzie wygrywał ten kierowca, którego samochód jako ostatni pozostawał na placu boju, gdy jego rywale wywieszali białe flagi oznajmiające kapitulację. Najczęstszymi awariami był uszkodzony napęd lub wyłamane koła. W jednym z samochodów wystrzeliła chłodnica, parząc przy tym kierowcę.

Ubiegłoroczny zwycięzca zawodów, Mikałaj Wieramiejenka tym razem odpadł z walki o finał już godzinę przed ostateczną rozgrywką. Tym razem za niepokonanych uznano Mikałaja Żurowicza oraz Walera Szajtanawa.

Mimo potwornego upału, przed zgromadzoną publicznością wystąpili też bardziej tradycyjni rycerze – członkowie miejscowego klubu rekonstrukcji historycznej. Bój toczył się jednak w dość ospałym tempie, co można było wytłumaczyć tylko żarem lejącym się z nieba.

belsat.eu

Wszystkie zdjęcia:

belsat.eu

Zobacz też
Komentarze