Łukaszenka znów oskarża Ukrainę i Polskę. Szef MSZ w Kijowie odpowiada

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba oznajmił, że nie mówił nic takiego, co miały rzekomo „przechwycić” białoruskie służby specjalne. Wczoraj ich sukcesem pochwalił się Alaksandr Łukaszenka.

Wczoraj Łukaszenka odwiedził stołeczny szpital miejski nr 6. Powołując się na informacje pozyskane przez KGB, opowiadał tam o rzekomych planach sąsiednich państw wobec Białorusi. Mówił między innymi o przebywającej na Litwie Swiatłanie Cichanouskiej, która miała przyznać się, że „o niczym nie decyduje” oraz o ministrze spraw zagranicznych Ukrainy, który miał zdradzić swoje zamiary niemieckiemu koledze – Heiko Massowi.

– Kułeba oznajmił niemieckiemu szefowi MSZ: „Tracimy nasze możliwości nie podejmując zdecydowanych kroków. Unia Europejsska powinna wprowadzić najpoważniejsze sankcje przeciw Białorusi, aby sparaliżować działalność państwa, biznesu i sektora produkcji” – mówił Łukaszenka.

Dziś słowom tym zaprzeczył Kułeba:

– Żadne takie słowa w naszych rozmowach z Heiko Masssem nie zabrzmiały. Jestem z zasady przeciwko temu, żeby „dusić Białoruś”, jej biznes i produkcję. Na odwrót, jestem za tym, aby dać Białorusi swobodnie oddychać – napisał w Twitterze.

Łukaszenka zaatakował wczoraj nie tylko ukraińskiego ministra, ale również polskiego premiera. Powołując się znowu na dane służb specjalnych, „cytował” słowa Mateusza Morawieckiego o tym, że „zachodnie ziemie Białorusi historycznie należą do Polski”. Przekonywał też, że „zwycięstwo rewolucji na Białorusi leży w polskim interesie narodowym” i w Polsce podjęto już wiele konkretnych kroków w celu zaszczepienia w sąsiednim kraju nastrojów rewolucyjnych.

– Reżim Łukaszenki jest jeszcze zbyt zwarty, armia i KGB go popierają, a robotnicy w ogóle nie popierają żadnej rewolucji. Teraz musimy czekać i dostosowywać się do rozwoju wydarzeń – miał mówić premier Morawiecki według Łukaszenki.

Łukaszenka: „Za nowej konstytucji nie będę już prezydentem”

Co więcej, Łukaszenka przekonywał, że Polska usiłowała doprowadzić na Białorusi do sytuacji, „w której zawali się gospodarka, rubel stanie się bezwartościowy, a półki będą puste”. W tym celu polskie władze namawiały ponoć Turcję, Grecję, Azerbejdżan i Armenię by nie eksportowały żywności na Białoruś.

Jak Nick i Mike rozbawili internautów. Reakcje na „przechwyconą rozmowę Berlina z Warszawą”

cez/belsat.eu

Wiadomości