Łukaszenka zaprzecza, a ukraińskie czołgi dalej jeżdżą na białoruskim dieslu


Jedna trzecia oleju napędowego zużywanego na Ukrainie pochodzi z Białorusi, poinformowała firma doradcza UPECO. Wydawać by się mogło, że Białoruś może być dumna z takiego wyniku. Jest jednak „ale” – diesla używają pojazdy wojskowe używane w Donbasie.

Ukraińcy wybierają olej napędowy. W porewolucyjnym państwie popularność benzyny zmalała podwójnie na korzyść paliwa diesla, głoszą oficjalne statystyki. Zarabia na tym Białoruś.

– Białoruś utrwaliła swoją pozycję w czasach Janukowycza, gdy dostawy odbywały się częściowo metodami przemytniczymi. Gdy porówna sie białoruskie statystyki z 2017 roku ze statystyką importu Ukrainy, to różnice wyniosły półtora miliarda – mówi Ihor Tyszkewycz, politolog z Kijowa.

Z zagranicy pochodzi 90 proc. paliwa diesla używanego na Ukrainie. Firma doradcza UPECO policzyła, że w ubiegłym roku państwo kupiło za granicą olej napędowy za 5 mld dolarów. Białoruś wciąż była drugim największym dostawcą – białoruskie petrochemie sprzedały 32,1 proc., a białoruscy pośrednicy kolejne 4 proc. diesla importowanego przez Ukrainę. Pierwszym dostawcą była Rosja – dla Ukrainy „państwo-agresor”.

Nie tylko samochody i traktory jeżdżą na oleju, także czołgi, transportery i wyrzutnie rakiet tankują diesla. Jednak Alaksandr Łukaszenka w połowie stycznia zapewnił, że nie jest to paliwo białoruskie. Białoruski prezydent nie chce przyznać się, że napędza wojnę w Donbasie i na niej zarabia.

– Przecież tam cały olej napędowy jest rosyjski. I Rosjanie eksportują, wciąż powiększając wielkości tych dostawy – benzyny i diesla – na Ukrainę. Więc jak to my. Czy to my walczymy z Ukrainą, czy Rosja? I kto tankuje te czołgi?

Więc jak Białoruś pozostaje z boku?

– Oficjalne dostawy od państwa białoruskiego idą za pośrednictwem Białoruskiej Kompanii Naftowej, która sprzedaje je ukraińskim firmom. A firmy ukraińskie mogą sprzedawać paliwo Siłom Zbrojnym. Białoruś nie sprzedała więc paliwa bezpośrednio ukraińskiej armii, a ukraińskiej firmie. To dokładnie to samo, co handel z tak zwanymi Doniecką i Ługańską Republikami Ludowymi – mówi Ihor Tyszkewycz.

Białoruś wciąż handluje z Donbasem. Biełsat wykrył kolejny przemytniczy schemat

Nazywa się to sprzedażą przed podstawioną firmę. A bywają i podstawione państwa pochodzenia. „Zaczynają nas o to obwiniać” – mówił Łukaszenka.

Nie może on jednak zapewnić, że białoruskie paliwo nie trafia do baków ukraińskich czołgów, twierdzą niektórzy rosyjscy politycy.

– Istnieje plan pokojowego rozwiązania konfliktu i należy się go trzymać. A czołgi nie rozwiązują kwestii wzajemnych stosunków Rosji i Ukrainy, ani Ukrainy z jej wschodnimi obwodami – mówi Anna Czerepanowa, deputowana partii Jabłoko z Nowogrodu Wielkiego.

Skoro tak, to czy Białoruś powinna utrzymywać swoją pozycję na ukraińskim rynku paliw?

– W ciągu ostatniego roku Rosja powiększyła swoje dostawy paliw na Ukrainę. Jednak nie wykluczam, że było to wykonane przez oligarchów-uciekinierów. Jak Kurczenko, który uciekł z Rosji i dalej prowadzi swój biznes z Ukrainą – mówi obserwator Radio Swaboda Waler Kalinouski.

W każdym razie ukraińscy żołnierze będą mieli na czym jeździć – czy z pomocą Białorusi, czy bez niej.

Ukraina będzie walczyć z Rosjanami na paliwie z Białorusi

Julia Cialpuk, pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze