Łukaszenka wyraził zgodę: Pussy Riot mogą wjeżdżać na Białoruś


Rosyjskim skandalistkom politycznym oznajmiła to osobiście szefowa administracji białoruskiego przywódcy.

Olga Kuraczowa, jedna z uczestniczek Pussy Riot, poinformowała przedwczoraj w swoim Twitterze o kłopotach, które spotkały ją i jej koleżankę Weronikę Nikulszynę. Aktywistki lecąc z Moskwy do Kijowa z przesiadką w Mińsku dowiedziały się od białoruskich pograniczników, że mają zakaz wjazdu na Białoruś – do maja 2020 r.

Ogłoszenie tego faktu wywołało natychmiastową reakcję najwyższych władz w Mińsku. Do autorki wpisu niebawem zadzwoniła Natalla Kaczanowa, szefowa administracji Alaksandra Łukaszenki. Z wyjaśnieniami i dobrymi nowinami:

– Monitorujemy tu całą sytuację i Aleksandr Ryhorawicz, prezydent nasz dowiedział się o tej sytuacji. Że są do was jakieś pretensje. Ale wiecie co? Do was nie ma żadnych pretensji – zacytowało tę rozmowę rosyjskie wydanie Mediazona. – Zobaczyliśmy to w mediach, zobaczył nasz prezydent i mówi – „Boże, a cóż to takiego? A mamy do nich jakieś pytania? Nie ma żadnych” I tyle. Nie ma pytań, więc dzwonię do was.

Jeszcze inny fragment tej rozmowy zacytował członek Pussy Riot Piotr Wierziłow:

– Najbardziej genialna kwestia w telefonie szefowej administracji prezydenta Łukaszenki Natalli Kaczanowej do uczestniczek Pussy Riot: „Wiecie, jak zawsze gdzieś nasze organy przegięły”.

Rosja przegrała z Pussy Riot. Zapłaci im 37 tysięcy euro odszkodowania

jw, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze