Łukaszenka: „W Mińsku ma już nie być żadnych zamieszek”

W Mińsku nie ma być więcej żadnych zamieszek – rozkazał dziś białoruski przywódca Alaksandr Łukaszenka, zwracając się do kierownictwa MSW Białorusi. W związku z trwającymi od 11 dni protestami powyborczymi szef państwa zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa i wydał polecenia strukturom siłowym.

– Ludzie są zmęczeni. Potrzebują ciszy i spokoju – ocenił Alaksandr Łukaszenka.

Ministerstwu obrony prezydent kazał zwrócić szczególną uwagę na przemieszczanie się wojsk NATO na terytorium Polski i Litwy.

– Powinniśmy śledzić kierunki ich [wojsk NATO] przemieszczania się oraz ich zamiary. Obecnie wszystkie ich zamiary widzimy. Nie niepokoi nas to, ale są poszczególne przypadki, zwłaszcza na kierunku grodzieńskim, które dają do myślenia – oświadczył Łukaszenka. – Dlatego musimy podjąć kroki i nie bać się wyprowadzania naszych sił zbrojnych i sprzętu na tych kierunkach, gdzie dochodzi do przemieszczania się wojsk – dodał.

Z kolei Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) otrzymał zadanie „poszukiwania organizatorów zamieszek na ulicach i udaremniania ich działania”.

– Jak trudne by to nie było, należy kontynuować i robić maksimum tego, co się da – powiedział Łukaszenka.

Struktury KGB otrzymały również zadanie „wykrywania kanałów finansowania zamieszek”. Łukaszenka polecił straży granicznej wzmocnienie ochrony granic państwa w celu „niedopuszczenia na Białoruś bojowników, broni, amunicji i pieniędzy na finansowanie zamieszek”.

Dziennikarze na cenzurowanym. Białoruscy pogranicznicy cofają korespondentów z granicy

Resortowi dyplomacji prezydent nakazał informowanie zagranicznych partnerów o sytuacji na Białorusi.

– Żeby wiedzieli, co dzieje się na Białorusi, znali oficjalny punkt widzenia. I uprzedzić ich – nie wstydźcie się – o odpowiedzialności za wzniecanie zamieszek. Finansowanie to jest właśnie wzniecanie – powiedział Łukaszenka.

Uprzedził również, że „grzechotanie gąsienicami na granicy z Białorusią jest kontrproduktywne”.

– Oni powinni to rozumieć i to oni będą odpowiadać, jeśli coś się stanie – dodał prezydent.

Dyplomaci składają rezygnacje. Też solidaryzują się z protestami

Rząd ma się zająć sytuacją w przedsiębiorstwach państwowych, przede wszystkim powstrzymać tlący się tam bunt i nie dopuścić do strajków, by zakłady pracowały bez przerw.

– Przede wszystkim trzeba pomóc kierownikom. Nie należy ich zostawiać sam na sam z tym tłumem, który czasem siedzi przy wejściu, przeszkadzając ludziom w pracy – powiedział Łukaszenka.

Jego zdaniem nie należy zwiększać napięcia wewnątrz zakładów, ale działać według zasady:

– Chcesz pracować – pracuj, a nie chcesz, to za bramę, nie przeszkadzaj innym. Tylko powrotu potem być już nie powinno. U nas ludzie stoją w kolejkach po tę pracę.

Media mają „wyjaśniać, opowiadać, uprzedzać ludzi, że program tej czarnej sotni [tak prezydent Białorusi określa Radę Koordynacyjną swoich oponentów] to droga do przepaści i unicestwienia Białorusi jako państwa suwerennego i niepodległego”.

– Ponadto prowadzi nas do zderzenia z historycznie bratnim narodem – Rosjanami. Do tego nie wolno dopuścić, dlatego trzeba aktywizować media – powiedział Łukaszenka. – Jeśli ktoś w mediach, telewizjach państwowych ONT, BT, gdzieś jeszcze, chce strajkować, wyjść i potem znowu wrócić, to takiej szansy mieć nie powinni. Odeszliście – odejdźcie – zaznaczył szef państwa.

Pracownicy białoruskiej TV: na miejsce strajkujących przywieziono Rosjan

W posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa przez łącza wideo uczestniczyli m.in. gubernatorzy, stojący na czele władz obwodowych Białorusi.

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości