Łukaszenka porównuje szturm Kapitolu do protestów na Białorusi

Rządzący krajem z okazji prawosławnego Bożego Narodzenia odwiedził dziś mińską cerkiew Podwyższenia Krzyża Świętego i podczas spotkania ze zwierzchnikiem białoruskich prawosławnych metropolitą Beniaminem odniósł się do politycznych zamieszek w USA i sytuacji geopolitycznej.

– Kto by pomyślał, że dziś według naszego czasu w nocy będą szturmować Kapitol, cytadelę światowej demokracji, jak im się wydawało. Nikt. Choć Trump ma tu trochę racji, ale źle się stało, że szturmują i giną ludzie.

I dlatego, jego zdaniem Białorusini powinni się zjednoczyć i uspokoić:

– Nie my tu stojący, ale ta niewielka grupka ludzi, którzy w weekend chodzi po Mińsku. Ostrzegałem was – źle jest, gdy oni chodzą po ulicach. Gorzej, gdy idą na podwórka, a będzie nie do zniesienia, gdy trafią do waszych mieszkań – dodał.

Alaksandr Łukaszenka podczas bożonarodzeniowych uroczystości postanowił też skomentować sytuację w USA. Zdj. Pul Pierwogo

Łukaszenka uważa, że jego misją jest do tego nie dopuścić.

– Proszę was tylko o jedno, żebyście mnie zrozumieli i nie potępiali. Jestem człowiekiem pokoju, ale nie mogę pozwolić, żeby moje prezydenckie życie skończyło się tym, żeby ktoś tu przyszedł i w tak otwarty sposób zniszczył tę naszą siedzibę. I powinniśmy się zebrać i przekonać tych, kto teraz tego nie rozumie. Nie potrzebne są nam wojny i zamieszki.

Szef komisji spraw zagranicznych Dumy: USA nie mogą już narzucać standardów wyborczych

Według Łukaszenki problemy w kraju to efekt zewnętrznych interwencji tajemniczych „onych”:

– One (wojny i zamieszki – Belsa.eu) w końcu do nas trafią, zobaczycie. Nie dadzą nam żyć w spokoju, nie pozwolą nam swobodnie oddychać w centrum Europy. To jest zwarcie i nie daj Boże, przekształci się ono w otwartą wojnę, gdzie nie będą decydować się nasze sprawy – dodał.

Szef komisji spraw zagranicznych Dumy: USA nie mogą już narzucać standardów wyborczych

Łukaszenka uważa, że nieposłuchanie jego ostrzeżeń skończy się dla Białorusinów nędzą i niewolą

– Znowu wrócimy do tego, jak żyły poprzednie pokolenia. Po 1917 r. Po rewolucji październikowej i przed nią. Cóż, nie chcemy, wiem na pewno, aby nasze dzieci chodziły w łapciach i znowu były pod batem – powiedział.



jb/ belsat.eu wg Belta.by

Wiadomości