Wersje: Łukaszenka planuje prowokację?

Jaki plan przygotował Łukaszenka na wypadek masowych protestów? Czy można przeszkodzić w realizacji jego scenariusza? Dlaczego na Białoruś przyjechali rosyjscy najemnicy i jaka jest ich rola? Możliwe scenariusze rozwoju wypadków w dniu wyborów prezydenckich na Białorusi i po nim przygotował Siarhiej Pielasa, komentator polityczny i redaktor programu analitycznego “Świat i my”.

Siarhiej Pielasa:

Zaczęło się od tego, że otrzymałem przeciek ze źródła w białoruskich służbach. Pozwala ona z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, dlaczego najemnicy z rosyjskiej Grupy Wagnera przyjechali na Białoruś i jak Łukaszenka przygotował się na wypadek masowych protestów. Przedstawiam wam wyniki analizy tych informacji.

Proponuję ranking scenariuszy z rosyjskimi najemnikami w głównej roli. Zacznijmy od najmniej możliwych. A więc od wersji opublikowanej przez rosyjski dziennik Komsomolskaja Prawda i powtarzanej potem przez liczne rosyjskie media:

5. Ukraińscy szpiedzy zorganizowali złożoną kombinację, w wyniku której rosyjscy najemnicy jak kocięta dali się złapać białoruskiemu KGB. A wszystko to w celu skłócenia Białorusi i Rosji. Według mnie, ta wersja nie jest do obronienia przed żadną krytyką.

Rosyjski ambasador: aresztowanie wagnerowców to prowokacja państwa trzeciego

4. Rosjanie rękoma „wagnerowców” planowali zlikwidować Alaksandra Łukaszenkę. Taką wersję w ukraińskim programie Espreso TV wygłosił rosyjski opozycjonista i publicysta Andriej Piontkowskij. Nawiązał w ten sposób do zabójstwa Hafizullaha Amina, przywódcy Demokratycznej Republiki Afganistanu z 1979 roku. Wtedy to sowieckie służby specjalne zdobyły pałac prezydencki w Kabulu i zabiły polityka wraz z jego 5-letnim synem. W tej operacji zginęło około 200 osób.

Wersję o planach rosyjskiego zamachu na Łukaszenkę opublikował także białoruski bloger i ekspert ds. bezpieczeństwa Dzianis Iwaszyn, związany z ukraińskim portalem InformNapalm. Podkreślił, że odległość z sanatorium Biełarusaczka w Żdanowiczach, gdzie kwaterowali najemnicy, do prezydenckiej rezydencji w Drozdach wynosi tylko 5 kilometrów. I to przeważnie zalesionego terenu. Do innych miejsc odwiedzanych przez białoruskiego przywódcę też jest stamtąd niedaleko, co pozwala mu rozpatrywać tą wersję.

Ja do tej teorii podchodzę sceptycznie, bo Rosjanie nie działali skrycie. Zbyt nieprofesjonalnie jak na tajną operację na obcym terenie. Prawdopodobieństwo tego scenariusza jest małe, ale nie można go wykluczyć.

3. Oficjalna wersja białoruskiego Komitetu Śledczego. Według białoruskich służb celem podróży „wagnerowców” był Mińsk. Nie lecieli do Ameryki Łacińskiej tranzytem przez Białoruś. Ukraiński portal InformNapalm twierdzi, że rosyjscy najemnicy nie przemieszczają się w taki sposób – cywilnymi liniami z przesiadkami w państwach trzecich. Przecież ta prywatna firma wojskowa podlega Sztabowi Generalnemu Rosyjskich Sił Zbrojnych. Ci najemnicy latają wojskowymi samolotami prosto z Rosji.

Co ciekawe, wnioski białoruskich śledczych są sprzeczne z oficjalnymi komunikatami Kremla. Dwa dni po zatrzymaniu „wagnerowców” na Białorusi jako pierwszy w ich sprawie wypowiedział się rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow. Powiedział on, że zatrzymani to nie najemnicy, ale pracownicy firmy ochroniarskiej, którzy przez Mińsk lecieli do Stambułu.

Zatrzymanie najemników: Kreml oczekuje „wyczerpujących wyjaśnień”

Jego oświadczenie nie wytrzymuje krytyki. Po pierwsze strona ukraińska zdążyła już udowodnić, że przynajmniej część zatrzymanych na Białorusi to terroryści, którzy brali udział w rosyjskiej agresji hybrydowej na Ukrainę. Po drugie, Rosja i Turcja stoją po dwóch stronach konfliktu zbrojnego w Libii. Trudno sobie wyobrazić przesiadkę w Stambule najemników, którzy mogą walczyć przeciwko tureckim interesom w Północnej Afryce.

Należy wspomnieć, że przeciwko zatrzymanym „wagnerowcom” wszczęto na Białorusi śledztwo z artykułu 293 KK – “Przygotowanie masowych zamieszek”.

Nie można jednak całkiem tej wersji wykluczyć. Pytanie tylko, kto zamówiła tak złożoną operację – służby specjalne, czy oligarchowie? I dlaczego? Do wersji Komitetu Śledczego zbliżony jest następny scenariusz.

2. To rosyjska operacja, której celem nie było zlikwidowanie Łukaszenki, ale wywołanie strzelaniny pomiędzy demonstrantami a milicją podczas powyborczych protestów, jak na kijowskim Majdanie.

Rozlew krwi wstrzymałby normalizację stosunków Białorusi z Zachodem. Mińsk musiałby wobec Moskwy pójść na ustępstwa w sprawie integracji. Taką wersję ustawiłem na drugim miejscu, ale podchodzę do niej sceptycznie. Taki scenariusz trudno zorganizować i przeprowadzić w Mińsku w dniu wyborów. Miasto jest wtedy pod totalną kontrolą służb.

Nie umiem sobie wyobrazić, jak uzbrojona grupa najemników bez zgody władz Białorusi miałaby dostać się do centrum wydarzeń, strzelać do demonstrantów czy milicji i ulotnić się po wykonaniu zadania. To nie Afryka. Z resztą, gdyby to był scenariusz Moskwy, to już upadł – „wagnerowcy” zostali zatrzymani. Zapytacie, a gdzie pozostałych 170, o których mówił Łukaszenka? Tak, dlatego nie możemy do końca wykluczyć tej wersji wydarzeń.

Na koniec chciałbym się skupić na tak zwanych “masowych zamieszkach”.

Prokuratura Generalna grozi konsekwencjami za udział w pokojowych protestach

1. I teraz pierwsza, najbardziej prawdopodobna wersja. Rosyjskie zagrożenie, aneksja, anszlus już prawie jutro. Krymskim scenariuszem dla Białorusi straszy się nas od pięciu lat. Jednak do aneksji nie doszło. Pamiętacie tysiące wagonów, którymi Rosjanie mieli przyjechać na manewry Zapad-2017 i zostać? Wiadomo, że rosyjskie zagrożenie białoruskiej niepodległości nigdy nie zniknęło.

Jednak wydaje mi się, że Kreml chce przede wszystkim zwiększyć swoje wpływy innymi środkami, a nie półjawną agresją hybrydową. Nie tak, jak na Ukrainie. Bo to scenariusz ostateczny, gdy inne zawiodą. Rosja wpływa na Białoruś przede wszystkim za pomocą “procesów integracyjnych”, mediów i zależności ekonomicznej.

Obecnie pogłębianie integracji zostało wstrzymane, wydaje się, że Moskwa czeka na sprzyjający czas. Po wyborach Łukaszenka będzie osłabiony, legitymizacja jego władzy będzie podważana przez własnych obywateli i Zachód. Dla Rosjan to będzie dobry czas, by wrócić do integracji.

Jednak także sam Łukaszenka jest zainteresowany tym, by podgrzewać poczucie zagrożenia rosyjską agresją. Przekonywać, że jeśli nie on, to na Białoruś przyjdzie Putin i rosyjskie czołgi staną na Bugu. I właśnie dlatego Zachód i białoruskie społeczeństwo ma wspierać swojego prezydenta jako gwaranta niepodległości.

I właśnie dlatego „wagnerowcy” byli potrzebni w Mińsku. To najbardziej logiczne wyjaśnienie. Nie zamierzali lecieć tranzytem przez Mińsk, bo ich celem była właśnie Białoruś. Tu trzeba przyznać rację Komitetowi Śledczemu. Z resztą, ukraińskie źródła mają rację – najemnicy nie latają z przesiadkami.

Białoruscy śledczy stoją teraz przed trudnym zadaniem: jak połączyć „wagnerowców” z białoruską opozycją, siedzącymi od dawna w areszcie Siarhiejem Cichanouskim i Wiktarem Babaryką. Za kilka dni przekonamy się, czy im się to udało. Pamiętajmy przy tym, że według Łukaszenki zatrzymano 33 najemników, ale 170 pozostało na wolności. A to oznacza, że ci istniejący, a prędzej wymyśleni bojownicy, jeszcze są do czegoś potrzebni. Tylko czego?

Co się stanie po 9 sierpnia? Powyborcze scenariusze dla Białorusi

A teraz podsumujmy to i spróbujmy przewidzieć rozwój wypadków.

9 sierpnia. Władze są nastawione na rozwiązanie siłowe. Milicja, OMON i wojska wewnętrzne nie będą uzbrojone, ale będą miały pałki i armatki wodne. Na granicach Mińska rozstawione zostaną jednostki specjalne, wojskowy specnaz. Nie na darmo Łukaszenka objechał niedawno wszystkie trzy brygady desantowe i garnizon wojsk wewnętrznych.

Wieczorem i w nocy do akcji ruszy Alfa – jednostka specjalna białoruskiego KGB i grupa sformowana z ochroniarzy Łukaszenki – funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Prezydenta. Ich zadaniem będzie zadanie obrażeń OMONowcom. Możliwe, że wykorzystają do tego karabiny snajperskie. Innym wariantem są działania z tłumu demonstrantów. Tu mogą wykorzystać materiały wybuchowe, pistolety czy koktajle Mołotowa.

W nocy do Mińska wjechało wojsko WIDEO

Po tej prowokacji specnaz i Alfa zatrzymają, a może nawet zlikwidują grupę najemników, prowokatorów. Może się to odbyć w jednym z mińskich hoteli, na przykład w Europie. I to będą ci „wagnerowcy”, których jeszcze nie znaleziono.

Po takim obrocie spraw Łukaszenka będzie miał wolne ręce. Będzie mógł wprowadzić stan nadzwyczajny de iure, a nawet de facto. Ograniczając i tak niewielkie prawa Białorusinów, Zachód dostanie dowody na rosyjską ingerencję w białoruskie wybory. Wrócą skojarzenia z ukraińskim Majdanem.

Oponentka Łukaszenki przedstawia plan na wyborczą niedzielę

Siarhiej Pielasa, pj/belsat.eu

Wiadomości