Łukaszenka o integracji z Rosją i „amerykańskiej swołoczy” z ośrodkiem pod Warszawą

Rosyjskie media opublikowały nagrania wczorajszego wywiadu Alaksandra Łukaszenki, który odbył się w Mińsku. Wzięli w nim udział, między innymi, przedstawiciele telewizji RT i Rossija.

Prezydent Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że interwencja sił specjalnych milicji OMON podczas protestów uratowała kraj od „blitzkriegu”.

– Było zadanie zdusić, rzucić się na rządowe instytucje, przejąć je i gdyby nie te chłopaki, nie siedzielibyśmy tu teraz – powiedział.

Przyznał, że doszło do przesadnych reakcji, gdy bito leżącego demonstranta. Prezydent jednak bardziej współczuje poszkodowanym OMONowcom, a o rannych protestujących mówi, że niektórzy mieli „namalowane siniaki”.

Odnosząc się do faktu, że w protestach na Białorusi bierze udział wiele kobiet, Łukaszenka ocenił, że „mężczyźni zaczęli się chować za kobietami”.

– Było tak już 75-80 lat temu – gdy faszyści puszczali kobiety do przodu, a sami się za nimi chowali. To nieładnie – oznajmił.

Białoruski przywódca odniósł się też do sytuacji, kiedy paradował przed Pałacem Niepodległości w Mińsku z bronią w ręku. Tłumaczył, że musiał zobaczyć ze śmigłowca, jak wyglądał sytuacja w mieście, kiedy odbywała się w nim demonstracja jego przeciwników.

– Wsiadam do helikoptera, a Amerykanie, ta swołocz, widzą to wszystko z kosmosu. I od raz dali sygnał do swojego ośrodka pod Warszawą, że helikopter wystartował. I jak tylko prezydencki helikopter wzleciał, to oni pobiegli – mówił o demonstrantach. – Zaczęli się rozchodzić. Obleciałem, popatrzyłem co się dzieje. Ale jakaś garstka została. Zademonstrowałem, że tu jestem, że moje dzieci są. Chociaż moja rzeczniczka prasowa biegła za mną, trzymała za ręce i nogi, żebym nie szedł. A nuż snajper?…

W przyszłym tygodniu wizyta Łukaszenki w Moskwie

Wspomniał także o reformie konstytucyjnej. Przyznał, że potrzebne jest przeniesienie kompetencji między organami władzy. Jego zdaniem wiele kompetencji prezydenta należałoby przekazać gubernatorom, parlamentowi, a może nawet zmienić strukturę władz, np. mianując sędziów obwodowych.

– Ale przy tym trzeba pamiętać, że Rosja i Białoruś to państwa słowiańskie, gdzie jest potrzebny silny lider, który będzie mieć określone pełnomocnictwa – zaznaczył.

Według niego opozycja powinna mieć postać partii. W jego ocenie, obecnie w kraju „opozycji nie ma”, a partie istnieją „tylko na papierze”.

Łukaszenka: może się trochę zasiedziałem

Zaznaczył, że jest gotów do dialogu z narodem „24 godziny na dobę” – z kolektywami pracowniczymi, związkami zawodowymi, zrzeszeniami – i to na „dowolne tematy”.

– Ale rozmawiać z ludźmi, którzy próbują w taki sposób dorwać się do władzy, nie jestem gotów – powiedział.

Alaksandr Łukaszenka podkreślił też, że integracja Białorusi z Rosją na podstawie obecnie obowiązującej umowy o państwie związkowym jest niemożliwa. Należy jednak uruchomić już istniejące instytucje, które miały funkcjonować w ramach Państwa Związkowego.

Zapewniał też rosyjskich pracowników mediów, że sytuacja gospodarcza Białorusi jest idealna. Jednak, według danych opublikowanych przez Biełstat, wymiana towarów spadła w ostatnim półroczu o 20% w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego. Przy czym, na przykład eksport do Niemiec spadł o 39%, a do Wielkiej Brytanii o 76%. W przypadku głównego partnera handlowego Białorusi, czyli Rosji eksport spadł o 6,5%, a import o 31%. W przypadku Polski wymiana handlowa miała spaść o 14%, eksport o 20%, a import o 8%.

Rosjanie sceptycznie o wspólnym państwie z Białorusią

pp/belsat.eu wg PAP, Biełta, Swaboda, Tut.by

Wiadomości