Łukaszenka nie pojedzie do Polski. Bo nie chce drażnić Rosji


Zdj. Reuters/Forum

Na przeszkodzie w udziale białoruskiego przywódcy w uroczystościach z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej stoją też rozbieżności w ocenie września 1939 roku.

Jako najważniejszy czynnik, który wpłynął na decyzję o odmowie skorzystania z zaproszenia, wymienia się fakt, że w przeciwieństwie do Alaksandra Łukaszenki na uroczystościach w Polsce zabrakłoby prezydenta „bratniego kraju”, czyli Rosji.

– W tym przypadku główna przyczyna to brak zaproszenia dla najważniejszego sojusznika – ocenił w rozmowie z portalem naviny.by politolog Andrej Fiodarau.

Jego zdaniem „Kreml byłby bardzo obrażony, gdyby Łukaszenka pojawił się na uroczystościach, na które ostentacyjnie nie zaproszono Władimira Putina„.

„Polska była sojusznikiem Hitlera”. Rosyjskie media o braku zaproszenia dla Putina na 80. rocznicę II wojny światowej

Publicysta Alaksandr Kłaskouski przypomina, że nieskorzystanie z zaproszenia do Polski to nie pierwsza taka decyzja Łukaszenki w ostatnim czasie. Po „rozmrożeniu” relacji z Zachodem białoruski prezydent był kilkakrotnie zapraszany, w tym do Brukseli, Monachium, na Łotwę i do Austrii. Na razie na wizytę się nie zdecydował.

Łukaszenka nie zdążył na konferencję w Monachium. Bo musiał być w Rosji

Kłaskouski uważa, że Łukaszence przeszkadza „bariera światopoglądowa i egzystencjalna”. I chociaż zaniepokojony rosyjską presją, by „pogłębiać integrację” w ramach państwa związkowego, szuka możliwości w relacjach z Europą, to „robi to przez zaciśnięte zęby”.

– Ktoś, kto przez 25 lat rządzi na Białorusi żelazną ręką, nie może nagle zapałać miłością do wartości Starego Świata – przekonuje publicysta.

Według politologa Walera Karbalewicza w przypadku uroczystości 1 września ważna jest jeszcze inna przyczyna.

– Wokół wydarzeń z początku II wojny światowej wciąż trwa wojna ideologiczna i polityczna – stwierdził ekspert.

Wskazuje on w tym kontekście m.in. na próby usprawiedliwiania paktu Ribbentrop-Mołotow przez Rosję, podczas gdy w Europie jest on oceniany jednoznacznie negatywnie.

Naryszkin: Wybuchowi II wojny światowej winni Polacy i Zachód

Jego zdaniem percepcja Polski i Białorusi również różni się w tej sprawie.

– O ile dla Polski wydarzenia września 1939 roku są jednoznaczną tragedią, to w historii naszego kraju są one uważane za połączenie Wschodniej i Zachodniej Białorusi i w tej delikatnej sprawie Mińsk i Warszawa bardzo się różnią – zauważył Karbalewicz. – W wielu kwestiach władze białoruskie podtrzymują sowiecką wykładnię historii (…), dlatego wygodniej jest przedstawiać ją tak, jakby wojna rozpoczęła się 22 czerwca 1941 roku, gdy III Rzesza zaatakowała ZSRR.

We wtorek białoruskie MSZ poinformowało, że w czasie uroczystości w Warszawie Białoruś będzie reprezentowana przez ambasadora.

Łukaszenka nie przyjedzie do Warszawy na rocznicę 1 września

cez/belsat.eu wg PAP

Zobacz też
Komentarze