Łukaszenka nie jedzie do Warszawy. Moskwa zadowolona


Satysfakcję z powodu decyzji białoruskiego przywódcy wyraziła członkini komitetu ds. międzynarodowych Rady Federacji Olga Timofiejewa.

Zdaniem parlamentarzystki reprezentującej anektowany Sewastopol, z takiego postępowania Alaksandra Łukaszenki należy „tylko się cieszyć”. Olga Timofiejewa uważa, że to godne podejście do „wspólnej pamięci o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej oraz szacunek wobec pamięci i czynu zbrojnego żołnierza radzieckiego”.

– Historia pokazuje, że nie można pokonać nas z zewnątrz. Należy nie pozwalać naszym zachodnim partnerom manipulować naszymi relacjami i naszą wspólną pamięcią – oznajmiła rosyjska parlamentarzystka.

Podobne w wymowie słowa padły dziś również w Mińsku. Rzecznik białoruskiego MSZ Anatol Hłaz skrytykował polskich organizatorów obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej za to, że zaprosili na nie tylko przedstawicieli części państw byłego Związku Radzieckiego. Jak zauważył, „decydujący wkład w zwycięstwo nad nazizmem wniosły wszystkie bez wyjątku narody ZSRR”.

„Niewłaściwe” zaproszenia na uroczystości 1 września? Mińsk krytykuje Warszawę

Przedstawiciel resortu białoruskiej dyplomacji wskazał, że chodzi mu o Kazachstan i inne państwa Azji Środkowej. Rosji nie wymienił, ale niezależni komentatorzy zgodnie wiążą rezygnację Alaksandra Łukaszenki z udziału w obchodach z tym, że do Polski nie zaproszono Władimira Putina.

Łukaszenka nie pojedzie do Polski. Bo nie chce drażnić Rosji

cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze