Łukaszenka nagrodził śledczych, którzy rozpracowują dziennikarzy w ramach „sprawy Biełty”


8 sierpnia b.r. do redakcji białoruskich mediów niezależnych i mieszkań dziennikarze wkroczyli śledczy. Teoretycznie błaha sprawa nielegalnego dostępu do serwisu państwowej agencji Biełta skończyła się aresztami i przeszukaniami.

O tym, że sprawa nie była wypadkiem przy pracy czy objawem nadgorliwości białoruskich służb świadczy fakt, że białoruski prezydent nagrodził dwie kluczowe figury biorące udział w akcji wymierzonych w niezależne media. Medale „Za wyróżnienie się w ochronie społeczeństwa” otrzymali pułkownik Komitetu Śledczego Alaksandr Siamionik oraz podpułkownik Komitetu Śledczego Ihar Makuszenka. Pierwszy stoi na czele grupy śledczej zajmującej się rozpracowywaniem dziennikarzy w ramach „sprawy Biełty”, drugi brał udział w przesłuchaniach zatrzymanych pracowników mediów.

Odznaczenie jest przyznawane osobom, które jak głosi oficjalna strona prezydenta, wykazały się „odwagę, mężność i poświęcenie podczas zatrzymywania grup przestępczych, ochrony życia i zdrowia ludzkiego”.

Medale „Za wyróżnienie się w ochronie społeczeństwa”, fot. TUT.BY

Kara: zakaz wykonywania zawodu

Obecnie na liście podejrzanych znajdują się pracownicy TUT.by: Hanna Kałtyhina, Hanna Ułasik, Hanna Jermaczonak, Zmicier Bobryk oraz pracownicy BiełaPANu: główna redaktor – Iryna Leuszyna i Tacciana Karawiankowa. Zakaz otrzymał również korespondent niemieckiego Deutsche Welle — dziennikarz i medioznawca Pauluk Bykouski. Zarzuca się im nielegalne korzystanie z płatnego serwisu państwowej agencji Biełta. Przepis przewiduje kary grzywny, więzienia do 2 lat oraz zakaz wykonywania zawodu. Obecnie otrzymali oni również zakaz opuszczania kraju.

Z grona podejrzanych tylko główna redaktor TUT.by Maryna Zołatawa nie straciła prawa do wyjazdu z kraju – jako jedyna otrzymała inną kwalifikację czynu. Jako przełożona jest oskarżona o brak reakcji wobec przypadków łamania prawa.

Według białoruskich komentatorów akcja ma na celu zastraszenie niezależnych mediów działających na Białorusi.

jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze