Łukaszenka: Mamy wielu Polaków, ale to moi Polacy


Podczas rozmowy z ukraińskimi dziennikarzami, prezydent Białorusi poruszył wczoraj temat mniejszości narodowych i separatyzmu. Stwierdził, że na autonomiach zależy nie mniejszościom, a siłom zewnętrznym.

Alaksandr Łukaszenka podkreślił, że stosunki ukraińsko-białoruskie zależą jedynie od Kijowa i Mińska.

– Tak, będziemy się oglądać na Rosję, na to Międzymorze z drugiej strony, na Amerykanów. Taka jest polityka. Ale to nie znaczy, że będziemy od nich zależni. Zaryzykuję stwierdzenie: im bliższe będą nasze relacje, tym bardziej będą się sprzeciwiać.

Białoruski prezydent stwierdził przy tym, że na separatyzmie serionów zamieszkanych przez mniejszości narodowe zależy właśnie siłom zewnętrznym – w tym NATO.

– Weźmy takie NATO: dlaczego bombardowali Jugosławię? I dlaczego podzielili kraj na kawałeczki? Bo łatwiej jest nim rządzić.

Stwierdził, że właśnie w celu łatwiejszego kierowania przez zewnętrzne mocarstwa, Ukraina jest dzielona zachodnią i wschodnią, konfliktuje się Ukraińców z żyjącymi w państwie Polakami i Węgrami.

– Może skoro oni tam mieszkają, to powinni mieć własne państwo? – pytał retorycznie Łukaszenka. – Spójrzmy na Białoruś: wielu Polaków mieszka u nas w obwodzie grodzieńskim i brzeskim. Czy to oznacza, że tam będzie oddzialne państwo pod protektoratem Polski? Nie! I gdy ktoś z polskich polityków wtrąca: “A, przecież tam są Polacy” to ja mówię: “Chłopaki, tam są Polacy, ale to moi Polacy”. Tak samo Ukraińcy na południu Białorusi. To moi Ukraińcy! Obywatele mojego państwa, w którym jestem prezydentem. I koniec rozmowy.

Młodzi Polacy z Białorusi wzywają do deklarowania polskości w spisie powszechnym

Łukaszenka wymienił tereny najmniej zrusyfikowane (zachód i południe kraju), gdzie żyje najwięcej Białorusinów wciąż mówiących po białorusku. Ich także uznał za Polaków, zaliczając do “polskiej mniejszości” m.in. lidera białoruskiej opozycji narodowej Zianona Paźniaka i pierwszego przywódcę niepodległej Białorusi, szefa Rady Najwyższej Stanisława Szuszkiewicza.

– Pamiętam swoje pierwsze wybory prezydenckie. Moimi kontrkandydatami byli liderzy całej tej polskiej diaspory Szuszkiewicz, Paźniak i tak dalej. I na kogo głosowali Polacy? Na mnie, człowieka ze wschodu. Urodziłem się faktycznie pod Smoleńskiem, we wschodniej Białorusi – przekonywał Łukaszenka.

Białoruski prezydent, który wybory wygrał już pięć razy, nie powołał się przy tym na wyniki późniejszych głosowań. Nie zostały one przez międzynarodowych obserwatorów uznane za demokratyczne.

Łukaszenka: Moja dusza tkwi w języku rosyjskim

– Dlatego nie należy dramatyzować, że gdzieś tam na Ukrainie mieszkają Węgrzy i Polacy. To ukraińscy Węgrzy, to ukraińscy Polacy! Ja tak to rozumiem, i niech się na mnie Węgrzy i Polacy nie obrażają.

Białoruski prezydent zapewnił przy tym, że “Ukraina powinna być jedna i niepodzielna”

– To dla mnie święte – stwierdził.

pj/belsat.eu wg tut.by

Zobacz też
Komentarze