Łukaszenka i Putin posprzeczali się o gaz


Do wymiany zdań na temat kosztu dostaw rosyjskich nośników energii na Białoruś doszło podczas szczytu Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej w Petersburgu.

Białoruski przywódca nie omieszkał tam wspomnieć, że białoruscy odbiorcy rosyjskiego gazu płacą 130 dolarów za tysiąc metrów sześciennych, gdy tymczasem rosyjscy – 70 dolarów. Tak jest np. w sąsiadującym z Białorusią obwodzie smoleńskim.

– Pytanie jest proste: jak konkurować w takiej sytuacji? – pytał Alaksandr Łukaszenka.

Władimir Putin odpowiedział na to, że gdyby Białoruś płaciła według stawek rynkowych, to cena dla niej wynosiłaby nie obecne 130 dolarów, ale 200. Zaproponował więc, aby dyskusję na ten temat kontynuować później i w węższym gronie.

Białoruś grozi Rosji wycofaniem się z Unii Euroazjatyckiej

Dzisiejsza wymiana zdań była swojego rodzaju ciągiem dalszym rozważań Alaksandra Łukaszenki, którymi podzielił się on we wtorkowym wywiadzie dla telewizji Rossija 24. Stwierdził w nim m.in., że obecne ceny na rosyjski gaz przeszkadzają konkurencyjności białoruskich przedsiębiorstw na wspólnym rynku.

– Jeżeli są nierówne warunki, to z czasem na naszych zakładach można będzie „postawić krzyżyk”. Wy np. po 40 dolarów gaz dostajecie, a my po 200 – 250. Różnica jest olbrzymia. Wtedy musimy ciąć koszty i zarobki wychodzą u nas nie takie jak w Rosji – skarżył się białoruski przywódca.

Łukaszenka wyjaśniał też, dlaczego tak ważne jest stworzenie równych warunków na rynku nośników energii:

– Dla nas to ważne, żebyśmy działali na równych warunkach z przedsiębiorstwami ze Smoleńska, Moskwy i Petersburga. Umawialiśmy się co do tego – przekonywał.

Łukaszenka skarży się na Rosję i grozi Rosji

jw, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze