Łukaszenka chce sprowadzać ropę tranzytem przez Polskę

Białoruski prezydent podczas wizyty w Szkłowie na wschodzie Białorusi ostro skrytykował Rosję za rozpętanie konfliktu wokół dostaw ropy. Wiele mówił o alternatywnych źródłach dostaw surowca.

Łukaszenka, występujący przed pracownikami lokalnej papierni, stwierdził, że Rosja specjalnie rozpoczęła manewr podatkowy, czyli stopniową zamianę ceł eksportowych podatkiem od kopalin, by wywrzeć presję na Białoruś.

– W jakim celu zdecydowali się naciskać, sami się domyślcie – dodał.

Zmiany w opodatkowaniu ropy naftowej sprawią, że Białoruś już w 2024 r. będzie ją musiała kupować od Rosji po cenach światowych, a nie jak obecnie za ok. 80 proc. ceny na międzynarodowych rynkach. Jego zdaniem konflikt z Rosją wynika z faktu, że Rosjanie chcą, żeby Białoruś płaciła za surowiec po nawet wyższych cenach.

Białoruski lider przypomniał, że problemy w sferze współpracy energetycznej z Rosją zdarzają się regularnie.

– Sami widzicie, że przed Nowym Rokiem przychodzi nam klękać i błagać o te produkty ropopochodne – stwierdził.

Opowiedział też o planach rozpoczęcia alternatywnych dostaw surowca przez porty krajów bałtyckich i Polskę.

– Powiedziałem Putinowi otwarcie. Jeżeli dogadamy się z Polakami, będziemy rewersem dostarczać (ropę – belsat.eu) jednym z tych trzech rurociągów – mówił, mając na myśli polski odcinek ropociągu Przyjaźń.

Dostawy ropy z Polski na Białoruś są możliwe. Opinia eksperta

Trzecim rozważanym wariantem byłyby, zdaniem Łukaszenki, dostawy przez Ukrainę ropy docierającej do portów czarnomorskich.

– To nie blef, to nie jest tak, jak mówią, że Łukaszenka podnosi stawkę przed wyborami. My po prostu patrzymy, co będziemy mieć i ile będziemy tracić – podkreślił.

Dodał, że Białoruś prowadzi też rozmowy o dostawach z USA, Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, z którymi ma „wspaniałe relacje”. I choć jak stwierdził, ceny tamtejszej ropy mają poziom światowy, to jednak jest ona znacznie lepsza.

Białoruś zastanawia się nad wstrzymaniem tranzytu rosyjskiej ropy do EU

Białoruski prezydent przypomniał, że konflikt o dostawy ropy naftowej to nie wyjątek w stosunkach białorusko-rosyjskich.

– Już szczególnie nie cierpimy, gdy oni zamykają rynek dla naszej żywności. I przy tym tak bezczelnie, bez przyczyny. Żeby nas poniżyć, znieważyć.

Przypomniał, że Białoruś stara się nie odpowiadać na te zaczepki. Dodał jednak, że już kiedyś zareagowała na rosyjskie działania wzmożoną kontrolą graniczną ciężarówek pod Smoleńskiem i „kolejka się utworzyła aż do Kremla”.

– Wtedy zobaczyli, że tak nie wolno robić – stwierdził.

Łukaszenka sugerował też, że proponowano mu porzucenie kraju w zamian za jakieś korzyści.

– Przeliczyli się, myśleli, że, trochę podkoloryzuję, że dostanę klucz do spiżarni, polecę do Rosji i będę „bogaty, puszysty, biały i piękny”. Dziękuję, ale nie. Będę pracować we własnym kraju, ile by to nie kosztowało.

jb/belsat.eu wg belta.by

Zobacz też