Łukaszenka będzie się ubiegał o szóstą kadencję


Prezydent Białorusi ogłosił dziś, że zamierza kandydować w przyszłorocznych w wyborach prezydenckich. Alaksandr Łukaszenka wypowiedział się przy okazji głosowania w Mińsku, w wyborach do niższej izby parlamentu – Izby Reprezentantów.

Dziennikarze zapytali przywódcę państwa, czy planuje ubiegać się 6. i 7. kadencję prezydentury.

– Boże, ja mogę do 25 roku nie dożyć! Nie daj Boże, wiadomo, chce się jeszcze pożyć, dzieci mam małe. Jeśli podczas którychś wyborów ludzie mnie nie poprą, nie będę się obrażał. Przepracowałem już wystarczającą ilość lat – stwierdził Alaksandr Łukaszenka, który trzyma się u władzy od 25 lat.

Białoruski przywódca stwierdził przy tym, że problemy państwa nie wynikają z błędów jego władzy, ale lenistwa obywateli.

– Jeśli szanujecie stabilność, rozwój państwa, to, by was nie sprzedali i nie pognali gdzieś, to przyjdźcie i powiedzcie: posłuchaj prezydencie, jesteś jeszcze zdrowy. Tak, jesteśmy niebogaci, ale nie dlatego, że Łukaszenka jest zły, a dlatego, że to my źle pracujemy.

Łukaszenka poszukuje surogatu demokracji

Szef białoruskiego państwa zabrał też głos w sprawie relacji z Rosją i planów pogłębienia integracji Mińska i Moskwy w ramach państwa związkowego. Zapowiedział m.in., że nie podpisze dokumentów w tej sprawie, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie dotyczące dostaw surowców i rozliczeń za ropę i gaz.

Łukaszenka poinformował przy okazji, że przedstawione zostały mu propozycje zmian konstytucji.

– Mówiłem już o tym, że musimy do tego dążyć. Głupio byłoby z mojej strony oświadczać, że zmienimy konstytucję przed wyborami prezydenckimi [w 2020 roku – przyp. red.]. Elementy nowej konstytucji zostały mi przedstawione przez Sąd Konstytucyjny – powiedział prezydent.

Białorusini wybierają dziś 110 deputowanych do Izby Reprezentantów – niższej izby parlamentu. Skład izby wyższej, Rady Republiki, został wybrany przez władze regionów nominowane przez administrację państwową.

Przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Lidzija Jarmoszyna stwierdziła, że wybory będą demokratyczne, bo kandyduje w nich rekordowo dużo opozycjonistów. Jednocześnie prawie codziennie są oni skreślani z list kandydatów – m.in. za krytykę prezydenta.

Przez 25 lat rządów Alaksandra Łukaszenki żadne białoruskie wybory uznane za demokratyczne przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Eksperci dodają, że fałszowaniu sprzyja właśnie przedterminowe głosowanie, które władze wykorzystują do zawyżenia frekwencji tak, by wybory były ważne.

Krótki przewodnik po parlamentaryzmie na Białorusi i jej okolicach

sk,pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze