Ławrow: rosyjskie wojska muszą bronić sowieckich magazynów aminucji w Naddniesztrzu

Przerwanie kontroli nad składami amunicji w Naddniestrzu grozi bardzo poważnymi incydentami – oświadczył szef dyplomacji Rosji Siergiej Ławrow. Jego zdaniem, „jest wątpliwe”, aby Moskwa odpowiedziała pozytywnie na żądanie prezydent-elekt Mołdawii Mai Sandu, by Rosja wyprowadziła swoje wojska z tego separatystycznego regionu.

– Te magazyny są w takim stanie, że przerwanie kontroli nad nimi groziłoby bardzo poważnymi incydentami – oznajmił dziś Siergiej Ławrow na spotkaniu szefów dyplomacji krajów poradzieckiej Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ros. ODKB).

W miejscowości Cobasna w separatystycznym Naddniestrzu, na terytorium Mołdawii, przy samej granicy z Ukrainą, mieści się posowiecki arsenał z 20 tys. ton amunicji, która w ponad połowie jest przeterminowana.

Minister spraw zagranicznych Rosji powiedział, że część zapasów amunicji wywieziono do jego kraju i zutylizowano, gdy proces uregulowania w Naddniestrzu nabrał tempa.

– Ale po tym, jak Kiszyniów przerwał wypełnianie ustaleń, strona naddniestrzańska kategorycznie odmówiła wznowienia wywożenia amunicji – stwierdził Ławrow.

Podkreślił, przypominając słowa rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu, że Rosja jest gotowa utylizować składowaną tam amunicję, ale do tego „potrzebna jest współpraca Kiszyniowa i Tyraspola”.

W ten sposób Ławrow odniósł się do oświadczeń prezydent-elekt Mołdawii Mai Sandu, która powtarza, że wojska rosyjskie powinny opuścić separatystyczny region Mołdawii.

– Pomiędzy Mołdawią i Rosją nie było dwustronnej umowy w sprawie obecności w Naddniestrzu rosyjskiej operacyjnej grupy wojsk. I konieczne jest jej wyprowadzenie z terytorium Mołdawii – oświadczyła wczoraj Sandu.

Z kolei wojskową misję pokojową, w której również uczestniczą siły rosyjskie, powinna, jej zdaniem, zastąpić misja cywilna pod auspicjami OBWE.

Prezydent-elekt Mołdawii znów przeciwko rosyjskim wojskom w Naddniestrzu. Kreml reaguje

 

– Trudno ocenić, co konkretnie miała na myśli pani Sandu – powiedział dziś rosyjski minister w czasie konferencji, która odbyła się w formacie online.

Jego zdaniem wyprowadzenie rosyjskich wojsk nie pomogłoby uregulowaniu i „jest wątpliwe, by Moskwa spełniła takie nieodpowiedzialne żądanie”.

Naddniestrze to region Mołdawii, który od czasów konfliktu w latach 90. ubiegłego wieku (w którym separatystyczny region otrzymał wsparcie militarne od Rosji) funkcjonuje jako państwo nieuznawane, głównie dzięki poparciu Rosji. W Naddniestrzu stacjonują rosyjskie wojska, co jest elementem prowadzonego od lat przy udziale Moskwy – jak dotąd, bez rezultatów – procesu uregulowania.

W roku 2000 w arsenale w Cobasnej składowano ponad 40 tys. ton uzbrojenia, między 2000 a 2004 r. wywieziono mniej więcej połowę amunicji. Dziś szacuje się, że znajduje się tam ok. 20-21 tys. ton ładunków, przy czym termin przydatności ok. 60 proc. z nich minął – mówił we wrześniu PAP ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich ds. Mołdawii Kamil Całus.

Pierwszy krok na zachód: Maia Sandu prezydentem Mołdawii

Arsenał jest pilnowany przez ok. 1-1,5 tys. żołnierzy z Grupy Operacyjnej Wojsk Rosyjskich, stanowiącej pozostałość po tzw. 14. Armii Sowieckiej, a następnie rosyjskiej. Zdaniem ekspertów obecność w Naddniestrzu dużej ilości uzbrojenia jest dla Moskwy wymówką, by uzasadnić tam obecność swoich wojsk.

– I za każdym razem, kiedy Mołdawia żąda wycofania wojsk rosyjskich z terytorium kraju, czyli z Naddniestrza, Rosja mówi, że nie może tego zrobić, bo znajdują się tam niebezpieczne pozostałości po Armii Czerwonej, czyli składy w Cobasnej, które muszą być pilnowane – wyjaśniał Całus.

Obecność rosyjskich wojsk jest gwarancją dla władz w Naddniestrzu istnienia nieuznawanej republiki.

– Moskwa ani Tyraspol nie są zainteresowane wywiezieniem lub utylizacją ładunków, a strony, które chciałyby tego, nie posiadają odpowiednich instrumentów wpływu na Rosję – dodaje ekspert.

Całus wskazał, że w razie eksplozji siła wybuchu zgromadzonych tam materiałów wyniosłaby 10 kiloton trotylu. Nie wiadomo, jakie są standardy bezpieczeństwa na miejscu, dostęp do magazynów jest bardzo ograniczony, a informacje na temat składu pochodzą tylko od strony rosyjskiej.

Płoną magazyny amunicji na byłym poligonie pod Riazaniem. Ewakuowano ponad 2 tys. osób WIDEO

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości