Krewny głównego rosyjskiego propagandysty trafił do więzienia w Niemczech za udział w walkach w Donbasie


Na pierwszym planie krewny Dmitrija Kisielowa, Siergiej, fot. FB

Sąd w Monachium skazał Siergieja Kisielowa na 2 lata i 3 miesiące więzienia. Sprawę wszczęto, gdy osiągnięciami krewniaka publicznie pochwalił się dziennikarz i prezenter rosyjskiej TV Dmitrij Kisielow.

Wiosną 2016 r. Dmitrij Kisielow, który oprócz tego jest szefem agencji Rossija Siegodnia i wicedyrektorem Wszechrosyjskiej Państwowej Kompanii Telewizyjnej i Radiowej (WGTRK) opowiadał o ochotnikach „z całego świata” walczących w Donbasie.

– Tam jest przykład mój krewny, który ma niemiecki paszport. I on pojechał walczyć wtedy. Do Gorłowki, czy dokądś tam. On mi nawet zdjęcia pokazywał […] Walczył tam od września do grudnia i był nawet zastępcą dowódcy plutonu – opowiadał Kisielow.

Ta wypowiedź stała się dla niemieckich władz podstawą do wszczęcia śledztwa. Die Welt poinformował w środę, że śledztwo wszczęto w Niemczech na podstawie anonimowych informacji pod koniec 2017 r., a w maju 2018 r. śledczy wystąpili o europejski nakaz aresztowania. Siergiej K. został zatrzymany w Bułgarii i w sierpniu 2018 r. przekazany władzom niemieckim. Od tego czasu przebywał w areszcie śledczym.

Po prawej Siergiej Kisieliow. Zdj. Facebook

Dziennik podaje, że niemiecka prokuratura zarzucała oskarżonemu m.in. udział w przygotowaniach do aktu przemocy zagrażającego bezpieczeństwu państwa. W przypadku obywatela Niemiec jest to przestępstwem także, jeśli dopuścił się on takich czynów za granicą.

Proces rozpoczął się w środę. Według agencji DPA sąd zaoferował mężczyźnie karę w wysokości 2-2,5 lat więzienia w zamian za obszerne zeznania.

DPA pisze, że na procesie mężczyzna przyznał, iż w sierpniu 2014 r. udał się do Petersburga, by przyłączyć się do nieznanego szerzej ugrupowania Legion Imperialny, ponieważ chciał walczyć na wschodzie Ukrainy. Zaprzeczył jednak, by podczas trwającego ok. dwóch tygodni pobytu w Petersburgu przeszedł szkolenie w zakresie obsługi broni, co zarzucała mu prokuratura.

Dmitrij Kisielow, kadr z programu „Wiesti Niedieli”

Zeznał też, że z Petersburga udał się na Ukrainę i był tam do listopada 2014 roku. DPA pisze, że w ocenie sądu faktycznie uczestniczył tam w walkach. Sąd uznał natomiast, że nie ma dowodów na to, by w Petersburgu przeszedł przeszkolenie paramilitarne.

Niemieckie media nie podają nazwiska skazanego. Die Welt jednak przypomina, że sam Dmitrij Kisieliow opowiedział o swojego krewniaku z niemieckim prawem jeszcze na początku lutego. Tym razem w wywiadzie na kanale vDud w YouTube. Mówił on o swoim krewnym Siergieju, który jest obywatelem niemieckim, mieszka w Niemczech i siedzi w areszcie, ponieważ walczył jako dowódca po stronie prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy.

Główny rosyjski propagandysta o białoruskiej noblistce: Diabeł w swojej skórze

Dmitrij Kisielow w swym programie telewizyjnym „Wiesti Niedieli” w TV Rossija 1, regularnie atakuje tych, których uważa za wrogów rosyjskiego prezydenta Władimira Putina. W 2014 r. powiedział, w najlepszym czasie telewizyjnym, że „Rosja jest jedynym krajem na świecie, który jest w stanie obrócić USA w radioaktywny pył”. W tle pokazano wtedy chmurę w kształcie grzyba, powstającą po wybuchu bomby atomowej.

Telewizyjna propaganda na razie wygrywa z internetem batalię o umysły młodych Rosjan

jb/belsat.eu wg PAP

 

Zobacz też
Komentarze