Kuropacka Golgota równana walcem. Jak białoruskie władze dbają o miejsce pamięci

Wideo

„Uporządkowały” już Cmentarz Wojskowy w Mińsku, teraz „porządkują” Kuropaty. W uroczysku pod Mińskiem zjawił się sprzęt drogowy. Wykonywane przy jego pomocy prace budzą poważny niepokój obrońców memoriału. Ucierpiała m.in. jego „polska” część.

Od zachodniej strony uroczyska Kuropaty, w pobliżu centrum rozrywki „Pojediem, pojedim”, aktywiści społeczni wciąż walczą, aby skandaliczną restaurację zamknięto. A od wschodniej – do memoriału zwieziono walce drogowe. Ruszyły do samego centrum uroczyska, nazywanego Kuropacką Golgotą.

– Na tej drodze widzimy głębokie ślady tych maszyn. Otwarto taką ranę. I Golgota krzyczy, żeby zrobiono tam porządek. Nie wiem, kiedy to będzie zrobione – mówi nam Hanna Szapućka z inicjatywy „O uratowanie Kuropat”.

Czytajcie również:

Sprzęt przedsiębiorstwa Hardarmateryjały ubija centralną dróżkę ze żwiru, ale pozostawia za sobą głębokie koleiny. Spróbowaliśmy uzyskać komentarz od robotników specjalnej firmy gospodarki leśnej z Borowlan, ale daremnie.

– Proszę powiedzieć, co robiliście dziś w Kuropatach? – pytała nasza reporterka kolejnych mężczyzn w pomarańczowych kamizelkach, którzy chowali twarze przed kamerą. – Dlaczego pan macha? Co takiego strasznego zrobiliście, że nie chcecie nic powiedzieć?

Czytajcie również:

A niżej, gdzie przekopano rowy odwadniające, powstała olbrzymia kałuża, która podtopiła część miejsca pamięci, razem z krzyżami. Wszędzie dookoła – ślady niechlujnej pracy. Przewrócone krzyże, zawalony gałęziami połamanymi przez wiatr tzw. „polski cmentarz”.

Kadr z materiału – tzw. „polski krzyż” w Kuropatach.

Czytajcie również:

Tak pracownicy ze struktur państwowych „porządkują” Kuropaty – jedno z największych w Europie i byłym ZSRR miejsc pamięci narodowej. I to akurat przed Dziadami – dniem, kiedy na Białorusi upamiętnia się przodków.

Przed zaplanowaną uroczystą procesją Kuropaty odwiedził sekretarz zarządu opozycyjnej partii KChP BNF Aleś Czacholski. Umieszczenie w tym miejscu oficjalnego pomnika, czym właśnie zajmują się teraz władze, uważa on za zagrożenie dla memoriału i przygotowanie do przyszłego ograniczenia wchodzenia na teren obiektu:

– To moje prawo, aby przynieść tu krzyż i nie pytać państwa, gdzie postawić krzyż. Oto mogiła, ktoś uważa, że tu spoczywa jego dziadek. Przyniósł mi zaświadczenie i pokazał: „rozstrzelano go w 1938 roku w Mińsku”. Postawili tu krzyż. I na to nie może być monopolu państwa. Wszystko już tu uporządkowaliśmy i zrobiliśmy.

Za to robotnikom z gospodarki leśnej w tzw. uporządkowywaniu pomaga aktyw państwowej organizacji młodzieżowej Biełaja Ruś. 27 października jej działacze zamierzają przeprowadzić tu „subotnik”, czyli czyn społeczny.

Czytajcie również:

Tacciana Ułasienka, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze