Witalij Portnikow Kto dał swoją twarz, by Putin mógł uniknąć trybunału?


W rosyjskiej stolicy odbyła się pierwsza po wymianie jeńców konferencja prasowa wypuszczonego z ukraińskiego więzienia dziennikarza Kiryła Wyszynskiego. Od razu gdy rosyjski samolot z uwolnionymi przez Ukrainę Rosjanami i obywatelami Ukrainy (bo jak wiadomo, większa część wyzwolonych miała obywatelstwo właśnie tego kraju) wylądował w podmoskiewskim Wnukowie, stało się jasne, że to właśnie Wyszyński stanie się twarzą tej wymiany.

Kirył Wyszynski

był szefem kijowskiego biura rosyjskiej agencji prasowej RIA-Nowosti. Dziennikarz jest obywatelem Ukrainy, od 2015 roku posiadającym także paszport rosyjski. Wyszynski został zatrzymany w maju ub.r. w Kijowie. Ukraińskie służby zarzucają mu, że przygotowywał materiały dziennikarskie usprawiedliwiające rosyjską aneksję Krymu i Donbasu. Dziennikarz twierdzi, że padł ofiarą prowokacji.

O innych uwolnionych, przede wszystkim o byłym dowódcy obrony przeciwlotniczej „Donieckiej Republiki Ludowej” Władimirze Cemachu rosyjskie media wolą nie mówić, choć po stronie rosyjskiej wymiana jeńców była motywowana właśnie perspektywą jego oswobodzenia. Redaktor naczelna Russia Today Margarita Simonian na zdjęciach w sieciach społecznościowych rozmyła nawet twarze praktycznie wszystkich oswobodzonych, oprócz Wyszynskiego.

Kirył Wyszyński podczas konferencji prasowej Moskwie. Zdj. Forum, TASS

„Żelazny jeniec” milknie

Zamilkł na przykład kanał komunikatora Telegram należący do Igora Kimakowskiego, który prowadził od końca sierpnia. Jak wiadomo, Ukraina nie jest Rosją. I tam prowadzenie takiego kanału w sieciach społecznościowych w więzieniu jest łatwiejsze niż na rosyjskiej swobodzie.

Kimakowskij, który walczył za DRL, konsekwentnie nazywał się dostarczycielem pomocy humanitarnej ludności Donbasu i nikim innym. I taki kolektywny obraz niesprawiedliwie aresztowanych i skazanych starał się stworzyć podczas swojej konferencji Wyszynski, twierdząc, że niektórzy z wydanych jeńców w niczym nie zawinili.

W kompanii terrorystów i zabójców

Zresztą w słowach dziennikarza RIA nie można było dostrzec szczególnego entuzjazmu. Wyszynski starał się maksymalnie dystansować od swoich kompanów i podkreślił, że słabo ich zna. I nie ma się co dziwić: trudno ignorować informację, że wśród przekazanych Rosji ludzi są klasyczni zabójcy i terroryści. Trudno o entuzjazm, jeżeli myślisz o swojej przyszłości.

Tymczasem Wyszynski o przyszłości widać myślał, skoro praktycznie do ostatniego momentu nie zgadzał się na żadne wymiany i wyrażał wolę pozostania na Ukrainie i udowodnienia swojej niewinności.

Jednak obecność Wyszynskiego wśród oswobodzonych okazała się być dla Kremla koniecznością: jego przekazanie było dopełnieniem aktu wymiany. Cemach tymczasem w tej układance był jedynym człowiekiem, którego obawiało się rosyjskie kierownictwo, a Władimir Putin właśnie tylko z jego powodu zgodził się na wymianę. Wyszyński był tu jedynie przykrywką, a pozostali jedynie brzemieniem, o którym w Rosji nie wspominano aż do zatrzymania Cemacha.

Władimir Cemach

uznawany za jednego ze świadków w holenderskim procesie sprawców zestrzelenia malezyjskiego Boeinga nad Donbasem, który ma rozpocząć się w 2020 r. W 2014 r. był dowódcą obrony przeciwlotniczej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej w Snieżnem. W czerwcu br. bojówkarz został porwany przez ukraińskich komandosów działających w głębi terytorium wroga. W czasie akcji miał zginąć jeden ukraiński żołnierz, a inny stracić nogę.

Wyszynski zdał sobie sprawę z narzuconej mu roli „wybawiciela Cemacha”, a idąc tym tropem, także roli ratującego Putina i przedstawicieli rosyjskich władz od międzynarodowego trybunału. I rzeczywiście starał się tej roli uniknąć. I co jest również pewne, tej roli nie mógł uniknąć.

Witalij Portnikow, ukraiński dziennikarz i publicysta dla belsat.eu

Inne teksty autora:

Opinia autora może nie zgadzać się ze stanowiskiem redakcji.

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Zobacz też
Komentarze