Kreml: w protestach uczestniczy mniej ludzi, niż głosuje na Putina

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że w demonstracjach dzień wcześniej w Rosji uczestniczyło „mało ludzi”, natomiast „wielu ludzi” głosuje na prezydenta Władimira Putina. Oznajmił, że demonstracje bez zezwolenia są naruszeniem prawa.

– Wielu będzie teraz mówić, że na nielegalne akcje wyszło wielu ludzi. Nie, wyszło mało ludzi, a wielu ludzi głosuje na Putina – powiedział Pieskow w programie w telewizji państwowej Rossija 1.

Zauważył, że Rosjanie w zeszłym roku poparli w ogólnokrajowym głosowaniu zaproponowane przez Putina poprawki do konstytucji. „Jeśli zestawić cyfry” głosujących i protestujących to – jego zdaniem – można zdać sobie sprawę, „jak niewielu ludzi uczestniczy w protestach”.

Nowaja Gazieta: Kiedy Moskwa się burzy, regiony zwykle pozostają obojętne i na odwrót. Ale nie tym razem

Pieskow przyznał, że protestujący „to także obywatele Rosji” i zapewnił, że szanuje wszystkie punkty widzenia. Wyraził się jednak „kategorycznie przeciwko udziałowi w akcjach sprzecznych z prawem”. Nie mogą być one ocenione inaczej niż „naruszenie prawa” – oświadczył.

Przedstawiciel Kremla powiedział, że publikacje na stronie internetowej ambasady USA na temat demonstracji były „w sposób pośredni absolutną ingerencją w sprawy wewnętrzne” Rosji. Stanowiły one „jawne poparcie naruszeń prawa, poparcie akcji odbywających się bez zezwolenia” – ocenił.

Prawie 3300 osób zatrzymanych podczas rosyjskich protestów w sobotę

Rzecznik Putina zaapelował, by widzowie materiałów śledczych ogłaszanych przez opozycjonistę Aleksieja Nawalnego „nie pozwolili robić z siebie idiotów”. Komentując materiał o luksusowej rezydencji pod Gelendżykiem, którą Nawalny nazywa „pałacem Putina”, Pieskow przekonywał, że taki obiekt „na pewno istnieje” i „jest czyjąś prywatną własnością”.

– Ale co ma z tym wspólnego prezydent? – dodał.

Przekonywał, że przypisywanie pałacu Putinowi jest „kłamstwem” i należy to oceniać w świetle ataków informacyjnych na prezydenta Rosji.

Budowniczowie lądowiska helikopterów niechcący wygadali się na temat „pałacu Putina”

Pieskow zasugerował też, że sformułowania padające w materiale Nawalnego przy opisie pałacu „są w sposób oczywisty błędami przy tłumaczeniu z angielskiego”.

– To jest pytanie: materiał wyjściowy był zapewne po angielsku? Skąd i dlaczego po angielsku? – pytał rzecznik Kremla.

Zapewnił, że władze Rosji wiedziały jeszcze przed ogłoszeniem materiału, iż „przygotowywane były tak zwane materiały demaskatorskie; pseudodemaskatorskie, i ataki informacyjne na prezydenta”.

– Ich celem, jak podsumował Pieskow, jest zdestabilizowanie sytuacji. Wyraził przekonanie, że sytuacja jest jednak stabilna.

Wcześniej w niedzielę rosyjski parlamentarzysta Andriej Klimow powiedział, że istnieją dane mówiące o tym, iż „zagraniczne służby specjalne miały związek z przeprowadzeniem odbywających się bez zezwolenia akcji”, które przebiegły w Rosji w sobotę. Klimow wymienił w tym kontekście publikacje na temat demonstracji na stronie internetowej ambasady USA w Moskwie.

„Kobiety bito bardziej niż mężczyzn”. Relacja dziennikarza zatrzymanego w Petersburgu

W protestach w obronie Nawalnego wzięły udział w ponad stu miastach Rosji tysiące ludzi. Obrońcy praw człowieka poinformowali o bezprecedensowej liczbie zatrzymanych – ponad 3 tysiącach w całym kraju.

jb/ belsat.eu wg PAP

Wiadomości