Kreml stawia wokół Rosji mur, żeby odciąć ją od światowej Sieci


Kreml chce chronić Rosjan przed złymi wpływami z Zachodu, dlatego planuje odciąć im internetowy kontakt ze światem. Źródło: delfi.ee

Rosyjski prezydent zawsze miał z Internetem problem: nie rozumie i boi się go. Dlatego postanowił go całkowicie kontrolować i za jego pomocą rządzić umysłami Rosjan.

W rosyjskiej Dumie Państwowej (parlamencie) właśnie znalazł się projekt nowej ustawy o Internecie. Zakłada ona, że w przypadku gdyby rosyjska Sieć była odcięta od światowego Internetu, będzie w stanie funkcjonować autonomicznie, tylko na terenie Rosji i warunkach światowej izolacji.

Jednym z autorów projektu ustawy jest senator Andriej Ługowoj, były oficer służb specjalnych oskarżany o współudział w otruciu w Londynie Aleksandra Litwinienki w 2006r. Ługowoj od dawna wprowadza do prawa zmiany dotyczące ograniczenia wolności mediów i kontroli Sieci. Tym razem zmiany w prawie tylko formalnie mają służyć zabezpieczeniu rosyjskiego Internetu, na wypadek, gdyby Zachód w ramach sankcji chciał odciąć Rosję. Tak przynajmniej nowa inicjatywa jest przedstawiana Rosjanom. W rzeczywistości nowe prawo umożliwi władzom totalną kontrolę nad Siecią w Rosji. I da im możliwości odcinania Rosjan od informacji i zasobów światowego Internetu.

W sieci zła

Oskarżony przez Londyn o otrucie Aleksandra Litwinenki Andriej Ługowoj pisze dziś ustawy cenzorskie. Źródło: polit.ru

Ługowoj i inni rosyjscy politycy twierdzą, że zmiany w rosyjskim Internecie to antidotum na agresję z USA. Szczególnie chodzi o amerykańską strategię bezpieczeństwa cyfrowego i oskarżania Rosji o zalewanie internetu propagandą i dezinformacją.

Odpowiedź na cyberataki: USA odprawia 35 rosyjskich dyplomatów. Rosja zamyka anglojęzyczną szkołę

Kreml twierdzi, że jest odwrotnie i to Rosjanie są narażeni na manipulacje z Zachodu. Nowy system ma wprowadzić państwową kontrolę ruchu internetowego, tj. specjalne oprogramowanie będzie w stanie zablokować wymianę danych z serwerami położonymi za granicą.

Jednocześnie ma powstać system rosyjskich domen, na których będzie mógł działać Internet w przypadku odcięcia od światowej Sieci. Podobne rozwiązania funkcjonują w różnej skali w Chinach, Turcji, czy Iranie. Tam po prostu na pewne strony nie da się wejść. Np. w Turcji zablokowana jest Wikipedia, czy popularny portal rezerwacji hoteli.

– Odcinanie Internetu i poddawanie go kontroli to proces. Trwa w Rosji od kilku lat i rzeczywistym celem jest zamknięcie przestrzeni infromacyjnej i poddanie jej takiej samej kontroli państwa, jak się to stało z telewizją – mówi Andriej Sołdatow, ekspert ds. służb specjalnych i Internetu z portalu agentura.ru.

Rosyjskie władze najpierw wzięły pod kontrolę dostawców internetu. Potem weszły przepisy nakazujące przeniesienie serwerów portali społecznościowych do Rosji, a firmy zarządzające komunikatorami internetowymi musiały przekazać FSB kody źródłowe umożliwiające kontrolę użytkowników.

Rosja: użytkownicy komunikatorów internetowych pod kontrolą

Wprawdzono szereg drakoński kar za propagowanie tzw. ekstremizmu i nieprawomyślnych treści. Najpierw dotyczyło to mediów internetowych i stron. Potem portali społecznościowych, a nawet komunikatorów internetowych. Posypały się wyroki więzienia dla młodych ludzi, którzy np. zamieścili na swoich porofilach w Facebooku, Vkontakte, czy Instagramie karykaturę polityczną, bądź religijną. Albo polubili apel organizatorów opozycyjnej manifestacji.

Śledzeniem nieprawomyślności w internecie zajmuje się głównie tzw. centrum „E” w strukturach MSW (czyli centrum ds. walki z ekstremizmem), ale również FSB. Służby mają do dyspozycji zaawansowane narzędzia. Np. stworzone przez moskiewską spółkę Medialogia oprogramowanie „Incident management”. Za jego pomocą można monitorować sieci społecznościowe i np. wyłapywać jakiekolwiek wpisy ze skargami na rosyjską rzeczywistość. Zdjęcia dziur w drogach w jakiejś miejscowości na Instagramie? System zlokalizuje miejsca, oceni (na podstawie ilości wpisów i zdjęć) skalę problemu i zaraportuje do lokalnych władz, że powinny się zająć dziurami w drodze.

Rosyjskie władze monitorują internet w poszukiwaniu niezadowolenia obywateli

Witamy w Matrixie

Przemawiając w marcu przed zebraniem federalnym Władimir Putin obiecał, że do 2024 r. cała Rosja objęta będzie dostępem do szybkiego Internetu. Będzie on nawet w najmniejszych wioskach. Putin zapomniał dodać, że tak niebezpiecznego narzędzia nie zamierza dać obywatelom tak po prostu. Musi być całkowicie kontrolowane.

– Wiemy, że młodzi ludzie wiedzą o Internecie więcej, niż my, ze starszego pokolenia. Jedni nazywają Sieć panaceum na wszystko, inni mówią, że to ściek – perorował Władimir Putin podczas forum nowych technologii w Jarosławiu tydzień temu i pouczał – Ale w warunkach zalewu potokiem informacji w Sieci, źródłem wiedzy dla młodych ludzi może być tylko człowiek z ogromnym autorytetem.

Nie ma wątpliwości o kim myśli Putin, jako o autorytecie. Z tych słów jasno wynika, że za pomocą nowych technologii zamierza umacniać swoją władzę. Zbudowanie wokół Rosji systemu zapór internetowych blokojących wybrane strony, lub filtrujących przepływające treści i identyfikujących użytkowników znacznie przybliży wizję „autonomicznego”, kremlowskiego Internetu.

– Wrowadzenie, a potem dopracowanie i uszczelnienie systemu zajmie trochę czasu, ale ostatecznie znacznie ograniczy ostatnią oazę wolności w Rosji, Sieć – mówi Andriej Sołdatow i dodaje – Nowe technologie, które rosyjskie władze pozyskują np. z Chin, służą nie aktywizacji energii społecznej, ale jej tłamszeniu.

Chińczycy pomogli rozwinąć np. systemy miejskiego monitoringu. Od przyszłego roku w Moskwie na pełną skalę zacznie działać system identyfikujący twarze i szukający odpowiednika w bazach danych policji. Podobny system działa m.in. w chińskim Shenzen. Taki monitoring już wcześniej był testowany w Rosji na opozycyjnych demonstracjach i pozwalał szybko namierzać w tłumie liderów opozycji.

Już w przyszłym roku cała Moskwa zostanie objęta systemem rozpoznawania twarzy

Teraz, planując „autonomiczny Internet”, rosyjskie władze wzorują się na chińskim „Wielkim Murze Ogniowym” („Great Firewall”), czyli zaporze pozwalającej cenzurować niepochodzące z Chin strony internetowe.

Razem z ustawą o autonomii Internetu w dumie pojawił się projekt przewidujący kary za „brak szacunku” i szkalowanie symboli narodowych i władz rosyjskich w Sieci. Ścigane i karane będzie wpisywanie w internecie krytyki władzy, czy np. umieszczenie jakiegokolwiek symbolu związanego z historią Rosji, czy nawet ZSRS w negatywnym kontekście. To doskonale pokazuje kierunek w jakim zmierzać będzie wychowywanie rosyjskich internautów.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze