Kreml odpowiada CAS: Rosja będzie bronić swoich interesów w sporcie

Władimir Putin i sportowcy przygotowujący się do I Igrzysk Europejskich. 2015 r. Zdj. kremlin.ru

Rosja będzie na wszelkie sposoby bronić swoich interesów w sporcie międzynarodowym – zapewnił rzecznik Władimira Putina, komentując decyzję Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) ws. sankcji wobec Rosji.

Decyzja CAS oznacza, że rosyjscy oficjele, w tym prezydent Władimir Putin, nie będą mogli gościć na igrzyskach olimpijskich i innych międzynarodowych imprezach sportowych.

Kreml „oczywiście odnosi się negatywnie do tej decyzji” – zaznaczył rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow.

Dodał jednak, że „najważniejsze jest, że prawo udziału w zawodach międzynarodowych mają sportowcy”. Jak ocenił, pomoże to zawodnikom z Rosji zachować formę i klasyfikację sportową.

Przedstawiciel Kremla zaznaczył, że Moskwa po decyzji CAS będzie nadal rozmawiała z międzynarodowymi organizacjami sportowymi, by bronić swoich interesów, jak i po to, by walczyć z dopingiem. Pieskow nazwał doping „głównym złem”.

– Będziemy kontynuować dialog. Będziemy nadal bronić naszych interesów wszelkimi możliwymi sposobami – zapowiedział Pieskow.

Zadeklarował też, że Rosja będzie nadal walczyć z dopingiem, gdyż jak podkreślił, Putin w swoich wystąpieniach niejednokrotnie nazywał doping „największym złem”.

Kara za systemowy doping. Rosja odsunięta na 2 lata od imprez sportowych

CAS zadecydował wczoraj, że rosyjscy sportowcy przez dwa lata nie będą mogli startować w najważniejszych wydarzeniach, jak igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata, pod flagą swojego kraju. Trybunał utrzymał tym samym sankcje nałożone wcześniej na Rosjan przez Światową Agencję Antydopingową (WADA), ale skrócił czas ich obowiązywania – z czterech do dwóch lat. Udział Rosjan w zawodach możliwy będzie jedynie pod neutralną flagą, podobnie jak było to np. podczas zimowych igrzysk w Pjongczangu w 2018 roku.

Kryzys w rosyjskim sporcie trwa od 2015 roku, a jego ostatnia odsłona dotyczyła podejrzenia o manipulacje danymi, jakie WADA otrzymała z moskiewskiego laboratorium antydopingowego. Pracujący na zlecenie WADA, kierowanej od tego roku przez Witolda Bańkę, eksperci informatyczni stwierdzili, że z tych danych usunięto setki podejrzanych wyników.

cez/belsat.eu wg PAP

Wiadomości