Kreml bada nastroje Białorusinów – tak jak na Krymie przed aneksją WIDEO PL


Włącz polskie napisy w prawym dolnym rogu okienka YouTube

Rosyjskie służby badają białoruską opinią publiczną. Podobnie działo się na Ukrainie przed wybuchem wojny. Eksperci tymczasem ostrzegają, że może być to preludium do próby wchłonięcia Białorusi.

Kreml chce wiedzieć, co Białorusini sądzą o integracji z Rosją. Podczas sondy na jednej z mińskich ulic przypadkowo zapytana kobieta opowiedziała anonimowo naszym dziennikarzom, że miesiąc temu rosyjskie centrum socjologiczne zamówiło u białoruskich agencji kilka sondaży. Jeden wśród młodzieży, drugi – większe – wśród wszystkich grup wiekowych, we wszystkich miastach i nawet w niektórych wsiach na Białorusi.

– To były jakieś prokremlowskie struktury?

– Myślę, że tak. Tak myślę.

– A w jakim calu prowadzą badania?

– Myślę, że dlatego, że planuje się połączyć nasze państwa.

Ten kremlowski plan nie jest nowy.

– Już za Jelcyna był podpisany dokument, wielkie porozumienie związkowe, – tłumaczy obserwator polityczny Alaksandr Kłaskouski. – planowano i wspólną walutę, i akt konstytucyjny. Już wszystko było rozpisane na etapy, dosłownie na kroki, w jaki sposób połknąć Białoruś. I pragnienie Moskwy nie zmieniło się.

Ukraiński ekspert: Rosja i Białoruś połączą się w ciągu dwóch lat

Czy przez ćwierćwiecze zmienili się jednak Białorusini i ich podejście do „starszego brata”?

– O ile wcześniej były pozytywne nastroje – żeby Rosja szybciej zabrała nas do siebie. Ale teraz takich nastrojów nie ma – dodaje.

A jakie są? Postanowiliśmy zadać Białorusinom to samo pytanie, jakie zadawali rosyjscy socjologowie: w jakim związku będzie Białorusi najlepiej?

– Oczywiście, w Unii Europejskiej. Bo to bogate państwa.

– I z Litwą, i z Łotwą, i z Estonią także – to nasi dobrzy sąsiedzi. I Niemcy to dobry sąsiad, i Polacy tak samo.

– Z Unią Europejską i z Rosją.

– Ukraina, bo są tacy, jak my. Język podobny, są tolerancyjni jak my. Wielu Białorusinów jedzie odpoczywać na Ukrainę, bo przyjmują ich tam jak swoich. Szczególnie, gdy mówisz po białorusku – wręcz promienieją.

Tak myślą mieszkańcy Mińska. Jak podkreślają socjolodzy, właśnie ludność wielkich miast – wykształcona i pewna swojej przyszłości – jest za Unią Europejską. Za Rosją są ci, którzy nie mogą przeżyć bez wsparcia państwa.

– Tacy ludzie popierają autorytarne władze i oczywiście sojusz z Rosją, – mówi socjologi i politolog Siarhiej Nikaluk. – Oni dobrze rozumieją, że nie mają środków, by żyć po europejsku.

Poziom życia, a razem z nim nastroje społeczne zmieniają się. Dlatego rosyjscy specjaliści monitorują je regularnie. Rosja prowadziła podobne badania w na terytorium Ukrainy przed aneksją ukraińskiego Krymu.

– Jeśli mowa o hybrydowej wojnie rosyjsko-ukraińskiej, która rozpoczęła się w 2014 roku, to przez kilka lat przed jej wybuchem, do początku swojej agresji, zbierali oni informacje statystyczne – mówi ekspert ds. obronności Dzianis Iwaszyn. – Działały też centra na Ukrainie, które wykorzystywały informacje zaogniać sytuację bezpośrednio na wschodnie Ukrainy.

Łukaszenka do 2025 roku? Rosyjskie spojrzenie na przyszłość Białorusi

Czy możliwa jest realizacja takiego scenariusza na Białorusi? Nie wiemy, czy w kwestionariuszu rosyjskich służb było pytanie, które zadaliśmy mieszkańcom Mińska: czy ważne jest, by Białoruś była niepodległa?

– Chcę, byśmy byli republiką. Niezależną od nikogo tak politycznie, jak i ekonomicznie. Bo jestem Białorusinką i nie chcę by doszło do zlania się w jedno (państw – Belsat.eu) i byśmy żyli w guberni jakiegoś innego państwa.

– Jesteśmy oddzielnym państwem, ale możemy się z wszystkimi przyjaźnić.

– Można być dobrymi sąsiadami. Ale po co żyć według czyichś rozporządzeń?

– Być w związku to jedno. Ale być częścią innego państwa na jego warunkach – na to się nie zgadzam – podkreślają uczestnicy ulicznej sondy.

Dla Białorusi byłoby dobrze, gdyby rosyjscy socjolodzy usłyszeli jak najwięcej takich opinii. Ale doświadczeni moskiewscy eksperci umieją zadawać inne potrzebne im pytania i wyciągać potrzebne im wnioski.

Wolha Starascina, pj/belsat.eu

Zdjęcie: Alexei Druzhinin Russian Presidential Press and Information Office / TASS / FORUM

Zobacz też
Komentarze