Koparki, myśliwce i OMON – start kontrofensywy Łukaszenki

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Odwoływane wiece, coraz mocniejsze groźby i manewry wojska. Czy to już koniec krótkiego lata wolności i wstęp do operacji „kontrrewolucja”?

Jeszcze do wczorajszego orędzia Alaksandra Łukaszenki wydawało się, że władza nadzwyczajnie spokojnie zachowuje się w kampanii wyborczej. Po atakach na zbierających podpisy aktywistów i Białorusinów stojących w kolejkach w maju i czerwcu nastały tygodnie względnego spokoju. Swiatłana Cichanouskaja mogła organizować wiece, na które przychodziły tysiące zwolenników zmiany.

Władze najwyraźniej zorientowały się w końcu, że tak duża liczba ludzi na wiecach i to nawet w małych miejscowościach, utrudni ogłoszenie wielkiego triumfu Łukaszenki i pokaże Białorusinom, że trudno traktować wyniki wyborów, jako wiarygodne. Dlatego wczoraj przystąpiły do kontrofensywy i postanowiły zakończyć krótkotrwały festiwal wolności.

Orędzie prezydenta Białorusi: straszenie latami ‘90, opozycją i „rzezią w centrum Mińska”

Koparki na wiec

We wtorek, w ostatniej chwili odwołano wiec Cichanouskiej w Słucku. Zatrzymano 15 osób, które przyszły na spotkanie. Odwołano również wiec w Salihorsku. W obu przypadkach milicja i OMON nie zachowywały się już tak jak w ostatnich tygodniach. Nie stały z boku, jedynie uważnie przyglądając się zebraniu, tylko urządziły łapankę na uczestników. Czyli zachowały się jak zwykle przed krótkim okresem poluzowania.

Jako pretekst do zakazu wczorajszych wieców posłużyły wymyślone naprędce prace budowlane. Na miejsce planowanego spotkania przed stadionem „Budowlaniec” w Salihorsku przyjechały koparki i zaczęły ryć ziemię. Wiece odwołali więc sami organizatorzy, ale mieszkańcy i tak przyszli.

Odwołano wiece opozycji w Słucku i Salihorsku. Milicja zatrzymała zgromadzonych WIDEO

Jutrzejszy, zaplanowany już wiec Cichanouskiej w Mińsku, w Parku Przyjaźni Narodów również jest blokowany w podobny sposób. Władze wymyśliły bowiem, w tym samym miejscu, festyn z okazji dnia wojsk kolejowych (faktycznie na Białorusi nie ma wojsk kolejowych, tylko transportowe).

Utrudnień na ostatniej prostej kampanii jest więcej. Wczoraj białoruskie siły powietrzne i obrona przeciwlotnicza rozpoczęły ćwiczenia. Oficjalnie będą to ćwiczenia pod kątem walki z „dywersantami”. Pokazując myśliwce Mig-29, Su-30 i szturmowce Su-25 władza postara się jeszcze mocniej nastraszyć Białorusinów, że nieokreślone zagrożenie jest poważne. A poza tym lotnictwo będzie trenować starty i lądowania z tzw. drogowych odcinków lotniczych na trasie M1 Brześć-Mińsk. Co spowoduje w najbliższych dniach znaczne utrudnienia komunikacyjne między stolicą, a zachodnią częścią kraju.

Białoruskie wojsko ćwiczy obronę przed dywersantami. Tuż przed wyborami

Kontrrewolucja?

Władze sięgają więc po ulubioną metodę blokowania spotkań , wieców i aktywności jej przeciwników, poprzez niespodziewaną organizację w tym samym miejscu innych imprez, albo koniecznych prac budowlanych. Metodę tę stosowano już wiele razy, np. na mińskim Placu Październikowym. Tego samego sposobu chciał użyć w 2013 r. Wiktor Janukowycz stawiając na Placu Niepodległości (Majdanie) ogromną choinkę, by zablokować protesty. Choinka stanęła już w listopadzie, a po zdobyciu placu przez manifestantów stała się jednym z symboli rewolucji. Białoruskie władze robią wszystko, by do rewolucji nie dopuścić.

Alaksandr Łukaszenka wprost teraz straszy powrotem do lat 90., które większości Białorusinów kojarzą się z biedą, chaosem i bandytyzmem. W ustach prezydenta to dość ograna retoryka. Latami 90., w których przecież rządzi przez większą część dekady, straszy od lat za każdym razem, kiedy jest w desperacji. Zdaniem prezydenta złe czasy wrócą, kiedy jego zabraknie. Tylko on jest gwarantem stabilizacji – taki był przekaz wczorajszego orędzia.

Łukaszenka straszył destrukcją państwa, kpił z „dziewczynek”, jak określił Swiatłanę Cichanouską i jej towarzyszki. Jednocześnie duża część orędzia była właściwie polemiką z Cichanouską. Tylko, że Łukaszenka nie przyznał, że odpowiada na zarzuty swojej konkurentki. Groził za to, że po lasach ukrywają się kolejni dywersanci-najemnicy.

Łukaszenka o rosyjskich najemnikach: Będziemy biegać po lasach i ich łapać!

Orędzie było sygnałem dla nomenklatury i sił bezpieczeństwa, że czas rozpocząć kontrofensywę, a posługując się retoryką Łukaszenki, „kontrrewolucję”. Później Andrej Raukou, sekretarz Rady Bezpieczeństwa na swoim Facebooku napisał, że na Białorusi odbywa się próba „kolorowej rewolucji”. Posługiwał się przy tym badaniami naukowymi uniwersytetu z Mińska. Zarówno nomenklatura, jak i struktury bezpieczeństwa zrozumiały przekaz prezydenta i jego najbliższych zauszników. Mają wolną rękę, by za wszelką cenę nie dopuścić do masowych wieców poparcia dla kandydatki opozycji. Ich zadanie to zapewnienie przetrwania władzy Łukaszenki, a potem zdławienie, zarządzaną z zewnątrz, próbę przewrotu.

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Białorusi zdemaskował „kolorowe rewolucje”. Od razu… sześć

W tym celu do działań zaprzęgnięte będą wszystkie koparki i dźwigi Białorusi, milicja i wojsko, a białoruskie miasta (zwłaszcza Mińsk) czeka wysyp niezapowiedzianych koncertów z okazji najbardziej absurdalnych rocznic. Łukaszenka już wszedł w logikę „choinki” Janukowycza. W 2013 r. po ustawieniu choinki (nazwanej potem „krwawą choinką”) doszło do pierwszych ataków milicji na protestujących, a potem rozpoczęła się rewolucja. Łukaszenka najwyraźniej nie odrobił ukraińskiej lekcji i uważa, że stare metody są najlepsze.

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów