Konflikt w Górskim Karabachu: Alijew zapowiada kontynuowanie działań zbrojnych

Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew. Zdj. president.az

Azerbejdżan będzie prowadził działania zbrojne w Górskim Karabachu dopóty, dopóki będą tam obecne wojska armeńskie – zapowiedział dziś prezydent Ilham Alijew. Walki toczą się teraz głównie w mieście Terter, gdzie zniszczona została już infrastruktura cywilna.

– Mamy tylko jeden warunek – całkowite, bezwarunkowe i niezwłoczne wycofanie się sił zbrojnych Armenii z naszego kraju. Jeśli rząd Armenii zaakceptuje ten warunek, walki zostaną przerwane, krew przestanie się przelewać – oświadczył Alijew podczas wizyty u rannych żołnierzy w szpitalu. – Chcemy przywrócić naszą integralność terytorialną, robimy to i będziemy to robić.

Wcześniej w środę azerskie źródła dyplomatyczne zaprezentowały podobne stanowisko. Przedstawiciel Azerbejdżanu w OBWE poinformował utworzoną w ramach tej organizacji mediacyjną Grupę Mińską (Rosja, USA, Francja), że Baku jest zdeterminowane, by walczyć.

Ilham Allijew odwiedził azerbejdżańskich żołnierzy rannych w starciach z Ormianami. Zdj. president.az

– Dopóki nie zobaczymy wyraźnie, jak wojska armeńskie opuszczają terytorium Azerbejdżanu, będziemy kontynuować naszą legalną operację wojskową – powiedział azerski dyplomata.

Dodał, że tylko bezwarunkowe wycofanie się Armenii spowoduje, że „obecne pokolenie Ormian uniknie ogromnych ofiar śmiertelnych”.

Alijew podziękował dziś prezydentowi Turcji Tayyipowi Recepowi Erdoganowi za jego wsparcie w konflikcie. Dodał, że swoje poparcie dla Baku wyraziły także Pakistan i Afganistan, ale jego kraj na razie nie potrzebuje pomocy z zewnątrz.

Kto może zatrzymać wojnę o Górski Karabach?

Z kolei służba prasowa rządu Armenii poinformowała, że premier tego kraju Nikol Paszynian rozmawiał telefonicznie o sytuacji w Górskich Karabachu z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim.

– Prezydent Iranu wyraził zaniepokojenie napięciem między dwoma sąsiadującymi ze sobą krajami i kontynuacją działań zbrojnych – oświadczył Erywań.

W komunikacie zaznaczono też, iż obaj przywódcy rozmawiali o udziale Turcji w konflikcie, mimo iż Baku konsekwentnie zaprzecza, jakoby tureckie wojska były zaangażowane w konflikt. Mimo to w Armenia oficjalnie podtrzymała dziś swoje stanowisko, zgodnie z którym tureccy wojskowi używali w spornym rejonie myśliwców F-16 i dronów. MSZ w Erywaniu ponownie zażądało „natychmiastowego wycofania tureckich sił zbrojnych, w tym sił powietrznych, ze strefy konfliktu”.

W odpowiedzi minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu oświadczył, że jeśli Azerbejdżan zwróci się o pomoc, Ankara jej udzieli.

– Przekazaliśmy rządowi w Baku, że jeśli Azerbejdżan chce rozwiązać ten problem sam, będziemy go wspierać. Natomiast jeśli zwróci się o pomoc, zrobimy to, co konieczne. Widzimy, że obecnie Azerbejdżan radzi sobie wystarczająco dobrze – powiedział Cavusoglu agencji informacyjnej Anadolu.

Wcześniej w środę doradca prezydenta Azerbejdżanu Hikman Hadżijew oświadczył, że dwa armeńskie samoloty bojowe Su-25 rozbiły się we wtorek o górę. Oskarżył przy tym władze Armenii o kłamstwo, jakoby jeden z tych samolotów został zestrzelony przez siły tureckie.

Armenia oskarża Turcję o zestrzelenie samolotu. Ankara zaprzecza

Środa jest czwartym dniem zbrojnego konfliktu w Górskim Karabachu, kontrolowaną przez Ormian separatystyczną enklawę w Azerbejdżanie. Agencja AP pisze o ciężkich walkach w mieście Terter, gdzie siły armeńskie „zniszczyły infrastrukturę cywilną i zraniły wiele cywilnych osób”. Z kolei Erywań podał, że wojska Azerbejdżanu ostrzeliwują pozycje armeńskie na północy spornego regionu. Rząd Armenii zakomunikował również, że w mieście Martakert, w wyniku ataku wojsk Azerbejdżanu, zginęło trzech armeńskich cywilów.

Wojna propagandowa Armenii i Azerbejdżanu z rosyjskim akompaniamentem

cez/belsat.eu wg PAP

Wiadomości