„Kładli je nieboszczykowi do trumny”. Dlaczego katolicy na Białorusi święcą dziś wianki?

Zdjęcie: Wasil Małczanau/Biełsat

Zgodnie z kalendarzem świat kościelnych dziś obchodzony jest koniec oktawy Bożego Ciała. Ósmego dnia po święcie wierni niosą do świątyń wianki z ziół lub bukiety polnych kwiatów.

Dziś można już tylko zgadywać, dlaczego w Kościele katolickim powstał i zachował się zwyczaj święcenia ziół. Dziś w każdym kościele na Białorusi można spotkać wiernych z wiankami i wiązankami.

Święcenie wianków i ziół w Grodnie. Zdjęcie: Wasil Małczanau/Biełsat

Co oznacza ten rytuał? Możliwe, że przodkowie dzisiejszych Białorusinów przyjęli zwyczaj wiązania wianków z obchodów Nocy Kupały (biał. Kupalle). Podczas przesilenia letniego rośliny są w pełnym rozkwicie, na polach dojrzewa żyto, a kwiaty i zioła wypełnia osobliwa moc ziemi. Okres ten do dziś uważa się na najlepszy dla zbioru roślin leczniczych.

– Kiedyś ten dzień nazywano „dziewiatnikiem”, bo mija wtedy dziewiąty tydzień po Wielkanocy. Dlatego pleciemy dziewięć wianuszków. Ja mam tu miętę, dziurawiec, piołun, serdecznik, koniczyna, rumianek i inne zioła. U mnie w domu te wianki trzymano na parapecie, by obronić chatę od piorunów i nieszczęść – opowiada pani Hanna.

Kobieta przyniosła pod grodzieńską Farę kilka wianuszków na sprzedaż. Okazało się, że usługi zielarek wciąż są potrzebne.

Kobiety sprzedają wianki i zioła przed kościołem Farnym w Grodnie. Zdjęcie: Wasil Małczanau/Biełsat

– Wcześniej zioła rosły dosłownie wszędzie, a teraz wszystkie trawniki w mieście są wykoszone. Nie wszyscy wiedzą, gdzie zbierać zioła na wianki, dlatego przynoszą zwykłe kwiatki, albo kupują gotowe. Wcześniej nikt nie sprzedawał wianków, bo wszyscy robili je sami. Ale teraz emerytury mamy żebracze, więc handlujemy ziołami za parę kopiejek – tłumaczy pani Hanna.

„W naparze ze święconych wianków kąpano dzieci”

Kobiety sprzedają wianki i zioła przed kościołem Farnym w Grodnie. Zdjęcie: Wasyl Małczanau/Biełsat

Pani Czesława, która także przyszła pod kościół handlować wiankami, tłumaczy, że poświęcone wiaty wykorzystywano w domu na wiele sposobów.

– Pamiętam, że z tych kwiatów mama robiła napar i myła nimi malutkie dzieci, by były spokojne i zdrowe. Niektórzy przypalali je i modlili się, by dzieci się nie bały. Te wianki kładło się też do trumny, nieboszczykowi pod poduszkę – opowiada pani Czesława.

Święcenie wianków i ziół w Grodnie. Zdjęcie: Wasil Małczanau/Biełsat

To ciekawe, że w białoruskiej kulturze wianek od dawna posiada znaczenie magiczne. Noszenie wianka przez młodą dziewczynę oznacza, że jest już wystarczająco dojrzała, by wyjść za mąż. Za pomocą wianków puszczanych na wodę w Noc Kupały wróżono. Wianki z ziół zakładano na główki zmarłych dzieci, panien i kawalerów.

Co więcej, nawet samo plecenie wianka było czynnością magiczną.

Łącząc kwiaty, Białorusini wymawiali zaklęcie: „Wijemy wianeczki, wijemy zielone, na żyto gęste, na jęczmień kłosisty, na owiec rosisty”.

„Pan Tadzio” z Zaniewicz: znachor, który chciał być księdzem

Paulina Walisz, pj/belsat.eu

Zobacz też

Wiadomości