Kijów: Polska pomogła organizacjom rodzin jeńców i zaginionych w Donbasie

Sprzęt informatyczny zakupiony z funduszu Ambasady RP w Kijowie otrzymały w piątek organizacje rodzin jeńców i zaginionych w związku z konfliktem na wschodzie Ukrainy. W więzieniach separatystów wciąż przebywa około 150 jeńców-obywateli Ukrainy – przekazał PAP jej rzecznik Mateusz Natkowski.

– W wyniku agresji Rosji na Ukrainę wolność straciło kilka tysięcy osób, o zabitych nie wspominając. Około 150 obywateli Ukrainy jest wciąż więzionych, a do opinii publicznej stale dochodzą informacje o nowych przypadkach pozbawienia wolności ukraińskich wojskowych oraz ludności cywilnej – podkreślił Mateusz Natkowski.

Jak dodał, rodziny więzionych są często pozbawione wsparcia, a ich prawo do kontaktu z bliskimi i do opieki prawnej jest łamane przez wspieranych przez Rosję separatystów.

Rodziny jeńców i zaginionych zrzeszyły się i za własne środki działają na rzecz ich uwolnienia. W piątek organizacjom przekazano sprzęt informatyczny wart 12 tys. euro. Wyposażenie ma wspomóc ich w czasie pandemii Covid-19, która sprawiła, że wiele działań przeniosło się do strefy online.

Wykonawcami projektu było katowickie Stowarzyszenie Pokolenie i Zjednoczenie Rodzin Osób Zaginionych „Nadzieja”, założone przez matki żołnierzy, którzy zaginęli w trakcie działań bojowych w Donbasie. Ze względów bezpieczeństwa epidemicznego, przekazanie sprzętu informatycznego odbyło się poza ambasadą – w restauracji prowadzonej przez Tatarów Krymskich.

Szefowa tej organizacji Jadwiga Łozińska, Polka z Dniepra, opowiedziała PAP historię swojego syna Andrija. Mężczyzna zaginął w 2014 r. podczas bitwy o Iłowajsk. Miał wtedy 22 lata. Kobieta zaznaczyła, że po tym, gdy jej syn trafił do niewoli, jeździła do Donbasu i próbowała go odnaleźć.

– Jeździłam tam, zbierałam informacje, znalazłam ludzi, z którymi mój syn był w niewoli. Ich uwolnili, a mój syn tam został. Wywieźli go w nieznanym kierunku – opowiedziała Łozińska. – Po tym, jak zaginął, zadzwonił do mnie i powiedział, że jest w niewoli – dodała. Według niepotwierdzonych informacji – dodała – Andrij jest przewożony z miejsca na miejsce.

Separatyści od pięciu lat więżą żołnierza z polskimi korzeniami

– W związku z tym, że państwo się nami nie przejęło, same szukamy swoich żołnierzy – stwierdziła. – Nie zwracają uwagi na zebrane przeze mnie dowody. Nawet przeprowadzono ekshumację, a w rzeczywistości były to szczątki kilku osób – oznajmiła. – Najgorsze jest to, że cały czas chcą uznać go za martwego.

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości