„Jest jak parowóz, nie da się jej zatrzymać”. Capkała opisuje Kalesnikawą

Maryja Kalesnikawa w drodze na przesłuchanie w Komitecie Śledczym. Obecnie, po próbie deportowania jej z kraju, jest przetrzymywana w areszcie. Mińsk, 27 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Tania Kapitanawa/belsat.eu

Wspólnie występowały na mitingach, które gromadziły dziesiątki tysięcy ludzi. Wieranika Capkała opisała PAP aresztowaną Maryję Kalesnikawą, która współpracowała z nią i Swiatłaną Cichanouską podczas kampanii wyborczej.

– Ma niesamowitą energię i determinację, ciągle gdzieś biegnie i ma nowe pomysły – dodaje.

Maryja Kalesnikawa – która kierowała sztabem niedoszłego kandydata w wyborach prezydenckich Wiktara Babaryki, a następnie wspierała Swiatłanę Cichanouską – została aresztowana na Białorusi. Władze twierdzą, że jako członkini prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej dążyła do „przejęcia władzy”. Obrońcy praw człowieka na Białorusi uważają sprawę za sfingowaną i uznali ją za więźnia sumienia.

Na Białorusi już niemal 60 więźniów politycznych. Wśród nich Kalesnikawa, Znak i Salej

Białoruskie służby próbowały wyrzucić ją z kraju, wywożąc na granicę, jednak Kalesnikawa – jak twierdzą jej współpracownicy – podarła paszport i przez okno wydostała się z samochodu. Od razu została zatrzymana.

– To jest cała Masza! – tak pomyślałam, gdy ta informacja się potwierdziła. Zdecydowana, odważna, silna. Ona właśnie taka jest – mówi Wieranika Capkała.

Maryja Kalesniawa przed Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej podczas Marszu Nowej Białorusi. Mińsk, 23 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz / vot-tak.tv / belsat.eu

Jej zdaniem Kalesnikawa jest bohaterką, ponieważ „zrobiła wszystko, żeby nie dać się wyrzucić z kraju, wiedząc, że wrócić może tylko do więzienia”.

– Ona od samego początku mówiła, że nie wyjedzie z Białorusi, bo wielu jej przyjaciół poszło za nią do sztabu Wiktara Babaryki. Wielu z tego powodu ucierpiało, trafiło do aresztu. Przede wszystkim nie chciała wyjechać, ponieważ do więzienia trafił Wiktar Babaryka – wspomina rozmówczyni PAP.

Maryja Kalesnikawa przemawiała przed kordonem milicji, gdy wielotysięczna kolumna demonstrantów przyszła pod pałac prezydencki w urodziny Alaksandra Łukaszenki. Mińsk, 30 sierpnia 2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz / vot-tak.tv / belsat.eu

Jak mówi, od początku zdawały sobie sprawę, że „na Białorusi nie możesz być na wolności, jeśli jesteś w stanie pociągnąć za sobą ludzi”.

– Alaksandr Łukaszenka robi wszystko, żeby izolować liderów. Wsadza ich do aresztu, robi im sprawy karne, a od tego roku ma innowację – siłą wywozi na granicę i wyrzuca z kraju – ocenia.

Wieranika Capkała i Maryja Kalesnikawa połączyły siły ze Swiatłaną Cichanouską w połowie lipca, gdy stało się jasne, że do wyborów nie zostali dopuszczeni ani mąż Cichanouskiej, Siarhiej, ani Waler Capkała, ani siedzący w areszcie Babaryka. Wtedy powstało żeńskie trio, które zaskoczyło całą Białoruś, a najbardziej chyba Łukaszenkę.

Na wiece tłumaczki i gospodyni domowej zaczęły przychodzić najpierw tysiące, a następnie dziesiątki tysięcy ludzi i szybko stało się jasne, że kalkulacje władz się nie spełniły i Cichanouska wyrasta na poważną rywalkę.

Wieronika Capkała, Swiatłana Cichanouskaja i Maryja Kalesnikawa podczas wiecu przedwyborczego

– Wszystkie trzy jesteśmy bardzo różne – pod względem charakteru, temperamentu, doświadczenia życiowego, ale czułyśmy się sobie bliskie jak siostry – trojaczki – mówi Capkała.

Jak twierdzi, czuły wtedy, że swoimi działaniami przybliżają przemiany na Białorusi.

– Kilka dni temu oglądałam nasze zdjęcia z tego okresu i płakałam, bo uświadomiłam sobie, że był to piękny okres w moim życiu – dodaje. – Zadzwoniłam do Maszy i mówię: mam tyle twoich zdjęć, już wiem, co będę ci dawać na urodziny – mówi Capkała.

„Masza jest bardzo silna. Wszystkie jesteśmy, bo ten czas wspólnej pracy to było wielkie wyzwanie w sensie fizycznym i emocjonalnym. Cały dzień w samochodzie, po trzy mitingi dziennie, niesamowita energia tysięcy ludzi, którzy jednocześnie na ciebie patrzą” – opowiada.

Capkała i Cichanouskaja spotkały się w środę na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie przemawiała Swiatłana. Warszawa, 9 września 2020 r. Zdjęcie: Julia Szabłouskaja/belsat.eu

– Bardzo mi brakuje ich obu, brakuje mi Białorusi, chciałabym być w domu, razem z innymi Białorusinami – mówi Capkała.

Ze względu na obawy o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny, opozycjonistka wyjechała z Białorusi jeszcze przed wyborami 9 sierpnia. Najpierw udała się do Moskwy, a obecnie przebywa w Polsce. Jej mąż jest przez białoruskie i rosyjskie służby poszukiwany listem gończym.

– Ja i Waler będziemy walczyć o nią i o wszystkich więźniów politycznych. Ja osobiście zamierzam o nią walczyć – mówi o Kalesnikawej.

Kalesnikawa jest podejrzana o „wezwania do przejęcia władzy” w ramach postępowania, które Komitet Śledczy wszczął wobec Rady Koordynacyjnej. Za przestępstwa z artykułu 361.3 kk Białorusi (mówiącego m.in. o publicznych wezwaniach do przejęcia władzy lub działań na szkodę bezpieczeństwa państwa z wykorzystaniem mediów i internetu) grozi kara pozbawienia wolności od dwóch do pięciu lat.

Przez swojego adwokata Kalesnikawa poinformowała, że funkcjonariusze KGB grozili jej śmiercią. Twierdzi, że zna ich nazwiska i stopnie. Wysłała też do Komitetu Śledczego zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez agentów służb specjalnych.

Kalesnikawa żąda sprawy karnej wobec funkcjonariuszy grożących jej śmiercią

pj/belsat.eu wg PAP

Wiadomości