Jakucki szaman znów ruszył w drogę, by wygnać Putina


"Szaman-wojownik", jak o sobie mówi Aleksandr Gabyszew. Zdj. ykt.ru

Aleksandr Gabyszew, choć z ostatniej pieszej wędrówki został odwieziony siłą do domu, nie poddaje i znów ruszył na Moskwę. Chce przed Kremlem dokonać obrzędu wygnania złego ducha, który jego zdaniem rządzi krajem.

Jak informuje rosyjska Nowaja Gazieta, jakucki szaman ruszył w drogę w towarzystwie dwóch ludzi i czterech psów. Ma niełatwe zadanie, bo w Jakucji temperatura spada poniżej -40 stopni. Do tego, jak informuje Aleksiej Priannikow prawnik z opiekującej się szamanem organizacji „Prawozaszczitnaja otkrytka”, podobnie jak poprzednim razem obawia się on prowokacyjnych działań ze strony rosyjskich służb.

Rosja: uprowadzono szamana, który chciał wypędzić z Moskwy Putina

Poprzednia wyprawa jakuckiego duchownego skończyła się 19 września na granicy obwodu irkuckiego interwencją policji. Oddział specjalny policji porwał Gabyszewa z jego obozowiska i odwiózł z powrotem do Jakucka, gdzie trafił do szpitala psychiatrycznego. Stało się tak przejściu przez niego ponad 3 tys. kilometrów i prawie półrocznej wędrówce, do której przyłączyła się grupka jego zwolenników. Naprędce przeprowadzona ekspertyza lekarska próbowała udowodnić, że szaman jest niepoczytalny. Jednak niezależne badanie zaprzeczyło jej wnioskom. Gabyszew, próby skierowania go na przymusowe leczenie psychiatryczne przez FSB nazwał wtedy „powrotem do medycyny karnej późnego ZSRR”. W tych czasach powszechną praktyką było wysyłanie dysydentów „psychuszek” z diagnozą np. „schizofrenii bezobjawowej”.

Szaman chciał wypędzić Putina. Uznano go za niepoczytalnego

Szamamowi przyznano wtedy status podejrzanego o działalność ekstremistyczną i zakazano opuszczania Jakucka. Nie przedstawiono mu jednak oskarżenia w ciągu przewidzianych prawem czasie 10 dni i sankcja została automatycznie skasowana.

Aresztowanie we wrześniu kilku towarzyszy podróży Gabyszewa doprowadziło też do kilkudniowych demonstracji w stolicy Buriacji Ułan-Ude, która znajdowała się na trasie marszu szamana. Protest się szybko upolitycznił, demonstrujący zaczęli domagać się anulowania ich zdaniem sfałszowanych wyborów lokalnych. Wcześniej w znajdującej się w Kraju Zabajkalskim Czycie, Jakuta entuzjastycznie witał tysiącosobowy tłum. Jego filmiki i relacje z podróży zaczęły nabierać ogromnej popularności.

Bunt w stolicy Buriacji. Poszło o szamana, który chce wypędzić demona-Putina WIDEO

51-letni Gabyszew ma dyplom wydziału historii uniwersytetu w Jakucku, ale nigdy nie pracował w wyuczonym zawodzie. Był m.in. spawaczem i dozorcą, a po śmierci żony w ogóle zaszył się w lesie. Od cywilizacji uciekł za namową matki, bo jak szczerze przyznaje, w innym razie odesłano by go do psychiatryka. W swojej samotni zbudował kapliczkę i medytował tam przez trzy lata.

Kiedy wyszedł z lasu, ogłosił się „szamanem-wojownikiem” i zaczął szykować się do drogi. Wyruszył 6 marca. Bez strachu opowiadał, że jego celem jest Moskwa, z której zamierza wygnać demona. Jak zapowiadał, w 2021 roku zamierza na Placu Czerwonym dokonać obrzędu wypędzenia prezydenta Władimira Putina. To właśnie jego uważa za reprezentanta „ciemnych sił”. Duchowny twierdzi, że wizytom Putina w regionach Rosji towarzyszą katastrofy żywiołowe. W ten sposób przyroda ma się oczyszczać od obecności „demona”.

 

 

jb/belsat.eu wg novayagazeta.ru rbc.ru

Zobacz też
Komentarze