Jak Władimir Putin rozegra kryzys azowski?


Papierowe okręciki rozkładane pod ambasadą Rosji w Kijowie symbolizują rosyjski atak w Cieśninie Kerczeńskiej. Żródło:politeka.net

Kreml będzie eskalował napięcie i groził Kijowowi. Moskwa sugeruje, że stan wojenny ograniczy prawa rosyjskojęzycznej ludności wschodu Ukrainy.

Najpierw rosyjskie media podjęły narrację, że Petro Poroszenko sprowokował Rosję dwoma kutrami i holownikiem w Cieśninie Kerczeńskiej. Zrobił to, bo chciał przesunąć wybory. Wczoraj głos zabrał w tej sprawie premier Dmitrij Miedwiediew. Zatroskany o stan ukraińskiej demokracji przyznał, że Poroszenko nie ma szans w wyborach i dlatego odgrzewa konflikt z Rosją.

To nie są dobre wieści dla Ukraińców. Celowanie w ukraińskie wybory i rozpracowywanie rzekomych politycznych motywów kijowskiej władzy w sprawie incydentu na morzu oznacza, że Moskwa ma plan eskalacji konfliktu. Po to, by wpływać na wybory nad Dnieprem. A może nawet odgrzać swój dawny plan podzielenia Ukrainy.

Putin liczył na więcej

Dziś w sprawie kryzysu w Cieśninie Kerczeńskiej po raz pierwszy głos zabrał Władimir Putin. I w zasadzie powtórzył tezy, którymi od trzech dni bombarduje rosyjska telewizja i to, co mówił wcześniej Miedwiediew.

– Co się tyczy incydentu na Morzy Czarnym, to jest to bez wątpliwości prowokacja, którą zorganizowała władza (ukraińska przyp. red.) i prezydent w przededniu wyborów prezydenckich na Ukrainie – powiedział Putin i dodał – Zaostrzają sytuację i tworzą nieokreślone przeszkody dla konkurentów (prezydenta przyp.red.), głównie tych z opozycji.

Ta wypowiedź wiele mówi i wyznacza kierunek, jakim pójdą rosyjskie działania. Moskwa przyjęła narrację, że incydent sprowokowali Ukraińcy, żeby prezydent Poroszenko miał argumenty, by przełożyć wybory prezydenckie, zaplanowane na 31 marca przyszłego roku. Tylko, że ostatecznie władza w Kijowie przyjęła dość łagodną wersję stanu wojennego. Wprowadzony na 30 dni i to w dziesięciu wschodnich i południowych obwodach, w żaden sposób nie wyklucza wyborów w konstytucyjnym terminie.

Miesiąc stanu wojennego, wybory i ograniczenie praw obywatelskich. Druga wersja dekretu Poroszenki

W ten sposób Poroszenko wytrącił Rosji argument, którym Moskwa zamierzała atakować go na arenie międzynarodowej. Putin liczył, że sprowokowany Poroszenko odwoła wybory. Kreml nie może już zarzucać kijowskiej władzy, że odchodzi od demokracji i wprowadza dyktaturę. To nie znaczy, że Rosja zaprzestanie rozgrywania sytuacji wewnętrznej na Ukrainie i wprowadzonego stanu wojennego. Przeciwnie, w dzisiejszych słowach Władimira Putina o tym, że Ukraińcy i Rosjanie to bratnie narody, tkwi groźna pułapka.

Noworosja 2.0

Wiosną 2014 r. wschodnią i południową Ukrainę ogarnęły serie powstań. Prowokowane były przez agentów rosyjskich służb specjalnych z udziałem przechodzących na ich stronę funkcjonariuszy lokalnych, ukraińskich struktur siłowych, a także aktywistów radykalnych, prorosyjskich organizacji i zwykłych najemników.

Celem było przejęcie władzy przez tzw. separatystów w ciągnącym się od Charkowa na północy po Odessę na południu pasie ukraińskich regionów, w których przeważa ludność rosyjskojęzyczna – mocno osadzona w rosyjskiej kulturze i tęskniąca za ZSRS. Była też przygotowana symbolika tzw. Noworosji. Nazwa, wywodząca się z dawnej, carskiej terminologii, była w powszechnym użyciu.

Projekt „Noworosja” od 2014 r. żył w uśpieniu, ale może wrócić, jako środek nacisku Putina na Ukrainę. Źródło: gazeta.ru

Państwu ukraińskiemu i aktywistom udało się, ogromnym kosztem powstrzymać powstanie wiosną i latem 2014 r. Projekt oderwania od Ukrainy tzw. Noworosji skończył się na utworzeniu dwóch marionetkowych tzw. republik ludowych w Doniecku i Ługańsku. Od tego czasu „projekt Noworosja” żył w mediach, straszyła nim rosyjska propaganda, ale w rzeczywistości Rosjanie stracili możliwości odgrzania go.

Ukraińskie służby dość dobrze zinfiltrowały prorosyjskie środowiska na wschodzie i południu kraju. I co jest szczególnie ważne, przez ostatnie pięć lat na rosyjskojęzycznym wschodzie i południu odradza się ukraiński patriotyzm. Tysiące młodych ludzi z tych regionów przeszło przez armię i służbę na froncie na Donbasie. Rosja przestała być dla nich przyjaznym patronem, a jest wrogiem, który ich zabijał.

Rosja rozmieszcza na Krymie czwarty już dywizjon z systemem przeciwlotniczym S-400. Źródło: livejournal

Dziś separatystyczne, prorosyjskie powstanie pod sztandarami Noworosji byłoby bardzo trudne. Dlatego Moskwa będzie grać tym projektem wirtualnie. Sugerować, że władza w Kijowie dyskryminuje południe i wschód kraju. Może wykorzystać projekt po wyborach w marcu i np. uznać, że w Noworosji nie były one reprezentatywne. Ta eskalacja napięcia i nieustanne sugerowanie, że lada dzień dojdzie do wielkiej inwazji z Rosji na ziemie Noworosji odciśnie piętno na ukraińskiej kampanii wyborczej.

Rosja przewozi na Krym rakiety przeciwokrętowe i przeciwlotnicze WIDEO

Rosja już wysłała na Krym systemy przeciwlotnicze S-400 i zapowiada kolejne wzmocnienia swoich sił przy granicy z Ukrainą. Dziś pojawiły się informacje o przelocie amerykańskiego samolotu ZOP P-8A Posejdon w pobliżu Krymu. Rosja zapowiada reakcję. I tak napięcie będzie utrzymywane, a nawet potęgowane. Z jednej strony atmosfera zagrożenia wzmocni Poroszenkę. Ale z drugiej tych polityków, którzy jak Julia Tymoszenko, apelują o pojednanie narodowe i kompromis.

Największy wróg Ukrainy

Po incydencie w Cieśninie Kerczeńskiej ukraińska klasa polityczna zdała egzamin. Jak na kijowskie standardy parlamentarne, w zadziwiająco sprawny sposób przegłosowano w Radzie Najwyższej ustawę o stanie wojennym. Owszem, były kłótnie, ale stosunkowo umiarkowane, jak na ukraiński parlament. Nawet główna konkurentka prezydenta, Julia Tymoszenko usunęła się w cień, choć ze złością musiała słuchać parlamentarnego wystąpienia Poroszenki. Zaprezentował się jak mąż stanu i skradł całe show.

Ale to wszystko nie oznacza, że w najbliższych tygodniach ukraińska polityka nie eksploduje, a niszczycielska fala uderzeniowa nie wywoła efektów korzystnych dla Rosji.

Po pierwsze nie wiadomo, jak w rzeczywistości będzie wyglądał stan wojenny. Czy będzie tylko fasadowy, czy posłuży do realnego ograniczenia kampanii wyborczej w 10 obwodach. I czy kijowscy politycy zaczną się za chwilę oskarżać o uleganie Rosji, bądź nieudolną politykę? Czy Julia Tymoszenko zarzuci Poroszence, że dzieli kraj? Od odpowiedzi na te pytania zależy, czy to nie Rosja, a skłócona ukraińska klasa polityczna nie stanie się największym zagrożeniem dla Ukrainy.

Polski MSZ ostrzega turystów: od dziś stan wojenny na Ukrainie

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze